Szkodliwe czy wręcz przeciwnie?
Od lat krytykowane, przez wiele osób celowo pomijane w diecie, uznawane za szkodliwe i tuczące. Białe pieczywo nie szczyci się zbyt dobrą renomą wśród świadomych konsumentów. Rzeczywiście - znikoma ilość błonnika, szybsze podnoszenie glukozy we krwi, mniejsza sytość, przez co łatwiej z nim przesadzić. Wymieniać możnaby długo powody, dla których białe pieczywo nie jest uznawane za zbyt zdrowe, ale warto poszerzyć swoją wiedzę, bo świeża kajzerka czy kawałek bagietki z dodatkami w konkretnych sytuacjach i przy pewnych predyspozycjach mogą naprawdę być świetną opcją na przekąskę i dodanie sobie energii.
Dla kogo białe pieczywo będzie świetnym wyborem?

Oto, kto może szczególnie skorzystać na jedzeniu białego pieczywa:
1. Osoby z bardzo wrażliwym przewodem pokarmowym - przy niektórych dolegliwościach jelitowych zalecana jest dieta z mniejszą ilością błonnika. Białe pieczywo jest łatwiejsze do strawienia niż ciężkie, pełnoziarniste chleby. Dotyczy to np. okresów zaostrzenia chorób jelit, po zabiegach przewodu pokarmowego czy przy nasilonych objawach, gdy lekarz lub dietetyk zaleci dietę łatwostrawną.
2. Osoby z biegunką lub w okresie rekonwalescencji po infekcji przewodu pokarmowego - przejściowo jasne pieczywo, sucharki czy bułka mogą być lepiej tolerowane niż chleb razowy, z dużą ilością ziaren i błonnika.
3. Sportowcy - przed intensywnym treningiem lub zawodami łatwo dostępne węglowodany przy małej ilości błonnika mogą być zaletą. Biała bułka z odpowiednim dodatkiem może być znacznie praktyczniejsza niż duża porcja chleba pełnoziarnistego. Po treningu również może być wygodnym źródłem węglowodanów.
4. Osoby, które mają trudność z dostarczeniem wystarczającej ilości kalorii - dla przykładu ktoś z bardzo wysokim zapotrzebowaniem energetycznym, małym apetytem albo będący w okresie zwiększonego zapotrzebowania na energię. Produkty bogate w błonnik są bardzo sycące, więc czasami paradoksalnie utrudniają zjedzenie odpowiedniej ilości jedzenia.
Nie warto zatem oceniać białego pieczywa tylko w kategoriach "złe/dobre", bo jak widać - wszystko zależy od sytuacji, zaleceń dietetycznych oraz naszej kondycji.











