Spis treści:
- Co dzieje się ze stopami podczas chodzenia boso?
- "Uziemianie" organizmu. Co na ten temat mówią badania?
- Kiedy chodzenie boso może nie być dobrym pomysłem?
- Jak bezpiecznie włączyć spacery boso do codziennej rutyny?
Co dzieje się ze stopami podczas chodzenia boso?
Ludzka stopa składa się z 26 kości, 33 stawów oraz ponad setki mięśni, ścięgien i więzadeł. Kiedy rezygnujesz butów na rzecz bezpośredniego kontaktu z glebą, w strukturze aparatu ruchu zachodzi "rewolucja" biomechaniczna. Przede wszystkim przekłada się to na aktywację mięśni głębokich. Tradycyjne obuwie z grubą podeszwą i systemami amortyzacji przejmuje funkcje stabilizacyjne stopy. Chodzenie boso zmusza do intensywniejszej pracy mięśni, które odpowiadają za prawidłowe wysklepienie stopy i zapobiegają płaskostopiu.
W butach najczęściej nacisk skupia się na pięcie, co generuje falę uderzeniową przenoszoną na kolana, biodra i wyższe partie kręgosłupa. Boso instynktownie skracasz krok oraz przenosisz ciężar ciała bardziej na śródstopie, co amortyzuje chód w sposób naturalny i bezpieczny dla stawów. Wąskie czubki obuwia ściskają palce, prowadząc do ich deformacji (np. palucha koślawego). Bez butów palce mogą naturalnie się rozszerzyć, tworząc stabilną, szeroką i prawidłową podstawę dla całego ciała.
"Uziemianie" organizmu. Co na ten temat mówią badania?
W kontekście spacerów boso po trawie, piasku czy ziemi często pojawia się pojęcie uziemienia. Według tej teorii bezpośredni kontakt fizyczny z powierzchnią planety pozwala na transfer wolnych elektronów do naszego ciała. Organizm ma w ten sposób wyrównywać swój potencjał elektryczny z potencjałem Ziemi, co miałoby neutralizować dodatnio naładowane wolne rodniki odpowiedzialne za chroniczne stany zapalne.
Choć teoria ta bywa traktowana z rezerwą, w literaturze można znaleźć analizy (głównie pilotażowe), które dostarczają pewnych wniosków. Badania zespołu dr. Jamesa L. Oschmana, opublikowane m.in. w Journal of Inflammation Research z 2015 roku, wykazały, że uziemienie skraca czas leczenia stanów zapalnych oraz zmniejsza zakwasy. Prace naukowe z 2013 roku, których współautorami byli dr Gaétan Chevalier oraz kardiolog dr Stephen T. Sinatra, wskazują, że uziemienie zwiększa potencjał elektrokinetyczny czerwonych krwinek.
Udowodniono również (w licznych badaniach) inne korzyści wynikające z chodzenia boso, przekładające na się relaks oraz stymulację receptorów. Podeszwa ludzkiej stopy jest jednym z najbardziej zagęszczonych receptorami obszarów na ciele (znajduje się tam ok. 200 tys. zakończeń nerwowych). Chodzenie po trawie jest jak trening sensoryczny. Poprawia zmysł orientacji ułożenia własnego ciała w przestrzeni, co przekłada się na lepszą równowagę.
Ponadto receptory na stopach są powiązane z autonomicznym układem nerwowym. Badania zmienności rytmu zatokowego (HRV) prowadzone m.in. przez dr. Gaétana Chevaliera dowodzą, że kontakt stopy z naturalnym podłożem przełącza nasz organizm z trybu współczulnego ("walcz lub uciekaj") w stan przywspółczulny ("odpoczywaj i regeneruj"). Skutkuje to spadkiem napięcia mięśniowego i wyciszeniem psychicznym.

Kiedy chodzenie boso może nie być dobrym pomysłem?
Mimo wielu zalet, rezygnacja z obuwia nie zawsze jest bezpieczna. Przede wszystkim osoby cierpiące na zaawansowaną cukrzycę lub zaburzenia czucia neurologicznego nie powinny chodzić boso na zewnątrz. Nawet drobne, niezauważone skaleczenie lub otarcie może u nich prowadzić do poważnych infekcyjnych owrzodzeń i zakażeń bakteryjnych.
Osoby cierpiąc na stany zapalne ostrogi piętowej czy urazy stawu skokowego również powinny zrezygnować z chodzenia boso. W przypadku wątpliwości warto skonsultować się z lekarzem, który znając indywidualny przypadek, będzie w stanie najlepiej doradzić, czy takie czynności nie pogorszą stanu zdrowia. Poza tym wszyscy powinni odpuścić chodzenia boso po trawnikach miejskich. Mogą się tam kryć odłamki szkła, ostre metalowe elementy, pestycydy czy też odchody zwierząt.
Jak bezpiecznie włączyć spacery boso do codziennej rutyny?
Przede wszystkim nie należy od razu wychodzić na trawnik z myślą, że będzie się chodziło po trawie przez kilka godzin. Najlepiej zaczynać od 5 minut dziennie na własnym podwórku (lub u znajomych), gdzie ryzyko nadepnięcia np. na szkło jest minimalne. Z czasem warto wydłużać chodzenie do 10-15 minut. Najlepsza na początek jest miękka, wilgotna trawa, czysty piasek na plaży lub drobne, zaoblone kamienie rzeczne.
Latem można wybrać się na łąkę i pospacerować po kwiatach, ale trzeba uważać na osy i pszczoły. Zazwyczaj są aktywne do wczesnego wieczora. Mniej więcej po godzinie 20:00 latem ryzyko nadepnięcia się zmniejsza, gdyż wtedy wracają już do uli.
Po każdym powrocie dokładnie umyj stopy ciepłą wodą i upewnij się, że w skórę nie wbiła się drzazga. Warto również zastosować nawilżający krem, aby zapobiec nadmiernemu pękaniu naskórka.













