Marzniesz w ręce zimą? Wypróbuj ten prosty trik
Zima potrafi dać się we znaki każdemu, kto musi spędzać długie godziny na mrozie. Wiedzą o tym szczególnie właściciele psów, instruktorzy jazdy konnej i osoby pracujące w terenie. W internetowych dyskusjach od lat powraca prosty patent: załóż cienkie, lateksowe rękawiczki, a dopiero na nie grube rękawice zimowe. Efekt? Dłonie mają być jednocześnie ciepłe i suche.

Koniarze i psiarze znają jeden patent. Dłonie suche i bez pęknięć zimą
Ściągasz zimą rękawiczki i znów to samo - przemarznięte do szpiku kości? Niestety to częsty problem mimo noszenia odpowiednich rękawiczek. Są jednak na to pewne niezwykle tanie sposoby, a jednym z nich jest zakładanie dodatkowej warstwy pod postacią lateksowych rękawiczek.
Zobacz również:
Patent narodził się z czystej potrzeby. Podczas spacerów z psem często trzeba sięgać po smycz, telefon czy torebki na nieczystości. Jeźdźcy z kolei trzymają wodze, które na mrozie szybko przemakają od śniegu lub deszczu. Zwykłe rękawice, nawet bardzo ciepłe, mają jedną wadę - chłoną wilgoć. A mokra ręka marznie błyskawicznie.
Lateksowe lub nitrylowe rękawiczki, znane z gabinetów lekarskich, są niemal całkowicie nieprzepuszczalne dla wody. Założenie ich jako pierwszej warstwy ma stworzyć barierę ochronną. Czy to jednak nie spowoduje odwrotnego efektu i nadmiernego pocenia?
Dlaczego ten trik działa?
Mechanizm jest prosty i opiera się na podstawach fizjologii oraz termodynamiki. Ludzka skóra oddycha i naturalnie wydziela pot. Gdy założymy grube rękawice bez dodatkowej warstwy, wilgoć wnika w materiał. Mokre włókna tracą swoje właściwości izolacyjne, przez co zimne powietrze łatwiej dociera do skóry.

Cienka rękawiczka lateksowa zatrzymuje pot przy powierzchni dłoni. Z jednej strony rzeczywiście ogranicza oddawanie wilgoci, z drugiej jednak nie pozwala jej przenikać do rękawicy zewnętrznej. A to właśnie suchy materiał utrzymuje ciepło.
Co więcej, lateks przylega ściśle do skóry, tworząc dodatkową mikroprzestrzeń powietrzną między obiema warstwami. Powietrze jest świetnym izolatorem, dlatego całość działa podobnie jak bielizna termoaktywna stosowana przez sportowców.
Kiedy warto stosować ten trik?
Metoda sprawdza się przede wszystkim w sytuacjach statycznych i przy umiarkowanym wysiłku: podczas spokojnych spacerów, stania na padoku czy jazdy rekreacyjnej. Właściciele psów chwalą ją za praktyczność - po powrocie do domu wystarczy zdjąć lateks i ręce pozostają suche.
Patent bywa też ratunkiem dla osób z tzw. zespołem Raynauda, czyli skłonnością do nadmiernego marznięcia kończyn. Dodatkowa bariera ograniczająca utratę ciepła może przynieść wyraźną ulgę.
Są też pewne minusy tej metody i warto o nich wspomnieć. Przy bardzo intensywnym ruchu lateks może zwiększać uczucie wilgoci w środku rękawiczki z powodu pocenia się dłoni. Nie jest to również rozwiązanie ekologiczne - jednorazowe rękawiczki szybko trafiają do kosza. Dermatolodzy przypominają też, że długotrwały kontakt z lateksem może podrażniać wrażliwą skórę. Wtedy lepszym wyborem będą rękawiczki nitrylowe.









