Młynek problemu nie załatwi. Narażasz się na gigantyczne koszty
W założeniu mają rozwiązać problem odpadów organicznych w domach. Najbardziej rozpowszechnione są za oceanem, ale coraz częściej montowane są w polskich domach. O czym mowa? O młynkach koloidalnych, które instalowane są pod zlewozmywakami. Choć nie brakuje zwolenników tego rozwiązania, prawo mówi jasno: są one nielegalne. Okazuje się, że obecność młynków koloidalnych może nie tylko naruszać przepisy, ale także mieć poważniejsze konsekwencje.

Spis treści:
- Czy warto stosować młynek do zlewu?
- Młynki pod zlewem. Hydraulicy mają swoje zdanie
- "Kanalizacja nie jest miejscem na odpady kuchenne"
- MPWiK we Wrocławiu: "niezgodne z obowiązującym prawem"
Czy warto stosować młynek do zlewu?
Młynki koloidalne są częstym rozwiązaniem, które znane jest m.in. ze Stanów Zjednoczonych. W założeniu, zamontowanie ich w domowej instalacji wodno-kanalizacyjnej ma w łatwy sposób rozwiązać problem z resztkami organicznymi, które powstają w trakcie przyrządzania posiłków. Chodzi nie tylko o odpadki, które powstają w trakcie gotowania, takie jak obierki, ale także resztki jedzenia, które zostają np. po obiedzie oraz zepsute jedzenie, które powinno znajdować się w koszu.
Młynki koloidalne można bez problemu kupić w polskich sklepach budowlanych oraz aukcjach internetowych. Jak przekonują producenci, obecność w domu ma za zadanie utrzymywać porządek w kuchniach, ograniczać ilość odpadów i resztek, a także pozbywać się nieprzyjemnych zapachów z rur kanalizacyjnych oraz odpływów. Młynek koloidalny wydaje się zatem bardzo wygodnym rozwiązaniem, które może być stosowane nie tylko w domowych instalacjach, ale także w gastronomii.
Z drugiej strony istnieje ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu, której artykuł 9. mówi jasno o tym, że do kanalizacji sanitarnej nie wolno wprowadzać odpadów stałych, a resztki kuchenne również do nich się zaliczają.
Młynki pod zlewem. Hydraulicy mają swoje zdanie
Czy młynki pod zlewem są dobrym i legalnym rozwiązaniem? W tym celu skontaktowaliśmy się hydraulikami, aby podzielili się swoim doświadczeniem. Tylko dwóch zgodziło się udzielić rozmowy i fachowcy raczej nie wypowiadali się niepochlebnie na temat młynków koloidalnych.
- Mam doświadczenie hydrauliczne i jestem hydraulikiem, ale nie zwracam uwagi na przepisy - mówi fachowiec, który chce pozostać anonimowy. - Poza tym, jak ktoś chce, to sobie takie urządzenie zainstaluje - kwituje specjalista.
- Jeśli ktoś dopuszcza młynki do instalacji, to chyba są one oficjalnie legalne - mówi inny hydraulik z Wrocławia. Na pytanie, jakie zagrożenie dla domowej instalacji wodno-kanalizacyjnej stanowi stosowanie młynków pod zlewem, fachowiec odpowiada: "żadne".
- Moim zdaniem, nic się nie stanie, bo i tak wszystko idzie w formie zmielonej do kanalizacji - precyzuje fachowiec.
"Kanalizacja nie jest miejscem na odpady kuchenne"

Czy młynki koloidalne pod zlewem to dobre rozwiązanie? O to zdanie zapytaliśmy pracowniczkę jednej z oczyszczalni ścieków na terenie Polski. - Domowa instalacja kanalizacyjna nie jest przystosowana do transportu rozdrobnionych odpadów organicznych - mówi pani Marta. - Ma określoną średnicę rur, spadki oraz przepływ grawitacyjny: to nie jest system o silnym nurcie, który "wypłucze" wszystko bez konsekwencji - dodaje.
- Jeżeli do zlewu trafiają zmielone: odpady białkowe (np. mleko, ser, budyń), tłuszcze (np. oleje po smażeniu), czy resztki jedzenia, to w praktyce nie odpływają one w całości do sieci - zauważa pani Marta.
- Instalacje, zarówno w blokach, jak i w domach jednorodzinnych, mają kolana, załamania i odcinki o mniejszym przepływie - wyjaśnia pani Marta. - W tych miejscach zaczyna odkładać się osad. Tłuszcz wraz ze spadkiem temperatury zastyga i przykleja się do ścianek rur. Białka ulegają koagulacji (tworzą się charakterystyczne "kłaczki") i także osadzają się w instalacji - wyjaśnia pani Marta.
MPWiK we Wrocławiu: "niezgodne z obowiązującym prawem"

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, o komentarz poprosiliśmy Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji S.A. we Wrocławiu.
- Montaż i użytkowanie młynków koloidalnych jest niezgodne z obowiązującym prawem - mówi Martyna Bańcerek, rzecznik prasowa MPWiK we Wrocławiu. Zgodnie z art. 9 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków nie wolno wprowadzać odpadów stałych do kanalizacji sanitarnej. Odpady kuchenne, nawet po rozdrobnieniu i zmieszaniu z wodą, nie przestają być odpadami stałymi w rozumieniu przepisów - wyjaśnia.
Okazuje się, że młynek koloidalny jest nie tylko nielegalny, ale stwarza realne zagrożenie dla instalacji. Może również dojść do zniszczenia mienia.
- Zarówno w budynkach wielorodzinnych, jak i w domach jednorodzinnych istnieje realne ryzyko problemów eksploatacyjnych związanych z użytkowaniem młynków do rozdrabniania odpadów kuchennych - wyjaśnia pani rzecznik. - Rozdrobnione resztki jedzenia mogą odkładać się w instalacji kanalizacyjnej. Szczególnie tam, gdzie występują małe średnice rur, liczne kolanka lub niewystarczające spadki. W efekcie może dochodzić do przytkań i zatorów, a nawet cofania się ścieków, co grozi zalaniem mieszkań, piwnic lub posesji oraz koniecznością kosztownych napraw instalacji wewnętrznej i przyłączy kanalizacyjnych - tłumaczy Martyna Bańcerek.
- Wprowadzanie do kanalizacji substancji niedozwolonych może skutkować konsekwencjami wynikającymi z przepisów prawa oraz regulaminów dostarczania wody i odprowadzania ścieków, obowiązujących u danego operatora. Podobne stanowisko prezentuje Państwowa Inspekcja Sanitarna w odniesieniu do osób prawnych (m.in. restauracji oraz jednoosobowych działalności gospodarczych), wskazując na niedopuszczalność utylizacji odpadów żywnościowych przy pomocy młynków koloidalnych - tłumaczy pani rzecznik.
Co więcej, umieszczanie odpadów w kanalizacji: w postaci zmielonej czy też stałej stwarza zagrożenie dla środowiska naturalnego, ale także mogą obciążać pracę oczyszczalni ścieków. - Rozdrobnione odpady kuchenne stanowią dodatkowy ładunek zanieczyszczeń trafiających do oczyszczalni ścieków. Muszą one zostać usunięte w procesach biologicznych, co wymaga większego zużycia energii elektrycznej oraz środków chemicznych, m.in. do usuwania związków fosforu. To oznacza wyższe koszty oczyszczania oraz większe obciążenie środowiska - wyjaśnia rzecznik.
- Dodatkowo odpady organiczne zalegające w kanalizacji ulegają beztlenowemu rozkładowi, w wyniku którego powstaje siarkowodór - gaz odpowiedzialny za uciążliwe odory oraz przyspieszoną korozję betonowych elementów sieci kanalizacyjnej. W sprzyjających warunkach może to także prowadzić do powstawania zatorów w sieci - dodaje.
Szukasz sprawdzonych sposobów na łatwiejsze i przyjemniejsze życie? Sprawdź nasze praktyczne porady, które pomogą ci zaoszczędzić czas, uniknąć błędów i czerpać radość z codziennych obowiązków. Więcej w sekcji PORADY na kobieta.interia.pl















