Mróz sprawi, że kleszczy będzie mniej? Oto co nas czeka wiosną
W Polsce od kilku dni mamy do czynienia ze srogim mrozem, a temperatura w niektórych regionach kraju spadła 25 st. C poniżej zera. Czy tak duży mróz może przyczynić się do tego, że kleszczy, które co roku, zwłaszcza w okresie wiosennym, będzie mniej?

Czy duży mróz sprawi, że wiosną będzie mniej kleszczy?
W ubiegłych latach kleszcze przypominały o sobie nawet zimą, a to za sprawą stosunkowo wysokich temperatur jak na styczeń czy luty. Wystarcz, że termometry wskażą ok. 4 st. C, a pasożyty wychodzą na żer i stają się tak samo niebezpieczne, jak wiosną i latem.
Wraz z pojawieniem się w Polsce tęgich mrozów, z którymi nie mieliśmy do czynienia w kilku ostatnich latach, wiele osób zadaje sobie pytanie, czy utrzymująca się od wielu dni bardzo niska temperatura, osiągająca nawet ok. -30 st. C, może skutecznie wpłynąć na zmniejszenie populacji kleszczy w naszym kraju?
Niestety, wbrew popularnemu mitowi, bardzo mroźna zima nie sprawi, że problem kleszczy nagle zniknie i pasożyty nie wyjdą na żer już wczesną wiosną. W okresie zimowym, zwłaszcza przy ujemnej temperaturze, kleszcze wchodzą w stan diapauzy, czyli jest to rodzaj biologicznego uśpienia, co ma na celu pomóc przetrwać kleszczom w trudnych warunkach.
Wobec tego utrzymujący się przez kilka dni duży mróz nie zneutralizuje w sposób znaczący populacji kleszczy w Polsce. Szacuje się, że zdecydowanie większa szansa na wspomnianą neutralizację kleszczy zachodziłaby w przypadku mrozu wynoszącego minimum -10 st. C, ale utrzymujące się aż 60 dni z rzędu.
Zobacz również: Naturalna ochrona przed kleszczami. Posadź ją w ogrodzie i na tarasie, a uciekną w popłochu

Mity na temat kleszczy
Jedną z najczęściej powielanych i nieprawdziwych informacji na temat kleszczy jest ta, jakoby kleszcze spadały na ludzi z drzew.
Kleszcze nie potrafią wdrapywać się na drzewa, zatem nie mogą z nich spaść. Dorosłe osobniki kleszczy wspinają się na maksymalną wysokość półtora metra i dlatego często występują w wysokich trawach, krzewach oraz nisko umiejscowionych liściach młodych drzew.
Drugi mit mówi o tym, że ukąszenie kleszcza boli. Te małe stworzenia wytworzyły u siebie doskonałą zdolność do tuszowania swojej obecności na ciele człowieka. W momencie wgryzania się w skórę automatycznie wpuszczają swoją ślinę zawierającą substancję znieczulającą. Kleszcze nie posiadają żądła, ale do krwi swojej ofiary dostają się za pomocą ostrej części aparatu gębowego, którym wycinają niewielki otwór w naskórku.
Zdemaskowanie kleszcza tuż po jego ugryzieniu graniczny z cudem, dlatego tak istotne jest dokładne oglądanie swojego ciała po każdym spacerze lub pikniku na świeżym powietrzu.
Kolejną, nieprawdziwa teza polega na powtarzaniu, że kleszcze występują wyłącznie w lasach. Kleszcze upodobały sobie wilgotne lasy, ale na swoją ofiarę czyhają wszędzie tam, gdzie występuje jakakolwiek roślinność. Pasożyty doskonale wiedzą, że łatwiej im znaleźć żywiciela w takich miejscach jak parki, łąki i leśne ścieżki.
Jeszcze inna, "miejska legenda" głosi, że kleszcze lgną do jasnych kolorów. To nieprawda. Kleszcze nie posiadają narządu wzroku, więc nie mogą rozróżniać kolorów. Pajęczaki wyposażone są w tzw. organ Hallera, który stanowi dla nich pewnego rodzaju nawigację. Dzięki niemu wyczuwają dwutlenek węgla wydychany przez potencjalną ofiarę, drgania podłoża i temperaturę.








