Okna na zachód, mało bezpośredniego światła. A te rośliny radzą sobie znakomicie
Jeśli poszukujesz roślin, które nie są wymagające, nie przeszkadza im niewielka ilość światła i które pięknie wyglądają a do tego oczyszczają powietrze, to mam dla ciebie sporo propozycji. Oto rośliny, które w moim mieszkaniu niemal bez bezpośredniego nasłonecznienia radzą sobie doskonale. Cieszą oko, kwitną i wypuszczają nowe pędy. Ciemnie mieszkanie to żadna wymówka.

Spis treści:
- "W ciemnym mieszkaniu i tak nic nie będzie rosnąć"? Bzdura
- Sansewieria - szykuj doniczki, bo będzie tego dużo
- Pieniążek na szczęście i dobrobyt
- Skrzydłokwiat - prawdziwa drama queen
- Język teściowej z tajemniczym nocnym kwiatem
- Pozostałe cieniolubne roślinki, które polecam
"W ciemnym mieszkaniu i tak nic nie będzie rosnąć"? Bzdura
Wiele osób ma błędne przekonanie o tym, że w mieszkaniu z oknami o ekspozycji południowej czy zachodniej praktycznie niemożliwym jest utrzymać przy życiu rośliny doniczkowe. Skąd to wiem? Bo przez wiele lat sama byłam o tym przekonana. Ilekroć dostałam w prezencie roślinkę doniczkową, pomimo moich starań nie byłam w stanie utrzymać jej w zdrowiu i dać jej warunków, jakich wymagała. Podziałało to na mnie na tyle zniechęcająco, że na wiele lat zwyczajnie dałam sobie spokój, a moje parapety stały zupełnie puste. Do czasu.
Kilka lat temu w internecie zaczęło pojawiać się coraz więcej fanów domowych roślin, którzy dzielili się swoimi patentami na odżywiane, rozpoznawanie chorób i szkodników oraz prawidłowe przesadzanie. Oglądałam to z zaciekawieniem, ale bez wiary w to, że jakakolwiek roślina da sobie radę w moim ciemnym mieszkaniu (oczywiście to skrót myślowy - nie żyję w piwnicy, po prostu przez moje okna praktycznie nie wpada bezpośrednio słońce).
Na fali propagowania domowego ogrodnictwa trafiłam jednak na filmiki, w których ludzie opowiadali konkretnie o roślinach, które świetnie sobie poradzą nawet na stanowisku ze słabym naświetleniem. Mało tego - są rośliny, które wręcz wymagają rozproszonego, delikatnego niebezpośredniego światła, by pokazać pełnię swojego piękna. Zaryzykowałam. Po kilku latach moja "kolekcja" się powiększyła i mogę z pełną świadomością polecić wam kilka roślin, które zachwycają wyglądem, oczyszczają powietrze, dopełniają wnętrze i zdają się być zadowolone z warunków, jakie mają.
Sansewieria - szykuj doniczki, bo będzie tego dużo

Zaczęło się od niej, bo sansewieria słynie z tego, że przetrwa niemal każde warunki. Do tego jest bardzo wdzięczna i szybko wypuszcza nowe pędy. Na zdjęciu widać nawet młode, zielone liście. Wszystkie te okazy pochodzą z jednej rośliny. Gdy świeże roślinki zaczynają zbyt mocno się rozpychać, delikatnie oddzielam je od głównej rośliny i przesadzam do nowej doniczki. Rosną szybko, są wdzięczne, nie lubią przelewania, w zasadzie nie trzeba nawet ich nawozić. U mnie stoją w oddaleniu od okna, więc w zasadzie mają najmniej światła ze wszystkich, a zupełnie zdaje się im to nie przeszkadzać.
Pieniążek na szczęście i dobrobyt

Choć mi samej trudno w to uwierzyć, pieniążek ze zdjęcia gdy wsadzałam go w doniczkę jako szczepkę od koleżanki, był wielkości palca wskazującego. Z tego malucha dość szybko zaczął rosnąć porządny okaz, który dziś wygląda właśnie tak. W międzyczasie oddzieliłam od niego drugą łodygę i posadziłam w pokoju mojej córki. Obawiałam się, że może się pieniążkowi nie spodobać zmiana parapetu i nieco inny kąt padania światła, ale nic bardziej mylnego. W okamgnieniu niewielka roślinka zaczęła się zagęszczać i piąć w górę, by po kilku miesiącach od przesadzenia wyglądać tak:
Warto wspomnieć, że pieniążek w naszym domu ma nieprzypadkową nazwę - jego okrągłe liście przypominają monety, a według dawnych wierzeń roślina ta zapewniać ma dobrobyt w domu, w którym rośnie.
Dwa razy w roku nawożę pieniążka nawozem ze skórki bananów, podlewam raz w tygodniu.
Skrzydłokwiat - prawdziwa drama queen

Zanim udało się nam "dogadać", minęło kilka miesięcy. Dostałam tego gentlemana jako niewielki okazik i od początku pokazywał mi, co mu nie pasuje. Najpierw musiałam nauczyć się go podlewać - gdy wody było za dużo, szybko pokazywała się pleśń na wierzchu ziemi, gdy za mało było mu wody, niemal natychmiast opadał prawie do samej ziemi. Gdy się porozumieliśmy w kwestii nawodnienia, problemem zaczęło być stanowisko i ilość światła.
Okazało się, że skrzydłokwiaty nie cierpią bezpośredniego wystawiania na światło. Ale w związku z tym, że u mnie światła niewiele, myślałam że tak będzie w sam raz. Jakież było przedstawienie cierpiętnicze tego skrzydłokwiata! Przesuszone liście, biedniutkie łodyżki, marniał w oczach. Niewiele myśląc postawiłam go na szafce tuż przy parapecie, ale - uwaga - za firanką. Odżył w moment. Nie jest to może okaz książkowy, ale kwitnie trzy razy w roku, wypuszcza nowe liście (na zdjęciu widać zarówno pąk kwiatowy jak i świeży nierozwinięty jeszcze nowy liść). Staramy się nie toczyć sporów. Żyjemy we względnej harmonii, chyba że zapomnę w niedzielę go podlać. W poniedziałek ten gentleman będzie udawał omdlenie z opadniętymi do ziemi liśćmi. Godzinę po podlaniu wszystkie liście są w górze. Drama queen.
Język teściowej z tajemniczym nocnym kwiatem

To inny rodzaj sansewierii, ale warto o nim wspomnieć głównie ze względu na zaskoczenie, jakie spotkało mnie, gdy zobaczyłam między liśćmi... kwiat! Okazuje się, że wężownica w odpowiednich warunkach potrafi kwitnąć i to w bardzo ciekawy i tajemniczy sposób, bowiem jej kwiaty pachną jedynie nocą. Sprawdziłam - tego aromatu nie da się z niczym porównać - coś pomiędzy słodyczą wanilii, a świeżym bzem, może lilia? Aromatyzuje cały pokój nocą i jest to absolutnie czarujące. Mi zakwitła już dwukrotnie, na zdjęciu widać przekwitnięty kwiat.
Pozostałe cieniolubne roślinki, które polecam

Oprócz opisanych wyżej, mam jeszcze (wyhodowane z maleńkiej szczepki) epipremnum, które błyskawicznie odnalazło się na regale w oddaleniu od okna i żwawo rośnie osiągając w tym momencie ponad metrowy pęd, szeflerę drzewkowatą o bardzo ciekawych liściach, która niebawem zacznie zasłaniać mi całe okno (rośnie w górę, a przy tym jest bardzo gęsta) oraz zamiokulkasa. Ten ostatni jednak z trudem radził sobie dalej od okna. Nowe pędy wypuścił dopiero, gdy przeniosłam go bliżej źródła światła.
Jak widać, niewielka ilość światła przedostająca się przez okna waszego lokum wcale nie jest przeszkodą w hodowaniu wielu gatunków cudownych roślin. Mam nadzieję, że spróbujecie, jeśli zraziliście się wcześniej jak ja. Bo chodzi o to, by wybrać roślinki, które polubią wasz parapet.
Odkryj sekrety pięknych kwiatów w domu i ogrodzie. Sprawdź nasze porady i spraw, by każda roślina rosła zdrowo i pięknie. Więcej na kobieta.interia.pl/porady











