Palący problem

Nawet 90 procent palaczy deklaruje, że chcieliby zerwać ze szkodliwym nałogiem, ale udaje się to nielicznym.

Rak płuc, przewlekła obturacyjna choroba płuc, choroby układu krążenia, przyspieszenie menopauzy, szybsze starzenie, problemy z przyzębiem czy gorsze gojenie ran to tylko niektóre konsekwencje palenia papierosów.

Problem w tym, że wielu palaczy chciałoby zerwać ze szkodliwym nałogiem, ale udaje się to nielicznym. Dlatego naukowcy od lat poszukują sposobu na bezpieczne podanie nikotyny (odpowiedzialnej za uzależnienie), który jednocześnie uwolniłby ludzkość od toksycznego działania papierosowego dymu.

W Szwecji od lat popularny jest snus, czyli bezdymny produkt tytoniowy w postaci maleńkich torebeczek wypełnionych tytoniem, które umieszcza się pod górną wargą. Snus dostarcza nikotyny, ale oszczędza swoim użytkownikom trujących substancji smolistych zawartych w dymie tytoniowym. Jednak tylko część palaczy zrezygnowała dla niego z tradycyjnego "dymka". Dlaczego? Psychologowie wyjaśniają, że palenie to nie tylko uzależnienie fizyczne związane z oddziaływaniem nikotyny na układ nerwowy, ale także behawioralne, połączone z bardzo silnym odruchem sięgania po papierosa w określonych sytuacjach.

Niedawno na naszym rynku pojawiło się innowacyjne urządzenie IQOS. Tytoń nie jest w nim spalany, a podgrzewany, co powoduje, że zamiast dymu wytwarza się aerozol. Według niezależnych badań, m.in. Polskiej Akademii Nauk, w aerozolu tym występuje średnio o 90 proc. mniej szkodliwych substancji, niż w dymie papierosowym. Używanie IQOS eliminuje również inne problemy palaczy - ubrania nie przesiąkają dymem, nie powoduje przykrego zapachu z ust, ani pożółkłych śladów na palcach.

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje