Sekrety PRL-owskich mieszkań, które dziś wracają do łask. Babcia byłaby dumna
Jeszcze niedawno określenie "PRL-owskie mieszkanie" było symbolem obciachu. Kojarzyło się z ciasnotą, meblościankami po sufit i kryształami w witrynkach. Dziś estetyka z tamtych czasów wraca, ale w zupełnie nowej odsłonie. Niektóre meble i dodatki z epoki osiągają horrendalne ceny, a mimo to każdy chce je mieć. Stoliki patyczaki, ząbkowickie kury czy "pikasiaki" z Włocławka wracają do łask w wielkim stylu.

Spis treści:
- Jak wyglądało typowe mieszkanie w PRL-u?
- Meble z PRL: Meblościanka, która wraca w nowej odsłonie
- Kolory i wzory PRL, które znów są modne
- Dodatki z PRL - detale, które robią klimat
- Funkcjonalność PRL a współczesne trendy
Jak wyglądało typowe mieszkanie w PRL-u?
Typowe mieszkanie w realiach PRL-u było niewielkie, najczęściej mieściło się w bloku z wielkiej płyty i miało ograniczony metraż. Wiązało się to z exodusem ludności ze wsi do miast, których śródmiejskie kamienice nie były w stanie pomieścić. Powstała więc koncepcja małych, funkcjonalnych mieszkanek na wielkich osiedlach.
W takich lokalach salon pełnił funkcję pokoju dziennego, sypialni, a czasem nawet jadalni. Kuchnia była osobnym, ale ciasnym pomieszczeniem, w którym liczył się każdy centymetr blatu. Łazienka bywała mikroskopijna, podobnie, jak dodatkowe pokoje. Dość powiedzieć, że bywały mieszkania trzypokojowe wielkości 46 metrów kwadratowych. O salonie połączonym z kuchnią nikt wtedy nie słyszał, ale popularne były tak zwane ślepe kuchnie, czyli bez okien.
Takie ograniczenia wymuszały spryt. Na małym metrażu nie sposób było zmieścić ogromnych szaf gdańskich czy przedwojennych bieliźniarek. W latach 60. polskie fabryki rozpoczęły więc produkcję zestawów modułowych, czyli meblościanek. Pierwszy taki model zaprojektowało małżeństwo Kowalskich. Meble stawiano pod ścianami, niektóre modele miały wbudowane rozkładane stoły czy tapczany, a w każdej znajdowały się półki, barek i witryna.

W salonach oprócz meblościanki zostawało miejsce na ławę typu patyczak i niewielkie fotele. Jeśli stały w nich kanapy, to rozkładane, bo nocą salon zamieniał się w sypialnię. Całości dopełniały wzorzyste dywany, serwetki, kryształy i bibeloty. Nie brakowało kwiatów doniczkowych w kwietnikach z metaloplastyki. Królowały paprotki, sansewierie i monstery.
W każdym PRL-owskim mieszkaniu znajdował się pawlacz, czyli schowek pod sufitem, najczęściej w przedpokoju. Może nieco przytłaczał, ale pozwalał na przechowywanie wielu rzeczy bez zabierania miejsca na podłodze. W kuchniach stały kuchenne szafki w białych kolorach i podobne w tonacji taborety. W każdej łazience swój kąt miała pralka "Frania". Wnętrza te były podporządkowane codziennemu życiu. I to podejście, czyli maksymalne wykorzystanie przestrzeni, wraca dziś jako odpowiedź na rosnące ceny mieszkań i coraz mniejsze metraże.
Meble z PRL: Meblościanka, która wraca w nowej odsłonie
Meble produkowane w czasach PRL-u słynęły z solidności. Wykonywane z litego drewna lub grubej płyty, często fornirowane, miały przetrwać dekady. I wiele z nich rzeczywiście przetrwało. Nie były projektowane jako sezonowy trend, lecz jako inwestycja na lata. Na ich kupno rodziny zaciągały pożyczki w zakładach pracy, a na ich dostawy w sklepach były często zapisy.
Symbolem epoki była meblościanka, czyli masywny zestaw segmentów zajmujący całą ścianę. Łączyła funkcję biblioteczki, barku, szafy na ubrania i miejsca na telewizor. Dziś wraca w lżejszej formie: modułowej, minimalistycznej, z prostymi frontami i naturalnym fornirem. Współczesne projekty inspirowane stylem vintage zachowują ideę wielofunkcyjności, ale rezygnują z ciężkiej bryły. To dowód, że sama koncepcja była trafiona, wymagała jedynie odświeżenia.

Choć monumentalne, fornirowane meblościanki po sufit z lat 80-tych nie cieszą się dziś wielkim powodzeniem, ich siostry z lat 60-tych i 70-tych to poszukiwane dziś wnętrzarskie rarytasy. Były one dużo lżejsze i mniejsze niż późniejsze modele, wiele z nich wykonanych było z litego drewna lub pokrytych grubym fornirem. To właśnie do nich nawiązują współczesne wariacje na temat meblościanek. O ile dekoratorzy wnętrz chętnie sięgają po współczesne wersje tych mebli, to szczytem szyku jest postawienie obok nich stolika-patyczaka z epoki lub foteli typu "lisek". Są one autentycznym zwieńczeniem luźnych nawiązań do PRL-u.

Kolory i wzory PRL, które znów są modne
Choć wielu pamięta PRL jako epokę brązów i beżów, wnętrza tamtych lat potrafiły zaskakiwać kolorem. Popularne były musztardowe żółcie, butelkowa zieleń i głębokie czerwienie. Na ścianach pojawiały się geometryczne tapety, a na podłogach charakterystyczne parkiety układane w jodełkę. O kolorach w PRL-owskich mieszkaniach decydowały tekstylia. Ówczesne wzornictwo nawiązywało do motywów ludowych, pojawiały się więc kapy na łóżka w łowickie paski czy bieżniki w koguciki i kwiaty. Dziś na rynku przedmiotów retro to smaczne kąski, których ceny osiągają kilkaset złotych.
Barwy z epoki, takie jak butelkowa zieleń czy musztardowa żółć wracają w aranżacjach retro oraz mid-century modern. Geometryczne desenie nawiązują do estetyki lat 60. i 70., a nasycone kolory ocieplają minimalistyczne wnętrza. To, co kiedyś było codziennością, dziś stało się świadomym wyborem stylistycznym. Współczesne wnętrza od tych PRL-owskich różni jednak podejście do spójności. Dziś próżno szukać całych salonów wytapetowanych w jeden wzór, ale tapeta na jednej ścianie lub jej fragmencie potrafi nadać pomieszczeniu sznytu retro.
Dodatki z PRL - detale, które robią klimat
Kryształowe wazony, porcelanowe figurki, radio z drewnianą obudową czy haftowane serwetki budowały klimat mieszkań w PRL-u. Często były przekazywane z pokolenia na pokolenie i traktowane jak rodzinne skarby. Wiele osób pamięta z babcinego salonu szklaną rybę czy zestawy kamionkowych filiżanek rodem z Bułgarii.
Współczesne wnętrza chętnie sięgają po takie detale, ale w przemyślanej ilości. Jeden designerski fotel z lat 70., odnowiona komoda czy lampa na smukłych nóżkach potrafią nadać przestrzeni charakteru. Do łask wróciły też emaliowane naczynia, takie jak dzbanki czy garnuszki, przy czym najcenniejsze są te w nietypowych kolorach.
Prawdziwym hitem stało się jednak szkło, które w czasach PRL-u przeżywało w Polsce prawdziwy boom. Huty pracowały pełną parą, realizując projekty takich artystów jak małżeństwo Drostów, Horbowego, Zubera czy Słuczana-Orkusza. Dziś szklane kury z Ząbkowic są hitem wartym kilkaset złotych, podobnie jak słynne wazony typu osiołek Zubera czy świecznik Karolinka.
Funkcjonalność PRL a współczesne trendy
To, co w PRL-u wynikało z konieczności, dziś wpisuje się w modę na minimalizm i praktyczne rozwiązania. Składane stoły, rozkładane kanapy, pojemniki ukryte w siedziskach, wszystko to miało swoje uzasadnienie. W małych mieszkaniach liczyła się elastyczność przestrzeni.

Współczesne trendy, takie jak tiny house czy mieszkania typu studio opierają się na podobnej filozofii. Mniej rzeczy, więcej funkcji. Estetyka idzie w parze z praktycznością, dokładnie tak jak kilkadziesiąt lat temu. Okazuje się, że ograniczenia potrafią wyzwalać kreatywność. Dlatego powrót do estetyki PRL-u to nie tylko sentyment. To także reakcja na przesyt nowoczesnością i masową produkcją mebli o krótkiej żywotności. Dawne wyposażenie było trwałe, przemyślane i projektowane z myślą o codziennym użytkowaniu.
Sekrety PRL-owskich mieszkań działają, ponieważ odpowiadają na aktualne potrzeby: oszczędność przestrzeni, trwałość materiałów, funkcjonalność i indywidualny charakter wnętrza. W świecie wysokich cen mieszkań liczy się każdy zaoszczędzony metr, a składane, wielofunkcyjne meble pozwalają wykrzesać nieco przestrzeni nawet w mikrokawalerkach. To, co kiedyś było codziennością, dziś stało się inspiracją. I być może właśnie dlatego PRL wraca nie jako kopia przeszłości, lecz jako świadomie wybrany styl, który łączy historię z nowoczesnością.
Kobieta.interia.pl to miejsce pełne pomysłów, emocji i sprawdzonych porad. Zostań z nami na dłużej i odkryj, co może cię zainspirować już dziś.











