Ten błąd niszczy efekt przytulnego salonu. Przez niego możesz czuć się przytłoczony i rozdrażniony
Aranżacja wnętrz to zadanie wymagające czasu. Dostosowanie pomieszczenia do swoich potrzeb i gustu sprawia, że można się w nim dobrze czuć. Jednak drobne błędy często odbierają urok i przytulność. W przypadku salonu ta domowa, spokojna aura jest bardzo istotna, gdyż to właśnie tam spędza się mnóstwo czasu. Na co uważać? Tego błędu lepiej się wystrzegać, inaczej możesz czuć się przytłoczony.

Spis treści:
- Styl to nie wszystko. Ten błąd niszczy przytulność salonu
- Jedna lampa na środku sufitu to za mało
- Ciemne kąty odbierają wnętrzu charakter
- Zimne światło psuje efekt przytulności
- Jakich jeszcze elementów unikać w salonie, aby nie obierać mu przytulności?
- Proste sposoby, by przywrócić przytulność salonu
Styl to nie wszystko. Ten błąd niszczy przytulność salonu
Minimalistyczny, a może w stylu boho? Elegancki czy industrialny? Salony można urządzać na wiele sposobów. Aranżację wnętrz najlepiej dopasować do swojego gustu, ale nawet najpiękniejsze pomieszczenia będą gorzej wyglądać, gdy popełni się ten błąd. Najczęstszym wrogiem przytulnego salonu nie są meble czy dodatki, a oświetlenie.
Jedna lampa na środku sufitu to za mało
Większość z nas montuje jeden duży punkt światła na środku sufitu. W teorii jest to rozwiązanie dobre, gdyż ma oświetlić każdy kąt. W praktyce rzadko kiedy tak działa, w szczególności, gdy pomieszczenie jest nieco większe. Umieszczanie lampy pośrodku - często nad kanapą, a co za tym idzie nad głowami domowników - tworzy "efekt jaskini". Światło pada wtedy pionowo, co jest niekorzystne zarówno ze względów estetycznych, jak i percepcyjnych, oczy "odbierają" ten kierunek gorzej. Poza tym takie oświetlenie uwydatnia i podkreśla cienie pod łukami brwiowymi, nosem i brodą. To sprawia, że wygląda się na bardziej zmęczonego i przytłoczonego - nie sprzyja to rozmowom z innymi członkami rodziny czy też przyjaciółmi.
Ciemne kąty odbierają wnętrzu charakter
Brak punktów oświetlenia bocznego sprawia, że elementy w kątach - chociażby zasłony - tracą swój urok. Jakkolwiek piękne by nie były, brak światła zaciera ich detale m.in. splot czy wzory. Poza tym wbrew pozorom im mocniejsze główne źródło światła, tym ciemniejsze i bardziej ponure wydają się kąty pomieszczenia. To może sprawić wrażenie "kurczenia się" ścian, co automatycznie przekreśla przytulność salonu.
Zimne światło psuje efekt przytulności
Poza liczbą punktów światła ogromne znaczenie ma również jego barwa. W przytulnym salonie lepiej unikać zimnego oświetlenia (4000K-6000K). Przez nie widać każdy pyłek kurzu czy też rysę na podłodze. Ponadto może nadawać niektórym tkaninom siny odcień. Takie oświetlenie jest zaprojektowane do biur oraz hal produkcyjnych - pozwala się skupić na pracy, ale nie sprzyja relaksowi. Co więcej, mózg kojarzy zimne światło ze sterylnością i chłodem, co jest przeciwieństwem przytulności.
Wieczorne wystawienie na silne światło oszukuje szyszynkę odpowiedzialną za produkcję melatoniny. Przez to organizm wciąż "myśli", że jest dzień, a to prowadzi do trudności z zasypianiem. Mogą pojawić się problem z pieczeniem oczu i ogólne rozdrażnienie.
Jakich jeszcze elementów unikać w salonie, aby nie obierać mu przytulności?
Błędy w urządzaniu salonu to więcej niż tych światło - chociaż to jest najczęstszy problem. Kolejnym poważnym aranżacyjnym "grzechem" jest tzw. efekt poczekalni, wynikający z kurczowego trzymania się ścian podczas ustawiania mebli. Wiele osób podświadomie dąży do zostawienia pustego środka salonu, wierząc, że to powiększy przestrzeń, jednak rezultat jest odwrotny - wnętrze staje się zimne i formalne. Przy czym wystarczy odsunąć sofę przynajmniej kilkanaście centymetrów od ściany i ustawić ją bliżej centrum. Oczywiście nie dotyczy to małych pomieszczeń, w których taki układ sprawiłby, że trudno byłoby dostać się do innych części salonu.
Równie częstym błędem, który potrafi zepsuć proporcje nawet najpiękniejszego salonu, jest wybór zbyt małego dywanu, na którym np. ledwo mieści się stolik kawowy. To wprowadza wizualny chaos i sprawia, że meble wyglądają, jakby unosiły się w próżni. Przytulności salonu nie sprzyja również brak tekstur. Nadmiar gładkich, zimnych powierzchni sprawia, że wnętrze wydaje się "płaskie" i mało gościnne.

Proste sposoby, by przywrócić przytulność salonu
Do przywrócenia przytulności w salonie wcale nie potrzebujesz ekipy remontowej ani ogromnego budżetu. Przede wszystkim należy wyeliminować największy błąd, czyli złe światło. Zamiast jednej lampy na środku sufitu, warto postawić lampę podłogową przy kanapie oraz małą lampkę na komodzie. Poza tym żarówki dobrze jest zmienić na takie o ciepłej barwie (ok. 2700K).
Warto również zadbać o wspomniane ustawienie mebli oraz - jeśli pozwala na to budżet - kupić większy dywan. Prawidłowo dobrany dywan powinien być na tyle duży, aby przednie nogi sofy i foteli spoczywały na jego powierzchni. Dzięki temu cała strefa wypoczynkowa zostaje spójnie "zakotwiczona", co optycznie porządkuje i powiększa pomieszczenie.

Dopełnieniem całości jest wprowadzenie trzeciego wymiaru za pomocą tekstur. Lniane poduszki, wełniany koc o grubym splocie czy oryginalne zasłony w oknach skutecznie przełamią surowość. Dodanie naturalnych materiałów, takich jak drewno czy wiklina, ociepli salon w sposób, którego nie zastąpi żaden syntetyczny dodatek.
Uwzględniając więcej punktów oświetlenia, przesuwając nieco meble oraz wprowadzając kilka dodatków, można stosunkowo tanio i szybko przywrócić salonowi upragnioną przytulność.










