Reklama

Reklama

Z księdzem o seksie

Czy seks wyłącznie dla przyjemności jest w ogóle dopuszczalny, np. w windzie albo na stole w kuchni, bo musimy już teraz i tu?
- Spontaniczność owszem, ale trzeba uważać, żeby w windzie nie było kamer... Wyobrażenie, że seks katolika ma się odbywać jedynie w pozycji misjonarskiej i pod kołdrą, najlepiej kiedy jest ciemno, nie jest prawdziwe. Trzeba jednak żeby ludzie ze sobą rozmawiali o tym, czy dobrze się czują w danej sytuacji, nie mieli wrażenia, że technika dominuje nad więzią, że to, co robią to nie jest wyłącznie gimnastyka. Kościół nie określa, które pozycje są przyzwoite, a które nie. Katolik powinien mieć porządne łoże małżeńskie, duże i wygodne, z piękną pościelą. Nie po to, aby się mógł dobrze wyspać, ale przede wszystkim z troski o dobre współżycie seksualne.

Reklama

W swojej najnowszej książce pisze ojciec: " W teologii przewija się myśl, bardzo głęboka, by orgazm traktować jako przedsionek nieba." Co ma wspólnego orgazm z życiem wiecznym?
- My sobie bardzo tę nasza rzeczywistość podzieliliśmy. I tak, np. oddzielamy głębokie przeżycia duchowe, które nazywamy miłością od seksu i związanego z nim orgazmu, który traktujemy jako samą biologię. A więź małżeńska jest przecież i duchowa i cielesna. Jeśli orgazm postrzega się wyłącznie w sposób biologiczny, to rzeczywiście nie ma nic wspólnego z życiem wiecznym. Natomiast jeśli stanowi on element naszego wspólnego przeżycia, jest wyrazem miłości i troski o siebie wyrażającej się także w tym, by dbać o wzajemną przyjemność, to jest to doświadczenie bardzo głębokie, powiązane z okazywaniem sobie miłości i otwierające też na niebo. Dające przedsmak tej rzeczywistości, która będzie w niebie - szczęścia i spełnienia. W ludzkiej przyjemności też ukryta jest Boża iskra.

Kościół coraz częściej zgadza się na unieważnienie małżeństwa. Jak to się ma do kościelnej formułki; "co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela"?
- Małżeństwo jest nierozerwalne. Jeśli ludzie są zdolni do kochania się, są w stanie zbudować więź wówczas ich małżeństwo jest nierozerwalne. Jeśli jednak małżeństwo nie ma szansy zaistnieć, bo ludzie mają różnego rodzaju zaburzenia osobowości, wówczas nie są w stanie stworzyć małżeństwa jako wspólnoty życia i miłości. Formalnie są małżeństwem ale przecież nie o tego typu relację chodzi. Jako wspólnota życia i miłości małżeństwo w ogóle może nie zaistnieć, bo ci konkretni ludzie okazują się niezdolni do takiego sposobu życia.

Jaka jest więc recepta na udane małżeństwo?
- Rozmawiać i słuchać. Wyjaśniać problemy a nie zamiatać je pod dywan z nadzieją, że same się rozwiążą. Nic się samo nie rozwiąże. Potrzeba ciągłego wysiłku, aby drugiej osobie ze mną było dobrze.

Cały czas rozmawiamy o seksie w kontekście małżeństwa, seksualność duchownych wciąż jest tematem tabu, jeśli już o niej rozmawiamy to w kontekście afer. Jak to jest z tą seksualnością duchownych: jest czy jej nie ma?
- Oczywiście, że jest. I musi być przeżywana bardzo świadomie. Nie można decydować się na celibat i przeżywać go w sposób dojrzały, jeśli nie przeżywa się na co dzień własnej seksualności z pokorą ale też z pełną akceptacją i oddaniem Panu Bogu. To jest konieczne, by móc świadomie pokochać siebie i swoje ciało. Seksualność to dynamiczna siła, która nie może zostać gdzieś tam zepchnięta i robić wrażenia, że jej nie ma. Tylko wówczas, gdy się do swojej seksualności podejdzie dojrzale celibat może przynosić owoce i pozwala kapłanowi cieszyć się ze swojego życia.

Seks nie jest więc wynalazkiem szatana?
- Przeciwnie, jest boski.

Rozmawiała Anna Piątkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje