Spis treści:
- Zachowanie, które wynosimy z domu
- Nieużywane ubrania też się starzeją
- Każdy dzień jest dobrą okazją
- Jak przełamać ten nawyk?
Zachowanie, które wynosimy z domu
Dla wielu osób oszczędzanie nowych ubrań to nawyk wyniesiony z dzieciństwa. W wielu domach najlepsza zastawa stała zamknięta w kredensie, kryształy wyciągano tylko przy wyjątkowych okazjach, a odświętny obrus pojawiał się wyłącznie na święta. Ładne i wartościowe rzeczy miały przede wszystkim przetrwać jak najdłużej.
To podejście nie wzięło się znikąd. Nasi rodzice i dziadkowie dorastali w czasach, gdy dobrej jakości ubrania czy wyposażenie domu były trudno dostępne. Nic więc dziwnego, że uczono nas szacunku do przedmiotów i ostrożności w ich użytkowaniu. Problem pojawia się wtedy, gdy troska przeradza się w odkładanie wszystkiego "na później". Zaczynamy postrzegać naturalne zużywanie się ubrań jako stratę, a nie nieunikniony efekt korzystania z rzeczy, które przecież zostały stworzone do noszenia.
Nieużywane ubrania też się starzeją
Paradoks polega na tym, że ubrania niszczą się nawet wtedy, gdy przez lata wiszą nietknięte w szafie. Materiały starzeją się niezależnie od tego, czy są używane. Elastan z czasem traci swoją elastyczność, kleje wykorzystywane w produkcji obuwia wysychają, a skóra - zarówno naturalna, jak i ekologiczna - może pękać, jeśli nie jest regularnie noszona i odpowiednio pielęgnowana.
Do tego dochodzi jeszcze coś, na co nie mamy wpływu - zmienia się nasze ciało i zmienia się moda. Sukienka schowana na trzy lata może już nie pasować do naszej sylwetki albo zwyczajnie przestać odpowiadać naszemu stylowi. Zamiast cieszyć, staje się przypomnieniem o pieniądzach wydanych na coś, z czego nigdy nie skorzystaliśmy.

Każdy dzień jest dobrą okazją
Coraz częściej mówi się o romantyzowaniu codzienności, uważności i czerpaniu radości z małych rytuałów. Zachęca się nas, by celebrować poranną kawę, spokojny spacer czy wspólny posiłek. Rzadziej jednak przenosimy tę filozofię do własnej garderoby.
Tymczasem większość naszego życia nie składa się z wesel, bankietów i wielkich uroczystości. To przede wszystkim zwykłe poniedziałki, wtorki i środy. Jeśli nie pozwalamy sobie założyć ulubionej sukienki czy eleganckiej koszuli w taki dzień, odkładamy przyjemność na nieokreśloną przyszłość. A przecież to właśnie codzienność jest miejscem, w którym toczy się nasze życie.
Noszenie ulubionych ubrań nie jest przejawem próżności, ale formą dbania o własne samopoczucie. Każdy dzień, w którym pracujemy, spotykamy się z ludźmi czy po prostu wychodzimy z domu, jest wystarczającym powodem, by czuć się dobrze we własnej skórze.

Jak przełamać ten nawyk?
Jeśli rozpoznajesz u siebie syndrom "lepszej okazji", spróbuj wprowadzić kilka prostych zmian.
Pierwsza z nich to odcinanie metki od razu po zakupie. Jeśli wiesz, że nie zamierzasz zwracać ubrania, nie zostawiaj etykiety "na wszelki wypadek". Psychologicznie metka sprawia, że rzecz wciąż wydaje się nowym, nienaruszonym towarem. Gdy ją odetniesz, ubranie szybciej stanie się po prostu częścią twojej garderoby.
Dobrym sposobem jest także mieszanie eleganckich elementów z codziennymi. Nie musisz zakładać pełnej stylizacji jak na wielkie wyjście. Elegancka bluzka świetnie wygląda z dżinsami, a klasyczna marynarka z prostym T-shirtem i trampkami. Dzięki temu wyjątkowe ubrania przestają kojarzyć się wyłącznie z odświętnymi okazjami.
Możesz również wypróbować tak zwany test trzech godzin. Załóż nowe ubranie podczas pracy z domu, czytania książki lub weekendowego odpoczynku. To prosty sposób, by oswoić się z rzeczą, sprawdzić, czy jest wygodna, i przekonać się, że nie trzeba czekać na wyjątkowe wydarzenie, aby po nią sięgnąć.
Następnym razem, gdy pomyślisz: "Szkoda tej sukienki na dziś", przypomnij sobie, że najważniejszą okazją jest dzień, który właśnie przeżywasz.
Chcesz lepiej zrozumieć siebie i innych? Poznaj sprawdzone porady dotyczące inteligencji emocjonalnej, typów osobowości i relacji międzyludzkich. Zajrzyj na kobieta.interia.pl/psychologia













