Nie znosisz pogawędek o niczym? Możesz być bardziej inteligentny niż inni
Na pierwszy rzut oka wydają się zdystansowani, nieobecni albo po prostu "inni". Łatwo ich zaszufladkować i przejść dalej. Ale takie pierwsze wrażenie bywa wyjątkowo mylące, a to, co uznajemy za wadę, może skrywać coś znacznie bardziej zaskakującego.

Uznawani za "antyspołecznych" kryją w sobie mądrość
To nic zaskakującego, że szybko kojarzymy i szufladkujemy pewne zachowania osób, które poznajemy. Mając styczność z milczkiem z góry zakładamy, że to samotnik - introwertyk, osoba rozmowna i przebojowa trafia zaś do przegródki ekstrawertycznego lidera. Z jednej strony to całkowicie naturalne zachowanie i impuls, nad którym w zasadzie nie panujemy, z drugiej jednak może to być bardzo mylące i - co często się zdarza - zdecydowanie zbyt powierzchowne. Znane wszystkim powiedzenie o osądzaniu książki po okładce ma swoje odbicie w naukowych badaniach, bo - jak się okazuje - zachowania uznawane za antyspołeczne mogą (i często są) oznaką wysokiej inteligencji.
Unikanie spotkań towarzyskich
Gdy poznajemy kogoś, kto wprost sygnalizuje, że woli pobyć we własnym towarzystwie zamiast wychodzić na miasto w większym gronie, niechętnie zjawia się na "domówkach" lub odwołuje w ostatniej chwili potwierdzone spotkania w większym gronie, natychmiast zapala się nam ostrzegawcza lampka: "uwaga, to samotnik". Zakładamy z góry, że ta osoba jest trudna w obyciu, nie ma znajomych, być może nie umie się odnaleźć wśród ludzi. A to nie do końca prawda. Jeśli nie mamy do czynienia z konkretnymi zaburzeniami, a jedynie świadomie wybieramy częściej spędzenie spokojnego wieczoru czy popołudnia w swoim własnym, komfortowym towarzystwie, może to świadczyć o wysokim poziomie inteligencji.

W badaniu z 2016 roku opublikowanym na łamach "British Journal of Psychology" naukowcy przeanalizowali dane ponad 15 tys. Młodych osób w wieku 18-28 lat w celu lepszego zrozumienia powodów zadowolenia z życia. Przy okazji odkryli coś zaskakującego. Dla większości osób częste spotkania towarzyskie wiązały się bezpośrednio z większym zadowoleniem ze swojego życia. Jednak uderzające były wyniki analizy osób w górnym spektrum inteligencji: deklarowali oni bowiem, że częstsze spotkania w gronie ludzi wiązały się u nich z niższą satysfakcją z życia. Według "teorii szczęścia sawanny" osoby najinteligentniejsze lepiej radzą sobie w dążeniu do wyznaczonych celów bez zbyt dużego polegania na swojej grupie społecznej. Autonomię i przebywanie ze sobą sam na sam traktują bowiem jako najbardziej produktywny dla nich czas. W naszym mózgu, wolnym od bodźców stymulujących konkretne ośrodki w mózgu podczas spotkań towarzyskich pojawia się przestrzeń na kreatywność. Izolacja z wyboru i nie niosąca za sobą przykrych emocji: poczucia odrzucenia, lęku czy obniżenia nastroju może więc być budująca i rozwijająca.
"Odpływanie" myślami

Z pewnością każdy choć raz miał do czynienia z kimś, kto zdawał się "wyłączać" podczas rozmowy i zdawał się być myślami w zupełnie innym miejscu, tracąc wątek, który był poruszany w grupie. Zwykle takie osoby nazywane są albo "marzycielami, myślącymi o niebieskich migdałach", albo uznawane za ludzi z pewnymi deficytami uwagi, nie potrafiące się skupić. Opierając się na wynikach badań, takie wnioski mogą być bardzo krzywdzące.
Według naukowców takie błądzenie myślami może być powiązane z procesem tzw. "inkubacji", opisanym w badaniu z 2025 roku na łamach "Scientific Reports". "Odpływanie" w trakcie rozmowy może stanowić o wysokim poziomie inteligencji: mózg podczas aktywności kompletnie nie związanej z problemem - rozmowy, zebrania w pracy, spotkania towarzyskiego, nagle podsuwa nam możliwe rozwiązania. W starszym badaniu z 2020 roku, którego wyniki opublikowano w "Psychonomic Bulletin and Review" również potwierdzono, że błądzenie myślami dotyczy częściej osób o większych zasobach poznawczych. Możliwe, że jest to - poza "inkubacją" - sposób autostymulacji mózgu, poszukującego czegoś bardziej rozwijającego, by wypełnić "lukę".
Unikanie pogawędek

Nie każdy dobrze sobie radzi ze small talkiem: powierzchowne pogawędki o pogodzie, pracy czy jedzeniu, choć ważne z punktu widzenia nawiązywania nowych znajomości, mogą sprawiać trudność osobom wysoko inteligentnym. Choć ludzi, którzy milkną i z trudnością podtrzymują taką powierzchowną pogawędkę szybko kojarzymy z antyspołecznymi odludkami, przyczyny trudności komunikacyjnych w tym konkretnym zakresie należy upatrywać gdzie indziej. To ani chłód, ani snobizm, ani introwertyzm.
W badaniach opublikowanych na łamach "Psychological Science" widać jak na dłoni: osoby deklarujące wyższy poziom dobrostanu i funkcjonowania społeczo-poznawczego angażowały się w znacznie mniej błahych rozmów o niczym. Co ciekawe, osoby te wręcz doświadczały czegoś w rodzaju straty, gdy interakcje z ludźmi pozostawały powierzchowne. Natomiast głębokie, szczere i wymagające połączenia na wielu poziomach dyskusje sprawiały, że ten sam "antyspołeczny" człowiek stawał się niemal kimś innym: energicznym, inteligentnym i ciekawym partnerem do rozmowy. Wszystko przez to, że dostarczał swojemu mózgowi nowych, ciekawych impulsów, których fizycznie potrzebował ze względu na swoją ponadprzeciętną inteligencję.
Wszystkie te kwestie, choć na pozór odczytywane jako cechy osób wycofanych, nieśmiałych lub oziębłych, mogą świadczyć o tym, że mamy do czynienia z kimś, kto przy bliższym poznaniu może okazać się wartościowym przyjacielem, partnerem lub kolegą. A może rozpoznajesz te cechy u siebie?
Badania:
https://bpspsychub.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/bjop.12181
https://www.nature.com/articles/s41598-025-09736-y
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32333324/
https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/0956797610362675
Poznaj sekrety psychologii, które pomagają zrozumieć siebie i innych, poprawić relacje i wykorzystać potencjał umysłu w praktyce. Wejdź na kobieta.interia.pl/psychologia













