To zachowanie odstrasza na randkach. Ekspertka twierdzi, że niesłusznie
Potrzeba bliskości, pytania o uczucia i chęć upewnienia się, że wszystko jest w porządku - wiele osób uznaje takie zachowania za sygnał ostrzegawczy w związku. Tymczasem psycholożka przekonuje, że to, co często nazywamy "czerwoną flagą", może świadczyć o czymś zupełnie innym. Jej opinia wywołała gorącą dyskusję o tym, jak dziś patrzymy na relacje.

Spis treści:
- Czerwone i zielone flagi w relacjach
- Psycholożka obala powtarzany często mit
- Polowanie na red flags
Czerwone i zielone flagi w relacjach
To, co dla jednych może wyglądać jak sygnał alarmowy w związku, dla innych może być oznaką zdrowej relacji. Brzmi przewrotnie? Właśnie taki temat poruszony został w CNBC. Psycholożka po szkoleniu na Harvardzie dr Sabrina Romanoff zwróciła uwagę na zachowanie, które wiele osób błędnie interpretuje jako "czerwoną flagę", choć w rzeczywistości może świadczyć o czymś zupełnie odwrotnym - emocjonalnej dojrzałości. Czy właśnie zostaje obalony jeden z największych mitów dotyczących relacji i randkowania?
Powielane od dawna myślenie, że idealny związek oznacza pełną zgodność, wspólne zainteresowania, wspólne plany, podobne poglądy i - najlepiej - brak konfliktów, wywiera niemożliwą niemal do wytrzymania presję. Internet jeszcze bardziej podkręcił to myślenie. W mediach społecznościowych co chwilę pojawiają się listy "10 red flags", "15 znaków, że trzeba uciekać" albo "jeśli robi to partner, zakończ relację natychmiast". Influencerzy zasypują nas złotymi radami do tego stopnia, że można się w tym pogubić.
Życie działa jednak trochę inaczej niż internetowe poradniki i nie do końca warto im bezgarnicznie wierzyć.
Psycholożka obala powtarzany często mit

Psycholożka w artykule "Harvard-trained psychologist: Most people think this is a relationship red flag - it's actually a sign of emotional maturity" zwróciła uwagę na zachowanie, które wiele osób błędnie uznaje za typową "czerwoną flagę" w związku. Chodzi o potrzebę szukania zapewnienia i emocjonalnego potwierdzenia ze strony partnera. Wiele osób uważa, że jeśli ktoś pyta "Czy wszystko między nami dobrze?", potrzebuje więcej czułości albo chce upewnić się, że nadal jest ważny dla drugiej osoby, może to świadczyć o nadmiernej zależności lub braku pewności siebie. Zbyt szybkie zaangażowanie, potrzeba bliskości, odkrywanie słabości, uzewnętrznianie się na wczesnym etapie związku wg internetowych specjalistów od randkowania mają oznaczać, że ktoś jest przysłowiownym "bluszczem", który oplecie nas tak mocno, że trudno będzie złapać oddech, a związek w końcu nas wypali do cna. Tymczasem ekspertka przekonuje, że samo takie zachowanie nie musi oznaczać problemu.
Według Romanoff potrzeba otrzymania wsparcia czy zapewnienia o tym, co jest między dwojgiem poznających się osób jest często zupełnie naturalną częścią budowania bliskiej relacji. Szczególnie na początku związku mogą pojawiać się obawy związane z odrzuceniem lub niepewnością - i nie jest to automatycznie oznaka emocjonalnej niedojrzałości. Psycholożka podkreśla jednak, że ważna jest skala zjawiska. Czym innym jest okazjonalna potrzeba bliskości i rozmowy, a czym innym sytuacja, w której żadne zapewnienia nie wystarczają i niepokój stale wraca.
Jest w tym coś z paradoksu związku: im bezpieczniej czujemy się z partnerem, tym mniej potrzebujemy nieustannych zapewnień, kontroli i potwierdzania wszystkiego na każdym kroku. Ale to poczucie bezpieczeństwa trzeba najpierw zbudować.
Polowanie na red flags

Co ciekawe, istnieje też zjawisko, które eksperci czasem nazywają "polowaniem na czerwone flagi". W ostatnich latach bardzo wzrosła nasza czujność wobec potencjalnych sygnałów ostrzegawczych. Z jednej strony to dobrze - łatwiej zauważyć toksyczne zachowania czy manipulację. Z drugiej strony można wpaść w pułapkę nadinterpretacji. Zaczynamy doszukiwać się zagrożeń tam, gdzie ich zwyczajnie nie ma.
Specjaliści zwracają uwagę na jeszcze jedną rzecz: każdy człowiek ma swoje "czerwone flagi". Ktoś gorzej radzi sobie z konfliktem, ktoś inny potrzebuje więcej samotności, ktoś odpowiada na wiadomości po kilku godzinach, bo zwyczajnie nie lubi siedzieć cały czas z telefonem w ręku. Nie oznacza to, że taka osoba będzie złym partnerem. Często są to po prostu cechy, nad którymi można pracować.
Być może największy mit dotyczący związków brzmi: "jeśli to odpowiednia osoba, wszystko pójdzie łatwo i szybko". Ale nawet najlepsze relacje wymagają rozmów, cierpliwości i wzajemnego zrozumienia. Warto dawać sobie szanse na początkowym etapie, zamiast szybko zrażać się i "skreślać" drugą osobę tylko z powodu niewielkiej niedogodności czy zachowania, które może budzić naszą wątpliwość.
Poznaj sekrety psychologii, które pomagają zrozumieć siebie i innych, poprawić relacje i wykorzystać potencjał umysłu w praktyce. Wejdź na kobieta.interia.pl/psychologia











