Reklama

Jeszcze żołnierz czy już złodziej? Tak rabuje rosyjska armia

Rosyjscy żołnierze gwałcą, torturują, mordują ukraińskich cywilów, ale i okradają opustoszałe domy. Dla wysłanników Putina rosyjska agresja na Ukrainę to również doskonały moment na pomnożenie własnych majątków.

Ukraińcy, którzy z zagrożonych terenów w pośpiechu uciekają przed rosyjskim agresorem, zostawiają dobytek swojego życia. I jeśli nawet kiedyś wrócą do swoich domów, to w większości z nich znikną wszelkie kosztowności. Rosjanie rabują wszystko, co wpadnie im w ręce - kosmetyki, odzież, obuwie, biżuterię, sprzęt elektroniczny. Kradną tyle, ile zdołają unieść. Najcenniejsze, zagrabione rzeczy wysyłają do swoich rodzin do Rosji lub spieniężają.

Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy poinformował, że w mieście Narwola na Białorusi rosyjscy żołnierze uruchomili bazarek, na którym sprzedawane są rzeczy zrabowane w trakcie wojny w Ukrainie. Można tam dostać lodówki, pralki, zmywarki, biżuterię czy rowery. Część zrabowanych przedmiotów jest wysyłana za pośrednictwem rosyjskich firm kurierskich do rodzin złodziei.

Reklama

Kilka dni temu ukraińskie wojsko schwytało rosyjskiego porucznika Denisa Gorovenko, dowódcę plutonu kompanii strzelców zmotoryzowanych jednostki wojskowej. Rosjanin posiadał w plecaku zrabowane telefony, zegarki, biżuterię i damskie kosmetyki.

Głośno było także o 28-letnim rosyjskim spadochroniarzu, który okazał się także szabrownikiem. Przy Denisie Cibenko znaleziono drogocenną biżuterię i pieniądze w różnych walutach. Spadochroniarz został zneutralizowany przez ukraińską armię, ale zanim do tego doszło Cibenko, okradał mieszkańców i gwałcił kobiety na okupowanych terytoriach Ukrainy.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przechwytuje rozmowy telefoniczne rosyjskich agresorów, podczas których Rosjanie chwalą się najbliższym skradzionymi przedmiotami. Zapis jednej z podsłuchanych rozmów umieszczono w aplikacji społecznościowej Telegram. Wynika z niej, że rosyjski okupant chwali się swojej żonie, co udało mu się zrabować i zastanawia się, czy powinien zabrać laptopa. Jego wątpliwości rozwiewa małżonka, która dodaje, że komputer z pewnością się przyda, gdyż ich córka pójdzie niebawem do szkoły. Pyta również męża złodzieja, czy nie ma tam jakichś kompletów odzieży sportowej i prosi, by rabował wszystko, co tylko jest.

Rosyjski żołnierz Jewgienij Kowalenko ukradł z Ukrainy przedmioty ważące w sumie 450 kg. W jego ręce wpadł m.in. stół, sprzęt audio, instrumenty muzyczne i namiot. Łup za pomocą firmy kurierskiej wysłał do rodziny do Rubcowska. Kowalenko wraz z innym kolegą, Pawłem Aleksandrowiczem, zostali nagrani przez monitoring firmy kurierskiej CDEK, w której nadawali paczki ze skradzionymi przedmiotami.

Trzygodzinne nagranie z punktu kurierskiego w Mozyrzu na Białorusi ujawnili autorzy kanału Białoruski Hajun. "Bohaterami" wideo są żołnierze z 56. Pułku Szturmowego Gwardii Powietrznej, pochodzący z Rubcowska w Kraju Ałtajskim w Rosji.  Hajun opublikował imiona i nazwiska szesnastu rosyjskich grabieżców, którzy ukradli najwięcej. Wicepremier Ukrainy Mychajło Fedorow, poinformował, że jeden z rosyjskich rabusiów został rozpoznany.

Część wojsk rosyjskich znajduje się na terytorium Białorusi, gdzie trwa przegrupowanie sił i oczekiwanie na dalsze rozkazy Putina.

***

Zobacz także:

Dramat ukraińskich matek. Tak podpisują dzieci, na wypadek swojej śmierci

Córki Putina zostaną objętę sankcjami'?

Putin otoczony lekarzami. Co mu dolega?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: rosja-ukraina
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy