Reklama

Reklama

​Jakie zagrożenia kryją się w domowym powietrzu i jak z nimi walczyć?

Choć już parę lat temu zaczęto nas informować o tym, czym oddychamy i jaki ma to wpływ na nasze zdrowie, to jednak wciąż niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że cztery ściany nie chronią przed smogiem, a często zanieczyszczenie powietrza w mieszaniu jest jeszcze większe niż na zewnątrz.

Mieszkańcy Śląska narzekają, że biała koszula po zaledwie dniu noszenia przybiera niepokojąco szary kolor, a Krakowiacy z autostrady A4 nie widzą swojego miasta, tylko osnuty gęstą mgłą Mordor. Gdy w 2016 roku WHO obwieściło, że w Żywcu jest najgorsze powietrze w całej Europie, miasto szybko przestało kojarzyć się z wypoczynkiem i uzdrowiskami. Co prawda większość samorządów w Polsce stara się z problemem walczyć, niestety przywrócenie czystego powietrza wymaga wielu lat zmian.

Reklama

Wraz z ostrzeżeniami o wysokim zanieczyszczeniu pojawia się komunikat, że najmłodsze dzieci, ciężarne kobiety, osoby starsze i chore nie powinny wychodzić z domu. Okazuje się jednak, że w naszych mieszkaniach bardzo często powietrze wcale nie jest lepsze niż na zewnątrz. Zgodnie z danymi przedstawionymi w raporcie "Atmospheric Environment" może być nawet od dwóch do pięciu razy bardziej zanieczyszczone niż to, czym oddychamy, idąc ulicą! W jaki sposób sobie radzić z tym problemem?

Syndrom chorego budynku

Większość z nas uważa, że po wejściu do domu jesteśmy już bezpieczni. Tymczasem testy powietrza w mieszkaniach pokazują coś zgoła innego. Badania w Wielkiej Brytanii wykazały, że syndrom tzw. chorego budynku, czyli zanieczyszczenie powietrza we wnętrzu, dotyczy aż 15 milionów mieszkań na Wyspach! Najbardziej narażone na skutki zanieczyszczeń w pomieszczeniach i syndrom chorych budynków są naturalnie dzieci, zwłaszcza noworodki, a także osoby starsze i z przewlekłymi chorobami układu oddechowego m.in. alergią, astmą - tłumaczy dr Wojciech Feleszko pediatra, immunolog.

Dobrze znany mieszkańcom miast pył zawieszony PM2,5 przedostaje się do pomieszczeń nie tylko podczas wietrzenia czy przez nieszczelne drzwi i okna. Wytwarzamy go również sami, smażąc lub paląc w kominkach. Cztery ściany nie ochronią nas też przed lotnymi związkami organicznymi, szczególnie, że większość z nich przynosimy do domu sami. Obecne są w detergentach, odświeżaczach powietrza czy dymie papierosowym, uwalniają się z nowych mebli, sprzętu elektronicznego, a nawet tkanin syntetycznych.

Nie kichajmy na to!

W naszych mieszkaniach nie brakuje również zanieczyszczeń biologicznych. Pod tą nazwą kryje się wszędobylski, irytujący kurz i żerujące na nim roztocza, a także pyłki kwiatów oraz sierść zwierząt. Z czym najbardziej kojarzą się wymienione zanieczyszczenia? Oczywiście z alergią, czyli najczęstszym problemem zdrowotnym związanym ze stanem powietrza w naszych mieszkaniach. Ta z pozoru niegroźna choroba, w swoich skrajnych postaciach może doprowadzić do niebezpiecznych ataków astmy. W zamkniętych pomieszczeniach namnażają się również bakterie i wirusy. Większość z nas przywykła do tego, że jak jedna osoba w rodzinie zachoruje, to już wszyscy muszą się zarazić i koniec. Można jednak temu zapobiec.   

Język teściowej i filtr węglowy

Istnieje parę skutecznych sposobów na walkę z zanieczyszczonym powietrzem w mieszkaniu. Przede wszystkim należy pamiętać, by nie szkodzić jeszcze bardziej. Nie wolno więc wietrzyć w godzinach największego natężenia ruchu i, o ile to możliwe, przynajmniej dzieci powinny spać w pomieszczeniach, których okna nie wychodzą na drogę. Warto również zaopatrzyć się w dużą ilość roślin. W tym roku w ramach walki ze smogiem władze Krakowa dwukrotnie rozdawały darmowe skrzydłokwiaty, draceny i fikusy. Czy takie akcje mają sens? Okazuje się, że niektóre gatunki faktycznie mogą nam pomóc oczyścić powietrze w mieszkaniu. Jakiś czas temu NASA opublikowała listę roślin najskuteczniej pochłaniających zanieczyszczenia. Wśród nich znajdziemy właśnie popularną dracenę, figowca benjamińskiego czy sansewierię, zwaną również językiem teściowej. Obliczono, że na każde 10m² powinna przypadać jedna taka roślina. Co prawda nie pozwoli to całkowicie uporać się z problemem, ale na pewno wspomoże nasze starania.

Najskuteczniejszą formą walki z zanieczyszczeniem w mieszkaniu jest zakup urządzenia oczyszczającego powietrze. - Najskuteczniejsze sprzęty pozwalają eliminować nawet 99% zanieczyszczeń o wielkości 0,02 mikrona; w tym cząsteczki PM2,5, kurz, roztocza, pyłki, pleśń czy sierść zwierząt, dzięki czemu mogą łagodzić objawy alergii poprzez ograniczenie czynnika uczulającego. Oczyszczacze powietrza mogą filtrować także bakterie, wirusy oraz lotne związki organiczne np. formaldehyd. Oczyszczacz powietrza musi działać w naturalny sposób bez zastosowania szkodliwych środków chemicznych, nie powinien także jonizować powietrza czy wytwarzać ozonu. Warto wybierać sprawdzone i bezpieczne oczyszczacze powietrza, np. takie, które rekomenduje Polskie Towarzystwo Alergologiczne - mówi dr Feleszko. Skuteczny sprzęt powinien mieć wbudowany nie tylko filtr węglowy, ale również HEPA. Tylko dzięki technologii pozwalającej na wieloetapową filtrację pozbędziemy się z mieszkania nawet drobnych cząsteczek zagrażających zdrowiu. Taki innowacyjny system, opracowała marka Philips i  wyposażyła nim oczyszczacz powietrza Philips AC3259. Według badań, filtracja Philips wychwytuje 99,97% zanieczyszczeń, jak również alergenów. Poza trójstopniowym systemem filtracji, urządzenie Philips posiada czujnik monitorujący poziom zanieczyszczenia (z precyzją wykrywania, porównywalną do profesjonalny czujników). To on na bieżąco monitoruje jakość powietrza w mieszkaniu i w zależności od potrzeb pobudza oczyszczacz do wytężonej pracy. To bardzo ważna funkcjonalność, ponieważ dzięki niej nie trzeba regularnie sprawdzać publikowanych alertów smogowych i ustawiać urządzenia w zależności od stężenia smogu i innych zanieczyszczeń. Oczyszczacz wskazuje mierzony przez czujnik aktualny stan powietrza w domu poprzez wskaźnik cząsteczek PM2,5 oraz wskaźnik LED. Posiada również blokadę rodzicielską, co przyda się w domu z młodszymi dziećmi.

Organizm ludzki do pewnego stopnia sam sobie radzi z zanieczyszczeniami. Do tego służy nam nos i zatoki, które stanowią naturalną barierę dla wdychanych pyłów. Niestety obecny stan powietrza, szczególnie w miesiącach zimowych, znacznie przekracza możliwości filtracyjne naszych dróg oddechowych. Póki problem nie zostanie rozwiązany przez władze, trzeba samemu zadbać o usuwanie zanieczyszczeń z miejsc, w których spędzamy najwięcej czasu, czyli naszych mieszkań i przestrzeni biurowych. Pamiętajmy również, że każdy z nas może przyczynić się do zmniejszenia ilości zanieczyszczeń w powietrzu.

Materiał powstał przy współpracy z marką Philips.

Czytaj więcej!

INTERIA.PL

Reklama