Reklama

Reklama

Moja wspaniała przyjaciółka. Dlaczego potrzebujemy bliskości innych kobiet?

Aśka, Anka i Greta - moje trzy przyjaciółki, nawet siostry z wyboru. Na pierwszy rzut oka niewiele nas łączy, ale trwamy w naszej siostrzanej bliskości od wielu lat. Wszystkie z nas wzięły sprawy w swoje ręce, budujemy swoje historie własnymi siłami, każdego dnia boksujemy się z życiem… i idzie nam to naprawdę dobrze. Chciałabym, żebyście poznały nas lepiej.

Partnerem publikacji jest Semilac

Chyba więcej nas różni niż łączy - inne zawody, inne roczniki, odmienne zainteresowania i sytuacja rodzinna. A jednak nasza czwórka od wielu lat tworzy zgraną drużynę przyjaciółek na dobre i na złe. Sklejają nas ze sobą dobre charaktery i chęć niesienia sobie pomocy, w każdej sytuacji; zaufanie i pewność, że gdy jedna upada, reszta ją podniesie. Wszystko zaczęło się jednak od dłoni. W jakim sensie? O tym napiszę za chwilę.

Cztery światy, ta sama siła

Aśka jest z nas najmłodsza. Od dziecka chciała być stróżem prawa. Wszystko podobno zaczęło się od tego, że gdy była dzieckiem, zgubiła się na chwilę swojej mamie i młoda policjantka pomogła jej ją odszukać. Wtedy zrodziło się to marzenie - żeby pomagać ludziom. Skończyła szkołę policyjną, niedawno zaczęła pracę na komendzie. Joaśka to "kawał babki" jak to się mówi. Jest silna, bardzo zdecydowana i ma ogromne poczucie sprawiedliwości. W weekendy lubi imprezować - czasami z resztą dziewczyn jej towarzyszymy, ale chyba nie tak często jakby chciała.

Reklama

Greta to artystka. Sama tworzy piękną, srebrną i złotą biżuterię, którą sprzedaje w internetowym sklepie. W wolnym czasie czasem naprawia stare książki, daje im nową oprawę i nowe życie. Musi być cały czas zajęta, nie znosi "gdy nie ma w co rąk włożyć". Ma męża, z którym tworzą piękny związek, mają też dorosłą córkę. Mówi, że niedługo zostanie babcią i bardzo cieszy ją ta perspektywa.

Anka przeszła krętą drogę do punktu, w którym jest teraz. Bardzo uzdolniona artystycznie w dzieciństwie, skończyła liceum plastyczne w małym mieście, ale ze świetnymi wynikami. Chciała kontynuować naukę w tym kierunku, kiedy jej rodzice się rozwiedli. Została z mamą. Pieniędzy miały niewiele, więc z poczucia obowiązku zapomniała o własnych marzeniach i zaczęła pracować w sklepie spożywczym. Dopiero gdy przekroczyła trzydziestkę, mogła wrócić do realizacji swoich uśpionych marzeń. Wyjechała, poszła na praktyki w studio tatuażu. Teraz zajmuje się tym zawodowo, tworzy niepowtarzalne projekty, buduje swoją markę, jest coraz bardziej rozpoznawalna w mieście, w którym żyjemy.  Rozpoczęła drugie życie. Choć pracuje dużo z klientami, tak jak ja, tak naprawdę ceni sobie najbardziej spokój swojego małego mieszkania.

Ja mam na imię Marika i jestem stylistką paznokci. To właśnie tak się poznałyśmy wszystkie z biegiem czasu. Tak jak pisałam, wszystko zaczęło się od dłoni. Dziewczyny "robią u mnie pazury" i mogę powiedzieć, że to właśnie ja zbudowałam naszą paczkę - własnymi rękami.

Nie wszystko widać jak na dłoni

Znam się na dłoniach i paznokciach jak mało kto. To przecież moja praca, którą chcę zawsze wykonać w 100 proc. profesjonalnie, nowocześnie i na najwyższym poziomie.

Cenię sobie dobrej jakości hybrydowe lakiery do paznokci. Jednak wśród producentów kosmetyków, lakierów, odżywek i wszelkich innych upiększających produktów często mogłam spotkać się z narracją opartą na komunikacie: "jeśli użyjesz naszego produktu, będziesz podobać się mężczyznom, a kobiety będą ci zazdrościć". Nie zastanawiałam się nad tym głębiej, choć instynktownie czułam pewną toksyczność i seksistowski podtekst takiego komunikatu. A tak nie było w przypadku marki Semilac.

"Moc w naszych rękach" trafiło do mnie z zupełnie innym przekazem. Przekazem mówiącym o symbolicznej sile kobiecych dłoni, o siostrzanej pomocy, poczuciu własnej wartości i dumy z tego, na co ciężko zapracowałyśmy, często... urabiając sobie ręce do łokci.

Joasia, gdy ją zapytałam, odpowiedziała, że hybrydy robi w podziękowaniu za moc własnych dłoni. Nie zależy jej na zdaniu innych osób. Równocześnie jej wyćwiczone w walce, duże, ale piękne, dłonie dają jej poczucie sprawczości. Wie, że ma siłę i w momencie interwencji w czasie patrolu będzie wiedziała, jak zareagować. Da radę każdemu. Po pracy, gdy tańczy w półmroku klubu lubi widzieć iskry światła odbite w lakierze na jej paznokciach. Czuje się wtedy piękna i silna - sama dla siebie. 

Greta dba o dłonie, bo sama wystawia je na ciężką próbę. Gdy tworzy swoją biżuterię, nie raz spali sobie palce wodą królewską, której używa do wytrawiania wzorów w metalach, oparzy się, gdy lutuje srebro z pomocą palnika, czy zatnie się w palec, szlifując powierzchnię do lustrzanego połysku. Wie, że jej dłonie nie wyglądają tak jak kiedyś - zbudowała sobie nimi dobre miejsce na ziemi, wystawiając je na próbę fizycznej pracy. Równocześnie, gdy zajmuje się oprawami książek, ceni sobie delikatność i lubi dotykać starodruków zadbanymi dłońmi o pięknych paznokciach. Choć ona również nie robi tego pokaz, ale wyłącznie dla siebie, to jej mąż niedawno sam zdecydował się odwiedzić mnie w salonie i zrobić sobie oryginale matowo-czarne hybrydowe paznokcie. W końcu, dlaczego nie? 

Dłoni Ani nie widać, gdy pracuje. W studio tatuażu prawie cały czas ma założone gumowe rękawiczki. Mówi mi, że talent do rysunku, rzeźby, grafiki czy tatuażu nie siedzi w głowie, ale właśnie w dłoniach. Dlatego też Anna chyba kocha swoje dłonie najbardziej z nas wszystkich. Lubi ich pewność, precyzję i niezależność, jaką dają jej w życiu, tworząc na  skórze niepowtarzalne i piękne wzory. Mimo tego, że klienci nie widzą jej rąk, Anna dba o to "narzędzie" swojej pracy i chce, by jej palce zdobiły piękne, metaliczne kolory.

Jaką moc mają dłonie?

Po naszych rozmowach nie przestałam jednak myśleć o tej głębokiej symbolice sprawczości kobiet, które własnymi rękoma pracują na swój sukces i walczą, z często niesprawiedliwym pełnym uprzedzeń, światem. Gdy same czujemy się mocne, zyskujemy  dzięki temu siłę, którą możemy się dzielić. Gdy czujemy się piękne, cały świat nabiera kolorów. Nasze dłonie to nie tylko praca, walka i rodzinny znój.

Kobiece dłonie budują niezliczone cuda w każdej dziedzinie życia. Ich symbolika nie może być zamknięta w zwykłym "ładnym, zadbanym wyglądzie". Kobiece dłonie, to dłonie wycierające łzy dziecka, delikatnie gładzące pokryte kilkudniowym zarostem policzki męża, czasem też uderzające w stresie palcami w blat stołu, to dłonie zaciśnięta w pięść i z wściekłością wzniesione w niebo na ulicznym proteście. Warto więcej myśleć o tej sile, jaka w nich drzemie.  

 

Partnerem publikacji jest Semilac 

Advertisement


 


materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy