Reklama

Reklama

Dieta na wzmocnienie odporności

Nie od dziś wiadomo, że w dobrze zbilansowanej i pełnowartościowej diecie powinny się znaleźć witaminy i mikroelementy, które wspomogą układ odpornościowy, wzmocnią serce, żyły i tętnice, wyregulują ciśnienie, poprawią metabolizm i pozwolą przywrócić równowagę flory bakteryjnej przewodu pokarmowego zakłóconą przez stres, spożywanie wysoko przetworzonej żywności i pośpiech dnia codziennego.

 

Reklama

Równie oczywistym jest, że niezbędnych substancji dostarczą produkty bogate nie tylko w witaminy, ale też w składniki, o których wielu z nas zapomina. Mowa mianowicie o dobroczynnych kwasach tłuszczowych (takich, jak omega-3 czy kwas oleinowy występujący w awokado) czy kwasie mlekowym i związkach siarki. Gdzie ich jednak szukać i co spożywać, aby naszemu organizmowi nie zabrakło ich zwłaszcza podczas zimy, która jest już przecież tuż-tuż? Przedstawiamy zatem krótką listę pokarmów, którymi nasze ciała na pewno nie wzgardzą! 

Czerwone warzywa i owoce

W tej grupie powinny znaleźć się np. pomidory, marchew, czerwona fasola i takaż cebula, papryka, kapusta, buraki ćwikłowe czy jabłka. Bordowe, czerwone i szkarłatne produkty spożywcze są zwykle bardzo bogate w przeciwutleniacze (jak antocyjany i karoteny, w tym likopen, czyli naturalny barwnik odpowiadający m.in. za charakterystyczną pigmentację krwistoczerwonych warzyw i owoców), które wspomagają procesy regeneracyjne organizmu, przeciwdziałają powstawaniu nowotworów i chronią nasze ciało przed starzeniem. Warto przypomnieć, że likopen - już od dawna znany ze swoich antyrakowych właściwości - jest odporny na wpływ wysokich temperatur i znajdziemy go nawet w przetworach warzywnych, takich jak keczup czy koncentrat pomidorowy (co więcej - jego koncentracja jest w nich większa niż w produktach świeżych i nieprzetworzonych). W tym akurat przypadku można się więc wyrzec uzasadnionego zwykle sceptycyzmu.

 

Na koniec - słów kilka o marchewce, o której stanowczo nie powinniśmy w naszej diecie zapominać. Jest bowiem cennym źródłem witaminy A i retinoidów, których nie tylko łakną nasze włosy, cera i paznokcie (by wymienić tylko kilku głównych ich "beneficjentów"), ale także - i o tym bezwzględnie należy pamiętać - oczy. Długotrwały niedobór wspomnianych substancji może prowadzić nawet do wystąpienia tzw. ślepoty zmierzchowej (potocznie zwanej "kurzą ślepotą"), czyli upośledzenia widzenia po zmroku i w słabo oświetlonych miejscach, które - w sytuacjach skrajnych - może nawet spowodować całkowite i trwałe uszkodzenie narządu wzroku. 

Kiszonki i fermentowane produkty mleczne

 

Choć tak bardzo charakterystyczne dla polskiej kuchni, dziś w domach Polaków pojawiają się rzadko, jeśli w ogóle. To bardzo niepokojący - bo niekorzystny dla naszego zdrowia - trend, o którego odwrócenie warto na wszystkie sposoby zabiegać. Zwłaszcza że kiszonki możemy zrobić sami - i z prawie wszystkich dostępnych na rynku warzyw i owoców. Kiszonki i produkty pochodzące z fermentacji są bowiem nie tylko mniej kaloryczne niż nieprzetworzone warzywa czy owoce. Stanowią jednocześnie bezcenne źródło witamin i mikroelementów: magnezu, wapnia, fosforu oraz potasu czy witamin z grupy B i witaminy A, C, E, K. Są także bardzo bogate w kwas mlekowy, który odtruwa cały organizm, wspomaga pracę wątroby oraz układu odpornościowego, poprawiając przy tym trawienie, metabolizm i florę bakteryjną (a co za tym idzie - również perystaltykę) jelit. Zasadnie i nie bez przyczyny kiszonki określa się więc często mianem immunomodulatorów czy naturalnych probiotyków. Są bowiem w stanie kompleksowo zadbać o odpowiedni stan kultur bakteryjnych zasiedlających cały układ trawienny. A co można kisić? Prócz kapusty i ogórków, które są już marką samą w sobie, nadadzą się też buraki, marchew, rzodkiewka, czosnek czy papryka. Oraz - co szczególnie warte wzmianki - owoce, których o zdatność do kiszenia wcale byśmy nie posądzali, jak cytryny (charakterystyczne np. dla tradycyjnej marokańskiej kuchni), jabłka, gruszki czy oliwki.  

Cytrusy

 

Po cytrusy powinniśmy sięgać nie tylko latem (pijając choćby lemoniadę), ale także zimą, kiedy naszemu organizmowi trzeba dostarczać większych ilości witaminy C, której nie jest w stanie przechowywać lub produkować sam. Odpowiednia i zrównoważona suplementacja witaminy C jest więc konieczna dla podtrzymania prawidłowej pracy układu odpornościowego. Niekoronowanym królem cytrusów pozostaje oczywiście grejpfrut, który zapobiega m.in. tworzeniu się złogów ("kamieni") w nerkach i prowadzi do obniżenia poziomów złego cholesterolu we krwi.  

Czosnek

 

O leczniczym działaniu czosnku wiadomo nie od dziś. Już jeden jego ząbek nazwać można właściwie roślinną mini-apteką. Znajdują się w nim bowiem flawonoidy, aminokwasy, saponiny, mikroelementy i witaminy (jak np. prowitamina A, witamina PP), które dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu są wręcz niezbędne. Największe znaczenie dla ludzkiego organizmu mają jednak znajdujące się w nim związki siarki, które wspomagają układ odpornościowy i działają przeciwnowotworowo, regulują ciśnienie i krzepliwość krwi (zapobiegając dzięki temu udarom mózgu i zawałom serca) oraz cofają postępujące z wiekiem zmiany miażdżycowe. Czosnek ma jednak również pożyteczny wpływ na układ trawienny i pokarmowy - wspomaga wchłanianie substancji odżywczych w jelitach, poprawia pracę wątroby i woreczka żółciowego.  

Ryby i owoce morza

 

Nie napawają optymizmem statystyki, według których przeciętny Polak spożywa rocznie ok. 12,5 kg ryb i owoców morza, co sprawia, że na tle Europy, w której konsumuje się średnio ok. 23 kg "darów morza" na przestrzeni roku, wypadamy zwyczajnie blado (w tej kategorii nikt nie pobije jednak obywateli Chin, których apetyt na mięso ryb i owoców jest wprost niewyobrażalny - spożywają go aż 40 kg rocznie!). To bardzo niepokojące fakty, gdyż ryby, zwłaszcza białe i "chude", są ubogie w tłuszcze, a bogate w budulcowe białka. Z drugiej jednak strony, tłuste ryby - jak makrela, łosoś, tuńczyk, śledź czy sardynka - stanowią źródło witaminy z grupy B, cennych minerałów (jak np. jod, selen, wapń, fluor, cynk, magnez czy żelazo) oraz prozdrowotnych i niezwykle dobroczynnych kwasów tłuszczowych omega-3, których w diecie wielu Polaków wciąż, niestety, bardzo brakuje. Korzystny wpływ ryb na ludzki organizm trudno podważać, zwłaszcza że potwierdzają go najbardziej prestiżowe czasopisma medyczne na świecie. Badania prowadzone przez uczonych z Uniwersytetu Harvarda dowodzą niezbicie, że im więcej ryb i owoców morza w diecie, tym mniejsze prawdopodobieństwo zwyrodnienia plamki żółtej w dojrzałym wieku.

Ale i bez wieloletnich badań i naukowych pomiarów wiadomo, że spożycie ryb wpływa korzystnie na funkcjonowanie układu sercowo-naczyniowego, zapobiega alergiom, przeciwdziała stanom zapalnym, pomaga w walce z kliniczną depresją i zatrzymuje postępujący z wiekiem spadek sprawności intelektualnej.  

Zdrowie ukryte w sokach

Warzywa i owoce powinno się zwykle spożywać na surowo (są jednak od tego wyjątki, czego dowodem pozostają np. kiszonki lub wszelkie przetwory robione z pomidorów). W nieprzetworzonej postaci mają bowiem na nasz organizm najlepszy wpływ. Z tego powodu warto rozważyć zakup wyciskarki owoców, dzięki której w domowym zaciszu będziemy mogli przygotowywać ulubione mieszanki świeżo wyciskanych soków. W tym celu warto zaopatrzyć się w solidny, funkcjonalny i prosty w obsłudze i utrzymaniu sprzęt, który pozwoli nam jeszcze lepiej i skuteczniej zadbać o własne zdrowie. Godnym polecenia urządzeniem jest na przykład, w naszym przekonaniu, wyciskarka do soków Philips Viva Collection HR1889/70, która - dzięki dużemu otworowi na warzywa i owoce - znacząco przyspiesza i upraszcza przygotowywanie soków. Korzystając z niej nie jesteśmy bowiem zmuszeni kroić i porcjować "wsadu", z którego chcemy odcisnąć cenny płyn - wystarczy, że po prostu go do niej wrzucimy. Wyciskarka Philipsa pozwoli zrobić gęste i bogate w błonnik domowe soki, które - dzięki jej kompaktowej konstrukcji - nie stracą swych walorów odżywczych. 

Warto do tego przypomnieć, że dzięki zastosowaniu technologii Micromasting i trybowi wolnoobrotowemu wyciskarka miażdży owoce i warzywa wykorzystując ich miąższ w aż 80 proc., co przekłada się na większą zawartość błonnika i substancji odżywczych w pozyskanym w ten sposób soku. Nie mamy wątpliwości, że za taki "wyciąg z witamin" organizm będzie nam ogromnie wdzięczny! Zima już dawno zapukała do naszych drzwi. I choć nie straszy jeszcze mrozem, to może warto jednak już teraz sprawić sobie prezent, który wesprze nasz układ odpornościowy w najbardziej wymagającym sezonie w roku?  

Tekst powstał we współpracy z marką Philips.

INTERIA.PL

Reklama