Reklama

Reklama

Opinie testerek – podsumowanie konkursu Wkręć się w zoodle!

Jeśli w kuchni doskwiera ci nuda, jest na to proste rozwiązanie! Przekonały się o tym laureatki konkursu, które miały możliwość przetestować Philips Zoodler – innowacyjny blender ze spiralnym ostrzem. Jak sprawdził się w rękach testerek?

Kuchenne eksperymenty

Czym tak naprawdę jest Philips Zoodler? To niezwykły blender wyposażony w trzy wymienne tarcze, dzięki którym możesz nadać owocom i warzywom zupełnie nowy, nietuzinkowy kształt spaghetti, sprężynek lub wstążek. To prosta i zdrowa alternatywa dla tradycyjnego makaronu, dzięki której urozmaicisz swój jadłospis i wdrożysz do diety więcej owoców i warzyw. Co z pomocą urządzenia przygotowały testerki?

Reklama

- Miałam ogromną przyjemność w końcu wyszaleć się w kuchni. Zaczęłam od dań śniadaniowych - naleśników, gofrów, pankejków, omletów. Idealnie ubite dzięki końcówce-trzepaczce super wyrosły, były lekkie i puszyste. Jeśli chodzi o obiad postawiłam na dania warzywne - spaghetti z marchewki z sosem bolońskim, makaron wstążki z cukinii z sosem pomidorowym, sprężynki z cukinii z kurczakiem. Po tych pysznościach deser - różyczki z jabłek (przepis ze strony Phillips). A to dopiero początek... - opisuje jedna z testerek.

- Przymierzam się do zrobienia owocowego spaghetti z arbuza czy melona. Na pewno będę robiła spaghetti czy sprężynki z innych warzyw - z marchewki, z kalarepy czy z dużych ziemniaków. Ciekawie wygląda na talerzu i na pewno spodoba się rodzinie. Staram się zaskakiwać rodzinę czy znajomych ciekawymi potrawami. Dzięki Zoodlerowi będzie to możliwe - opowiada o swoich planach Natalia.

Niekwestionowaną zaletą Zoodlera jest to, że dzięki nietypowej formie dań, coraz więcej osób przekonuje się do jedzenia owoców i warzyw. Zaobserwowały to także wszystkie testerki.

- Jestem pewna, że moja rodzina będzie spożywała i więcej warzyw, i więcej owoców. Nie pamiętam, kiedy jadłam kalarepę. Teraz mam ochotę na sprężynki kalarepkowe. Mój mąż niechętnie je cukinie. Natomiast spaghetti z cukinii bardzo mu smakowało. Będziemy też jeść więcej marchewki, bo przyrządzona w fantazyjny sposób wzmaga apetyt. Będę szukać w internecie ciekawych przepisów, aby w pełni wykorzystać wszystkie możliwości Zoodlera. Bo blender kojarzy nam się głównie z rozdrabnianiem pokarmu. Jest niezastąpiony przy gotowaniu zupy dyniowej z imbirem (uwielbiamy!). Jednak ja wolałabym sobie 'pozoodlerować' i porzeźbić w warzywach i owocach. Chcę uzyskać ciekawe kształty warzyw i owoców, aby ciekawie je ułożyć na talerzach czy miseczkach. Mężczyźni są wzrokowcami. A ja przecież głównie gotuję dla męża - śmieje się laureatka konkursu.

- Odkryłam, że dania warzywne wcale nie muszą być nudne. Moi domownicy, nie przepadający do tej pory za warzywami odkryli, że świetnie smakują, dobrze wyglądają i warto je jeść. Dowiedziałam się też, że żeby dobrze zjeść nie trzeba spędzać kilku godzin na przygotowaniu posiłku - wystarczy odpowiednia pomoc - podsumowuje Paulina.

Prostota i moc

Po testach użytkowniczki zostały zapytane również o to, jakie były ich odczucia przy korzystaniu z Zoodlera. Czy moc była wystarczająca? Czy obsługa była intuicyjna, a wymiana akcesoriów łatwa? Okazało się, że we wszystkich tych przypadkach urządzenie sprawdziło się rewelacyjnie.

- Połączenie części głównej (z silnikiem) z dowolną końcówką, jest intuicyjne i w sumie nie da się pomylić. Jedynie troszkę więcej czasu zajęło mi skojarzenie, która nakładka jest do rozdrabniania, która do trzepaczki, a która do spiralnych końcówek. Musiałam ją po prostu podnieść aby zobaczyć do czego pasuje- opisuje testy Agata.

- Uważam, że taka prosta kobieta jak ja, świetnie sobie poradzi z obsługą sprzętu. Nawet się nie zastanawiałam, czy dobrze robię. Bo kobieca intuicja podpowiadała mi co i jak. A moc silnika? Dla mnie jest w pełni wystarczająca. Dotychczas nie miałam sprzętu o tak wysokiej jakości. Nawet mój stary blender był taki najprostszy. To jak przesiadka z Poloneza do Mercedesa. Silnik decyduje o sprzęcie, wierzę w to święcie - śmieje się Natalia.

Ład i porządek

Nie bez znaczenia w gotowaniu jest porządek. Wiele sprzętów posiada tę wadę, że po ich użyciu kuchnia wygląda, jakby przeszło przez nią tornado. Czy podobnie jest w przypadku Zoodlera?

- Na duży plus zasługuje końcówka do blendowania. Bardzo często podczas przygotowywania sosu pomidorowego czy zupy na krem, zdarzało mi się rozchlapać. Musiałam podnosić końcówkę żeby dokładniej zmiksować. Dzięki końcówce nie było to konieczne, a jak już trafił się jakiś duży kawałek to podniesienie, nie powodowało rozchlapywania - opisuje swoje testy jedna z użytkowniczek.

- Dzięki akcesoriom ograniczyłam rozgardiasz w kuchni. Sprawiają, że nie potrzebuję już aż tylu misek, garnków i pojemników. Akcesoria są bardzo dobre jeśli chodzi o ich mycie - pisze w ankiecie Paulina.

- Philips Zoodler świetnie i łatwo się myje. Nie mam w kuchni zmywarki. Na razie mamy taki podział - ja gotuję, mąż zmywa. I nie narzeka na zmywanie, bo sprzęt szybko i łatwo się myje - można przeczytać w kolejnej ankiecie. 

Na koniec testów użytkowniczki zostały zapytane, czy poleciłyby Zoodlera znajomym. Wszystkie zgodnie stwierdziły, że to urządzenie na pewno stanie się hitem wśród ich bliskich.

- Poleciłabym ten produkt znajomym, bo jest to silny sprzęt - duża moc silnika, solidne wykonanie. To sprzęt na lata. Dodatkowo, ma wiele użyć, akcesoriów. Przyda się w każdej kuchni. Nie zajmuje wiele miejsca, a pełni kilka funkcji. Każdy z moich znajomych znalazłby dla niego zastosowanie w swojej kuchni - podkreśla Anna.

 

materiały promocyjne

Reklama