Reklama

Reklama

Skarby lokalnych wód

Akwakultura – recepta na zrównoważony rozwój planety

Przed ludzkością pojawiło się kolejne poważne wyzwanie. Nasza populacja rośnie w zastraszającym tempie. Obecnie na świecie jest 7,9 mld ludzi, podczas gdy w 2000 roku było „tylko” nieco ponad 6 mld. Gigantycznym wyzwaniem jest zapewnienie wyżywienia takiej liczbie osób. Już dawno temu postawiliśmy na hodowlę. Zamiast odławiać dziką zwierzynę, hodujemy krowy, świnie czy drób. Wkrótce również dzikie rybołówstwo odejdzie w niepamięć. Dlatego powstały akwakultury - hodowle ryb i owoców morza odpowiadające idei zrównoważonego rozwoju.

Wzrost popytu na ryby

Naturalne zasoby ryb powoli się kończą, a zmiana stylu życia na zdrowszy sprawiła, że rośnie na nie popyt. Ryby zawierają bezcenne dla układu krwionośnego kwasy omega-3, są cennym źródłem pełnowartościowego białka, mają mnóstwo witamin i składników mineralnych. Rzeczywiście niektóre z nich mogą kumulować w mięsie metale ciężkie, ale jeśli sięgniemy na przykład po naszego pstrąga, możemy mieć pewność, że przyniesie on nam wyłącznie korzyści zdrowotne, gdyż akurat ta ryba jest w stanie przeżyć jedynie w czystych wodach, nie ma więc mowy o tym, że do mięsa mogłyby się przedostać niebezpieczne substancje. Nie możemy jednak liczyć na zwierzęta dziko żyjące. Ich populacja jest bowiem zbyt mała, aby zaspokoić rosnący popyt, a jej rozrost mógłby spowodować degradację bioróżnorodności naturalnych wód.  Dlatego konieczne jest tworzenie akwakultur - hodowli ryb.

Reklama

- Po pierwsze tym momencie w Polsce nie ma warunków, aby w dzikich wodach pstrąg przetrwał i rozmnażał się gdybyśmy wszyscy chcieli jeść dzikie pstrągi, jedyna opcja to tworzenie akwakultur - wyjaśnia w wywiadzie dla Stowarzyszenia Producentów Ryb Łososiowatych francuski kucharz polskiego pochodzenia Pascal Brodnicki. - Po drugie, w 2050 roku będzie prawie 10 mld mieszkańców na naszej planecie, w związku z tym presja związana z produkcją żywności rośnie, co ma bezpośrednie przełożenie na zmniejszającą się populację ryb dzikich. 30 proc. dzikich ryb osiągnęło już destrukcyjny limit swoich zasobów biologicznych, a połowa populacji jest na wyginięciu.

Zrównoważona hodowla ryb

Federacja Europejskich Producentów Akwakultury ostrzega, że do 2050 roku będziemy musieli podwoić produkcję żywności, a zapotrzebowanie na białko zwierzęce wzrośnie o blisko 73 proc. Konieczna jest dywersyfikacja źródeł żywności - nie możemy stawiać wyłącznie na mięso ssaków czy ptaków, konieczny jest również rozwój hodowli ryb. Rybołówstwo nie jest już w stanie zaspokoić naszych rosnących potrzeb, a połowy znacznie nadwyrężają naturalne zasoby planety - niestety rybacy znacznie przekraczają rekomendacje naukowców dotyczące wielkości połowów, co grozi kurczeniem się ławic w przyszłości. Dlatego musimy zwrócić się ku akwakulturom.

- Świat potrzebuje akwakultury, aby zaspokoić stale rosnące zapotrzebowanie na ryby czy na owoce morza. Akwakultura daje nam możliwość zjedzenia ryby, która rozwijała się w swoim tempie i przez to jest zdrowa. Takie działanie naprawdę może uratować nasz świat i ekosystem - mówi Pascal Brodnicki.

Hodowla ryb a obciążenie środowiska

Stoimy przed kryzysem związanym z brakiem wody. Zaledwie 2,5 proc. globalnej wody na planecie stanowi woda pitna, ale wraz z ocieplającym się klimatem jej zasobów jest coraz mniej. Tymczasem szacuje się, że do 2050 roku pobór wody przez rolnictwo wzrośnie o 19 proc. Do wyhodowania 1 kg wołowiny potrzeba prawie 21 tys. litrów wody!* Dodatkowo emituje ona od 16 do nawet 40 kg dwutlenku węgla. Pod względem zużycia wody hodowla świń wypada jeszcze gorzej: by uzyskać 1 kg mięsa, musimy użyć aż 29 tys. litrów* wody. Tymczasem hodowla 1 kg ryby wymaga 8,3 litra* Jednocześnie emituje tylko 1,8-3,3 kg dwutlenku węgla do atmosfery. Akwakultura jest zatem najbardziej efektywną i ekologiczną metodą produkcji białka zwierzęcego.

Lokalny biznes

W akwakulturach zatrudnionych jest ponad 100 tys. osób, zatem wspierają one rynek pracy w obszarach wiejskich i przybrzeżnych. Tego typu hodowle dostarczają bezpiecznej i przystępnej cenowo żywności. Akwakultury zapewniają rybom środowisko najbardziej zbliżone do naturalnego, stanowią więc bezpieczne miejsce życia i rozmnażania. Nie zakładają przyspieszonego rozwoju ryb w celu osiągnięcia większego zysku w krótszym czasie. Ryby hodowane w akwakulturach dojrzewają naturalnie. Przykładowo pstrąg zgodnie z ideą slow food żyje w hodowli od dwóch do czterech lat. Ta ryba dodatkowo wymaga bardzo czystej i zimnej wody, takie warunki musi mieć zapewnione zarówno w naturze, jak i w hodowli, a w akwakulturze dzięki nowoczesnym technologiom udaje się dbać o to, by woda była nieskazitelnie czysta. Tego typu hodowle w Polsce stanowią głównie mikro i małe rodzinne przedsiębiorstwa działające na terenie całego kraju. Dzięki temu są w stanie zawsze zapewnić dostawy świeżych ryb do lokalnych sklepów i marketów.

* dane obejmują również zapotrzebowanie na wodę w procesach przetwórstwa

 

Artykuł z ekspozycją

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje