Reklama

Reklama

Ślub i wesele

Wieczna wiosna na Maderze

Maderę odkryli dla Europy portugalscy żeglarze. Gdy przypłynęli tu w piętnastym wieku, zobaczyli wyspę pokrytą w całości lasami. Nazwali ją Madera, co po portugalsku oznacza drewno.

Schodzące niemal do samego brzegu potężne lasy wyglądały pięknie, ale uniemożliwiały jakiekolwiek osadnictwo. Karczowanie takiej puszczy trwało by latami. Odkrywcy zdecydowali się na drastyczny sposób - podpalili wyspę i odpłynęli. Po roku wrócili i założyli tu jeden z najważniejszych portów na Atlantyku. To ostatnia przystań na drodze z Europy do Nowego Świata.

To tutaj uzupełniały zapasy okręty płynące do Ameryki. Tu zatrzymywały się karawele Kolumba, Magellana czy Vasco da Gamy. Madera przez wieki pełniła funkcję wielkiego magazynu z prowiantem dla marynarzy, dlatego od samego początku pełno tu było ogrodów i plantacji, na których uprawiano warzywa i owoce. Na statku płynącym przez Atlantyk godziny się dłużą, więc rzeczą równie ważną jak jedzenie czy słodka woda był alkohol. I na to mieszkańcy Madery mieli sposób - wyspa szybko stała się  centrum produkcji rumu z trzciny cukrowej oraz specyficznych win wzmacnianych alkoholem.

Reklama

Wiosna przez cały rok

Z biegiem lat handlowe i wojenne okręty coraz rzadziej zawijały do portu w Funchal. Wydawałoby się, że na początku XIX wieku niewielka wyspa leżąca pośrodku Oceanu Atlantyckiego zostanie zapomniana przez resztę świata. Na szczęście stało się inaczej, gdyż miejscem tym zaczęli się interesować turyści i podróżnicy. Tym, co ich tu przyciągało i nadal przyciąga, jest przede wszystkim klimat, ciepły, nawet gorący, ale równocześnie łagodny. Taki sam przez wszystkie miesiące w roku. Mawia się, że na Maderze ciągle panuje wiosna. Każdego miesiąca kwitną tu kwiaty, a wiele drzew owocuje dwa razy w roku. Gdy dołożymy do tego zapierające dech w piersiach widoki wysokich na tysiąc metrów gór schodzących prosto do morza oraz niebywale przyjaznych mieszkańców - Madera może wydać się istnym rajem na ziemi.

Władcy, marszałek i poczta

Ze względu na swe walory Madera stała się znanym kurortem europejskich elity. W okresie belle epoque przyjeżdżali tu dla poratowania zdrowia bogacze, arystokraci i monarchowie z całego świata. Najważniejszymi z nich była cesarzowa Sissi oraz Karol Habsburg, który po abdykacji w 1918 roku spędził tu ostatnie lata swojego życia. Jednym z najsłynniejszych Polaków przebywających na Maderze był marszałek Józef Piłsudski. Z jego pobytem wiąże się ciekawa anegdota, którą do dziś opowiadają siebie pracownicy urzędu pocztowego w Funchal. Przed wojną listonosze z tutejszej poczty na ogół nie mieli zbyt dużo roboty. Na położoną z dala od świata wyspę listy przychodziły rzadko i w niewielkich ilościach. Było więc dla wszystkich wielkim zaskoczeniem, gdy przed 19 marca 1931 roku zamiast otrzymania zwyczajowych stu, może dwustu kopert niewielki budynek poczty został zasypany kilkudziesięcioma tysiącami pocztówek z życzeniami imieninowymi. Wszystkie adresowane były do jednej osoby - Józefa Piłsudskiego.

Z górki na pazurki

Stolicą wyspy jest miasto Funchal położone na południowym wybrzeżu. Kamienne kręte uliczki pną się od niewielkiego portu w wzwyż po stromych stokach gór, które osłaniają miasto od północy. Z jednego z takich wzgórz do dziś można zjeżdżać słynnymi wyplatanymi z trzciny saneczkami - sterowane przez doświadczonych "bobsleistów" mkną z dużą prędkością po wąskich ulicach między domami, ludźmi i samochodami.

Podobnie wyglądają inne miejscowości i osady na wyspie. Kawałek plaży, kilkaset metrów w miarę płaskiego terenu a dalej skaliste zbocza gór, których wierzchołki często toną w chmurach. Na stokach gdzieniegdzie przyklejone do skał domy i kościółki, a pomiędzy nimi upchnięto pola, a raczej poletka uprawne. Na tarasowych działkach - tam, gdzie jest choćby skrawek ziemi, sadzi się trzy najważniejsze płody rolne Madery: trzcinę cukrową, którą na wyspę sprowadził sam Krzysztof Kolumb, banany, mające tu zupełnie inny kształt i smak, oraz winogrona, z których powstaje słynne wzmacniane wino.

Wino stare jak świat

Wina z Madery są mniej znane od swoich kuzynów z Porto czy Jerezu. Świat o nich jakby zapomniał. Z jednej strony szkoda - bo to świetne i arcyciekawe trunki. Patrząc jednak z innej strony - to bardzo dobrze, bo im mniej ludzi kupuje i pije maderę, tym więcej zostanie jej dla smakoszy! A jest z czego wybierać. Dzięki wzmacnianiu alkoholem oraz specjalnym metodą dojrzewania tutejsze wina są nieśmiertelne i mogą starzeć się w nieskończoność. Odwiedzając tę piękną wyspę, możemy mieć jedyną szansę spróbowania wina starszego od nas. Nawet jeżeli ktoś jest tak wiekowy, że pamięta jeszcze czasy marszałka Piłsudskiego.

Natura na wyciągnięcie ręki

Madera to nie tylko historyczne miasta i osady w kolonialnym stylu. To także, a może przede wszystkim, wspaniała niepowtarzalna przyroda. Schodzące bezpośredni od oceanu wysokie na kilkaset metrów klify oraz potężne, sięgające chmur góry z zapierającymi dech w piersiach przepaściami i głębokimi dolinami. To także słynny płaskowyż, z którego przy bezchmurnej pogodzie rozpościera się widok na bezkres oceanu. A wszystkie te atrakcje skumulowane na wyspie tak małej, że można ją objechać dookoła w nieco ponad pół dnia. Całe piękno na wyciągnięcie ręki!

Wojciech Giebuta
www.podrozezwinem.pl

Autor jest dziennikarzem i przewodnikiem winiarskim, a także szefem Wine-Service - jedynego w Polsce biura podróży specjalizującego się w enoturystyce.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

 

Magazyn Wesele

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje