Ślub i wesele

Wesele: Skromne czy huczne?

Planując ślub, każda para staje przed dylematem - wesele z pompą czy kameralna uroczystość?

Co do jednej kwestii nikt zazwyczaj nie ma wątpliwości - ślub dwojga kochających się osób wart jest świętowania. To jedyny taki dzień w życiu, dla wielu moment przełomowy, otwierający nowy, ekscytujący etap wspólnej drogi. Dzień, który wielokrotnie będziemy wspominać, opowiadać o nim naszym dzieciom, może wnukom.

Reklama

Świętować można jednak na wiele sposobów - niektórzy lubią huczne zabawy, na których obecna jest cała rodzina i niemal wszyscy znajomi. Inni wolą kameralne, skromne uroczystości w towarzystwie najbliższych. Każda z form świętowania jest piękna i wartościowa, o ile służy uczczeniu tej ważnej chwili. Każda ma swoich zagorzałych zwolenników i przeciwników. Postanowiliśmy przyjrzeć się weselom, na jakie decydują się narzeczeni, i powodom, które nimi kierują.

Jak się żenić, to się żenić!

Huczne wesela mamy we krwi. Są elementem naszej tradycji i kultury, dość przypomnieć sobie sceny z "Chłopów" Reymonta czy sztukę Wyspiańskiego poświęconą temu szczególnemu momentowi. Dawniej duże, wystawne wesele było wizytówką rodziny - świadczyło o jej zamożności, hojności i pozycji społecznej. Także dzisiaj wiele osób nie wyobraża sobie świętowania bez wielkiej sali, orkiestry i tańców do białego rana w licznym gronie.

Huczna zabawa zapewnia niezapomniane wrażenia - zwolennicy dużych przyjęć twierdzą, że dopiero w tak odświętnej oprawie czują wyjątkowość i niepowtarzalność wesela. Szczególnie kobiety lubią czuć się piękne i podziwiane przez wszystkich - a tego dnia jest się bez wątpienia księżniczką balu. Marzenie o wielkim, bajkowym weselu towarzyszy nam często od dzieciństwa - ale czy warto podążać za dziewczęcymi fantazjami?

Małe, skromne i ze smakiem

Zwolennicy mniej hucznych uroczystości proponują w miejsce wielkiej imprezy skromne przyjęcie. Na forach internetowych można się spotkać z opiniami, że duże wesela często dość daleko odbiegają od wymarzonego ideału. Piętnowana jest tandeta i bylejakość, akcentowany prowincjonalny charakter takiej uroczystości.

Wielu osobom huczne wesele kojarzy się z pijanymi wujkami śpiewającymi "Hej sokoły!", kiepskimi piosenkami z repertuaru disco polo czy konkursami ślubnymi polegającymi na przetaczaniu jajka przez nogawkę męskich spodni. Tym, którzy przytoczone elementy nieodmiennie klasyfikują do kategorii "obciach", zapewne spodoba się idea skromnego przyjęcia.

Nieduże wesele (przyjmijmy, że będzie to przyjęcie dla mniej niż pięćdziesięciu osób) może mieć bardziej kameralny charakter. Zaproszone zostają tylko te osoby, z którymi Narzeczeni mają prawdziwy, bliski kontakt, w wyborze menu można sobie pozwolić na większą fantazję, odejść do tradycyjnego rosołu ze schabowym, lub też decyzję o wyborze dania z kraty pozostawić gościom. Zespół może być bardziej kameralny - w zależności od upodobań może być to fortepian, kwartet smyczkowy czy jazzowy band grający ulubione standardy. I co najważniejsze - skromna uroczystość ułatwia spokojną rozmowę, pozwala na poświęcenie każdemu gościowi uwagi i... nie jest tak bardzo stresująca.