Reklama

Reklama

Bezpieczne posiłki w drodze i na miejscu

Co zrobić, by wyjazdu nie zepsuło nam zatrucie pokarmowe u dziecka? Jakie prawa dotyczące posiłków mają rodzice niemowląt na pokładzie samolotu? Jakie przekąski przygotować na podróż samochodem? Podpowiadamy, jak bezpiecznie żywić dziecko w trakcie wyjazdu.

W dzisiejszych czasach rodzina podróżująca z dzieckiem nikogo już nie dziwi. Póki maluch nie skończy drugiego roku życia, wyjazd nie uszczupli zbytnio naszego portfela, bo najmłodsi przeważnie latają samolotami i śpią w hotelach za darmo. Na etapie karmienia piersią koszt posiłków również, z oczywistych przyczyn, odpada. Problem pojawia się po odstawieniu, jednak przestrzegając paru zasad, nie musimy bać się zatruć czy zakrztuszeń.

Posiłki w samolocie

Reklama

Linie lotnicze wychodzą naprzeciw rodzinom podróżującym z małymi dziećmi. Restrykcyjne przepisy obowiązujące na lotniskach są zdecydowanie łagodniejsze dla najmłodszych. Większość przewoźników pozwala wnieść na pokład żywność dla dziecka (również tę w płynnej postaci); często istnieje w dodatku możliwość bezpłatnego podgrzania jedzenia lub mleka. Możemy również poprosić stewardessę o gorącą wodę. Niektóre linie oferują nawet darmowy posiłek dla najmłodszych.

Przekąski do samochodu

Jeśli decydujemy się na podróż samochodem, nie zapominajmy o zabraniu zdrowych przekąsek. Mogą to być pokrojone w paski warzywa i owoce, które nie puszczają soku. Nie zaleca się karmienia dzieci chipsami, chrupkami i słodyczami. I to nie tylko ze względów zdrowotnych - tego typu jedzenie wzmaga bowiem chorobę lokomocyjną. Sięgajmy zatem po wafle ryżowe, sucharki czy chrupki kukurydziane bez dodatków.

Unikajmy ponadto jedzenia, którym dziecko może się zadławić lub skaleczyć w trakcie gwałtowniejszych manewrów (lepiej nie dawać mu więc na przykład paluszków). Podróżując z maluchem autem, powinniśmy uwzględnić większą liczbę postojów, gdyż długotrwałe przebywanie w wymuszonej pozycji nie jest dla niego ani komfortowe, ani zdrowe. Kanapki czy obiad zapakowany do pudełka zjedzmy na ławce, i to nie tylko ze względu na ryzyko zakrztuszenia się w trakcie jazdy (wyobraźmy sobie tylko, jak po takim obiedzie wyglądałaby nasza tapicerka!). 

Jak uniknąć zatrucia pokarmowego?

Im bardziej egzotyczna podróż, tym większe ryzyko zatrucia, ale uważać musimy, nawet gdy podróżujemy po Polsce. Lepiej za każdym razem sprawdzać opinie na temat restauracji, w której planujemy zjeść obiad. Sprawa komplikuje się w odległych krajach. Czasem posiłek bezpieczny dla miejscowych może u nas wywołać sensacje żołądkowe.

Warto wiedzieć, że kobieta karmiąca piersią nie musi odstawiać dziecka, jeśli dojdzie u niej do zatrucia pokarmowego. Ważne tylko, by przed karmieniem dokładnie umyła ręce. W tym przypadku niemowlęciu nic nie grozi. Dziecku, które je już posiłki stałe, warto wziąć zapas obiadów w słoiczkach i unikać podawania miejscowego jedzenia. Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na wodę. W krajach egzotycznych nie wolno pić "kranówki" (nie używajmy jej także do mycia zębów - zamiast tego sięgajmy np. po wodę butelkowaną lub przegotowaną). Pamiętajmy, żeby w restauracjach nie zamawiać napojów z lodem, który bardzo często robiony jest właśnie z wody z kranu. Rozszerzanie diety malucha także nie powinno następować w czasie wyjazdu - nie wiadomo, jak zareaguje on na nowy pokarm. Dlatego niemowlęta powinniśmy karmić wyłącznie mlekiem mamy lub posiłkami ze słoiczków. Starsze dzieci zachęcajmy do poznawania nowych smaków, ale tylko w restauracjach, które nie wzbudzają zastrzeżeń turystów. 

Co zrobić, gdy dojdzie do zatrucia?

W naszej wyjazdowej apteczce obowiązkowo muszą znaleźć się elektrolity do nawadniania. Organizm dziecka odwadnia się dużo szybciej niż organizm dorosłego. Maluszek zmagający się z zatruciem pokarmowym musi wobec tego przyjmować odpowiednie ilości płynów.

Gdy objawy ustąpią, można zacząć je karmić posiłkami lekkostrawnymi, awaryjnie - bananami i sucharkami. Gdy zaobserwujemy u dziecka suchość ust i języka, niezwłocznie udajmy się do miejscowego szpitala, bo oznacza to odwodnienie! Pamiętajmy też, że wymioty nie zawsze wywołane są przez chorobę lokomocyjną czy zatrucie pokarmowe. Mogą być także symptomem innej infekcji, niekiedy bardzo poważnej (jak np. zapalenie opon mózgowych)! Dlatego też wszystkie niepokojące objawy warto bezzwłocznie konsultować z pediatrą.

INTERIA.PL

Reklama