Reklama

Reklama

Anna Guzik: Być mamą

Aktorka właśnie wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim. Zabieganą mamę 7-miesięcznych bliźniaczek zapytaliśmy o zalety i wady późnego rodzicielstwa.

Jej życie stanęło na głowie odkąd została mamą bliźniaczek. Anna Guzik (40) nie ukrywa, że teraz organizacja pracy zawodowej i domowych obowiązków wymaga lepszej logistyki, ale aktorka jest szczęśliwa i spełniona.

- Faktycznie, życie całej rodziny kręci się obecnie wokół dziewczynek, to one pochłaniają całą naszą uwagę, a ja w międzyczasie staram się szybko pracować i wyłapywać momenty na wypoczynek" -mówi gwiazda "Na Wspólnej" w rozmowie z "Show".

Dziewczyny rządzą

Długo czekała, żeby zostać mamą, ale w marcu los wynagrodził jej to z nawiązką. W jej życiu pojawiły się Basia i Nina. - Przy wyborze imion starałam się, aby były różne i nie kojarzyły się ze sobą, chciałam zapobiec w ten sposób traktowaniu ich przez ludzi jako jednej osoby - mówi aktorka.

Reklama

Dziewczynki to podwójna dawka miłości, ale także - nie ma co ukrywać - więcej obowiązków i wyzwań związanych z opieką. - Oczywiście, przy dwójce dzieci jest sporo pracy i to dla obojga rodziców, dlatego z niecierpliwością czekamy z mężem na moment, kiedy staną się dla siebie wzajemnie atrakcyjnymi kompanami do zabawy  mówi z uśmiechem Ania.

Na szczęście mąż Wojtek także zdał egzamin z rodzicielstwa, więc radzą sobie doskonale. W maju świętowali 3. rocznicę ślubu.

"To, że przy tym tempie życia i, powiedzmy sobie szczerze, trudnym charakterze spotkałam mojego męża, postrzegam w kategorii cudu" -  wyznała Guzik w wywiadzie dla "Show" w grudniu zeszłego roku. Dziś oboje cieszą się rodzinnym szczęściem i 7-miesięcznymi skarbami.

Późne macierzyństwo

Praktycznie od chwili, gdy wyszła za mąż, wszyscy zaczęli wypatrywać u Ani zaokrąglonego brzuszka. Sama aktorka niechętnie odpowiadała na pytania dotyczące macierzyństwa. Urodziła córki mając 39 lat, ale właśnie w tym wieku chciała to zrobić i cieszy się, że jej marzenie się spełniło.

- Prawdę powiedziawszy, nie wyobrażam sobie siebie jako mamy na wcześniejszych etapach mojego życia... Był czas na naukę, zabawę, odrobinę szaleństwa, pracę, a potem przyszedł czas na miłość i naturalną konsekwencją była chęć założenia rodziny. W związku z tym nie mam pretensji, że coś mnie w życiu ominęło, wręcz przeciwnie, staram się znosić ewentualne niewygody ze spokojem, bo długo na ten moment czekałam. Choć pewnie gorzej znoszę nieprzespane noce... - mówi w rozmowie z "Show".

Czterdzieste urodziny, które obchodziła w sierpniu, były dla niej wyjątkowe, chociaż w zeszłym roku nie ukrywała, że trochę się ich boi.

"No cóż, trzydziestka nie zrobiła na mnie większego wrażenia, ale czterdziestka troszkę daje mi do myślenia. Myślę o tym, co udało mi się dotychczas osiągnąć - czy to dużo czy mało jak na ten wiek? I wiem, że to wszystko jest relatywne. Ponownie dochodzę do wniosku, że nie można się z nikim porównywać. Każdy jest indywidualną jednostką i każdy ma swoją historię. Moja była od samego początku odmienna od drogi koleżanek i kolegów - w podstawówce, szkole średniej, szkole teatralnej czy teatrze. To moja droga i ja za nią odpowiadam" - mówiła w wywiadzie dla "Show".

W nowej rzeczywistości

Wszystko się jednak zmieniło i teraz Anna Guzik musi się nauczyć funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Dotyczy to głównie zgrania: pracy zawodowej z życiem rodzinnym. Zapewnia jednak, że nie zamierza zabierać dziewczynek ze sobą na plan, jak ostatnio robi to wiele jej koleżanek po fachu, które właśnie zostały mamami.

- Przy jednym dziecku być może byłoby to możliwe, przy dwójce sprawa się komplikuje... Poza tym uważam, że na tym etapie wygodniej i bezpieczniej jest im w domu pod dobrą opieką taty i babci, aniżeli na planie filmowym. Są za małe, żeby była to dla nich jakakolwiek atrakcja - wyznaje Ania.

Najbliższe miesiące zapowiadają się dla Guzik pracowicie.

- Od września można mnie oglądać w "Na Wspólnej", startuje również nowy sezon "Grzeszków na widelcu", no i wracam na teatralne deski do "Singielki" i "Ifigenii". Staram się wyważyć i pogodzić zajętości zawodowe z domowymi obowiązkami. Nowością jest na pewno moja współpraca z marką Samiboo, która zajmuje się akcesoriami dla dzieci. Efektem tej współpracy jest autorska kolekcja "kosmicznego zająca", wykonana z najwyższej jakości materiałów i muszę przyznać, że jestem z niej dumna! - dodaje.

Tekst: Magdalena Makuch

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***


Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje