Reklama

Reklama

Clint Eastwood: Etatowy przystojniak

Od zawsze miał obsesję na punkcie wyglądu i formy. Dzięki temu zaistniał w Hollywood. Właśnie obchodzi 86. urodziny i zapewnia, że nie zwalnia tempa. Wiemy, jaki jest sekret jego wiecznej młodości.

"Jedną z najważniejszych rzeczy w życiu jest dobre samopoczucie. A kiedy jesteś w dobrej formie, kiedy podoba ci się, jak wygląda twoje ciało i masz duży poziom energii, znacznie łatwiej czuć się dobrze", tak brzmi motto życiowe Eastwooda, znanego z ról twardzieli w niezliczonych hollywoodzkich produkcjach.

Aktor zawsze dbał o wygląd: ćwiczenia i odpowiednia dieta są u niego na porządku dziennym. Początkowo myślał nawet o karierze sportowej. Pasjonowała go lekkoatletyka - do tej pory zaczyna dzień od joggingu. Poza dbaniem o formę Clint słynie też z ogromnej pracowitości. Wyniósł ją z domu rodzinnego.

Reklama

Urodził się w czasach wielkiego kryzysu w 1930 roku. Rodzice w poszukiwaniu pracy i lepszego miejsca do życia zjeździli całe Zachodnie Wybrzeże. On sam zaczął pracować jako nastolatek: dostarczał zakupy, kopał rowy i pracował w tartaku. W 1948 ukończył Oakland Technical High School, później studiował administrację w Los Angeles City College. Odbył też służbę wojskową w Fort Ord koło Monterey. Tam otarł się o śmierć - podczas lotu bombowcem z czasów II wojny światowej doszło do awarii i samolot z Eastwoodem na pokładzie wpadł do oceanu.

"Musieliśmy pływać. Był późny październik albo listopad. Bardzo zimna woda. Wiele lat później dowiedziałem się, że była w tym miejscu wylęgarnia żarłaczy białych. Cieszę się, że tego wtedy nie wiedziałem. Od tego bym umarł", opowiadał po latach. Dopisało mu szczęście, na pewno pomogła też doskonała forma (w wojsku był instruktorem pływania).

Wkrótce potem wysportowany przystojniak wpadł w oko modelce Maggie Johnson, z którą ożenił się w 1953 roku. To był dla niego dobry czas - podpisał też pierwszy kontrakt z wytwórnią "Universal". Nie musiał nic mówić, po prostu spodobał się reżyserowi Arthurowi Lubinowi. Aktorstwo traktował jednak jako zajęcie dorywcze - utrzymywał się z pracy w fabryce i kopał baseny dla bogaczy.

Wszystko zmieniło się w 1958 roku, gdy dostał rolę w serialu "Rawhide". Został zapamiętany i propozycje ról, głównie twardzieli w westernach, posypały się jak z rękawa. W 1971 roku wcielił się w postać "Brudnego Harry’ego" i zyskał sławę. W tym samym roku zmarł jego ojciec, a Clint wpadł w obsesję na punkcie zdrowego trybu życia. Wziął nawet udział w eksperymentalnym programie wydłużania życia (Life Extension). Łykał ogromne ilości witamin, odżywek i ćwiczył ponad normę.

Marzył nie tylko o długim życiu, ale i niezależności. W 1967 roku założył własną wytwórnię filmową Malpaso Productions, nie rezygnując z grania w filmach. Chciał zająć się reżyserowaniem. "Żeby wejść do gildii reżyserów amerykańskich, trzeba było dostać od kogoś pracę. Więc sam dałem sobie pracę", tłumaczył. Zrealizował swoje marzenie, mało tego, we własnych filmach obsadzał się w głównej roli. I wcale nie dlatego, że nie miał propozycji. Mógł zagrać Bonda, a nawet Supermana - odmówił, bo uznał, że jest za stary (miał wówczas 48 lat).

Bez wątpienia jednak wciąż podobał się kobietom. Jeszcze w trakcie małżeństwa z Maggie miał romans z występującą w jego filmach Sondrą Locke. Po rozwodzie w 1978 roku nawiązał kilka głośnych romansów i doczekał czwórki nieślubnych dzieci (miał już dwójkę z żoną). Marzył o stworzeniu dynastii, jaką mogli pochwalić się Fondowie (Henry, Peter, Jane, Bridget), czy Hustonowie (Walter, John, Anjelica). Nie potrafił jednak dochować kolejnym partnerkom wierności.

W wieku 66 lat znów się oświadczył - młodszej o 35 lat dziennikarce Dinie Ruiz. "Jest tylko jeden sposób na szczęśliwe małżeństwo i gdy tylko go odkryłem, ponownie się ożeniłem", mówił. W tym samym roku aktor po raz siódmy został ojcem. I ten związek nie przetrwał próby czasu, ale 86. urodzin Clint nie świętuje samotnie... "Niektórzy ludzie uważają, że w starszym wieku powinni zasiąść na kanapie, z puszką piwa w ręku, i oglądać powtórki w telewizji. To nie dla mnie. Ja lubię działać", wyznał kiedyś Eastwood.

Magdalena Makuch

Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy