Grażyna Błęcka-Kolska: Powraca po tragedii

Minęły trzy lata od tragicznej śmierci jej córki. Dziś aktorka wychodzi na prostą. Możliwe, że już niebawem zobaczymy ją w trzeciej części kultowego „Kogla-mogla”.

To już pewne. Powstanie trzecia część uwielbianej przez Polaków komedii "Kogel-mogel". Ilona Łepkowska właśnie zakończyła prace nad scenariuszem. Teraz kluczowe jest, czy w postać Kasi, tak jak przed laty, wcieli się Grażyna Błęcka-Kolska (55). Aktorka postawiła warunek, że weźmie udział w produkcji tylko, jeśli scenariusz będzie bardzo dobry. Oby tak się stało, bo rola w filmie, który już dziś wzbudza emocje, mogłaby być jej wielkim powrotem po latach.

Reklama

Narodziny gwiazdy

Miała 26 lat, gdy usłyszała o niej cała Polska. W komedii "Kogel-mogel" wcieliła się w dziewczynę ze wsi, która marzyła o życiu w wielkim mieście. To był jej pierwszy film fabularny.

"Wygrałam casting, bo podobno miałam najlepszy kontakt z dziećmi. Nikt ze mną niczego nie przygotowywał, nie omawiał. Od razu zostałam rzucona na głęboką wodę", wspomina aktorka w jednym z wywiadów. Historię Kasi Solskiej pokochali widzowie. Nic dziwnego, że film doczekał się kontynuacji i, tak jak pierwsza część, był hitem.

Później aktorka grała głównie w filmach męża, Jana Jakuba Kolskiego (61), za którego wyszła w wieku 24 lat. Przez dwie dekady tworzyli niezwykły artystyczny duet. Kolski obsadzał żonę w większości swoich filmów. Kilka ich wspólnych obrazów zostało nawet docenionych za granicą. Za kreacje aktorskie Grażyna była chwalona przez krytyków.

Grała jednak nie tylko u męża. Na jej talencie poznali się także m.in. Andrzej Wajda, u którego wystąpiła w "Wyroku na Franciszka Kłosa", i Leszek Wosiewicz (zaangażował ją do swojego niekonwencjonalnego projektu "Z miłości").

Z Janem zbudowali piękny dom pod Łodzią i wychowywali córkę Zuzannę. Wydawało się, że aktorka ma poukładane życie zawodowe i jest spełniona w sferze prywatnej. Niestety, były to tylko pozory.

Dramaty rodzinne

Ich związek, choć przez lata uchodził za idealny, był pełen trudnych momentów. Reżyser nie należał do wiernych, a żona za każdym razem mu wybaczała. Po latach wyznała wreszcie: "W zasadzie... nie stawiałam mężowi żadnych wymagań. Chciałam, żeby za wszelką cenę było dobrze".

Innym razem zdradziła: "Uważam się za twardą zawodniczkę, bo znosiłam to, że mój mąż notorycznie się zakochiwał. (...) Kiedy po raz kolejny powiedział mi, że się zakochał, wstałam i upadłam, znów wstałam i znów się przewróciłam. Mój organizm nie wytrzymał".

Para rozwiodła się w 2011 roku, po 25 latach małżeństwa, gdy okazało się, że Kolski będzie miał dziecko z dwudziestokilkuletnią modelką. Pytany kiedyś o swoje życie uczuciowe odparł: "Miłość to szczególna chemia. Albo intensywna i krótkotrwała, albo trwa dłużej, ale jest mniej gwałtowna. I kiedyś się kończy".

Po rozwodzie aktorka się załamała. Nie dość, że przeżywała rozstanie, to jeszcze przytłoczyły ją problemy dnia codziennego. Nie mogła sprzedać domu, w którym przez 18 lat wiodła życie z eksmężem. Na domiar złego nie pojawiały się ciekawe propozycje zawodowe. Była w dołku, ale prawdziwa tragedia miała dopiero nadejść.

W 2014 roku Grażyna spowodowała wypadek drogowy, w którym zginęła jej ukochana córka, 23-letnia Zuzanna. Aktorce zawalił się świat. Córka była jej oczkiem w głowie. Dziewczyna studiowała w Londynie na uniwersytecie Westminster, jednej z najlepszych uczelni w Wielkiej Brytanii. Była piękna, zdolna i bardzo ambitna. Śmierć córki i żałoba to najtrudniejszy okres życia Błęckiej-Kolskiej.

Dwa lata po tych wydarzeniach odwiedziła studio "Dzień Dobry TVN". Pytana jak radzi sobie z codziennym życiem, odpowiedziała: "Nie wiem, czy w ogóle sobie radzę, trzeba przejść przez dzień, mieć przyjaciół, chodzę do psychologa (...), mam pracę z młodymi, wykładam w krakowskiej uczelni AMA".

Aby zachować pamięć o córce, założyła fundację wspierającą młodzież w rozwijaniu talentów. Ma ona przyznawać stypendia imienia Zuzanny Kolskiej. Rok przed śmiercią córki aktorka pochowała jedynego brata, a krótko po tym, jak straciła Zuzannę, odszedł jej ojciec, który zmagał się z nowotworem. Mama zmarła wiele lat temu. "Nie mam już żadnej rodziny. Wszyscy mi umarli. Jestem ostatnia z rodu", mówi dziś.

Mogę wszystko

"Zawsze byłam taką osobą, której wydawało się, że świat przerzuci na drugą stronę. Czułam, że mam takiego silnego ducha i taką energię w sobie, że mogę wszystko", stwierdziła kiedyś Błęcka-Kolska. Niebawem rozpoczną się prace na planie najnowszego filmu jej byłego męża. Jan Jakub Kolski powierzył Grażynie jedną z głównych ról. "Ta współpraca może być dla nas odkrywcza. Nie myślałam o tym, czy dał mi rolę, bo chce pomóc, czy dlatego, że do niej pasuję. (...) Mamy z Janem Jakubem normalne relacje, lubimy się", mówi aktorka. I dodaje: "Przede mną ogromne wyzwanie. To będzie rola trudna psychicznie, będzie też wymagać zmiany fizycznej".

Film będzie opowiadał burzliwą historię rodzinną Kolskiego. Bohaterami będą dziadkowie i wujek ze strony ojca. Scenariusz napisał sam reżyser, rzecz dzieje się w 1946 roku. Rodzice wiozą przez całą Polskę trumnę z ciałem swojego 26-letniego syna po to, by go pochować w spokojnym miejscu. Grażyna zagra mamę zabitego, czyli babcię reżysera.

Tymczasem Ilona Łepkowska właśnie skończyła pisać scenariusz do trzeciej części "Kogla-mogla". Choć od jego premiery minęło prawie 30 lat, telewizja wciąż co jakiś czas go emituje, za każdym razem odnotowując rekordową oglądalność. Na początku listopada Łepkowska napisała na Facebooku: "Skończyłam! Donoszę, że w poniedziałek wieczorem napisałam cudowne słowo »KONIEC« na ostatniej stronie scenariusza »Kogel mogel 3«. Są tacy, co już przeczytali i mówią, że śmieszne. Wiele więc wskazuje na to, że niebawem zabierzemy się z Tadeuszem Lampką do przygotowywania tego filmu...", czytamy.

W trzeciej części Kasia jest nieco zgorzkniałą rozwódką. Mieszka ze swoją matką (Katarzyna Łaniewską) i jest dyrektorką szkoły. A profesor Wolański nadal ma tę samą żonę, graną przez Ewę Kasprzyk, która została sex couchem. Teraz wszystko leży w rękach Błęckiej-Kolskiej. Czy przyjmie rolę Kasi? Na to liczymy, podobnie jak jej fani!

Justyna Kasprzak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje