Reklama

Reklama

Krystyna Prońko: Liczy tylko na siebie

Artystka właśnie obchodzi 70. urodziny, ale nie zamierza zwalniać tempa. Tłumaczy, że nie utrzyma się z samej emerytury. Na szczęście jej koncertowy grafik pęka w szwach, a fani dopisują.

 - Muszę pracować, żeby móc opłacić rachunki - wyznała w jednym z wywiadów Krystyna Prońko, która 14 stycznia obchodzi 70.urodziny. Artystka, której przeboje do dziś nuci cała Polska, nie pozwala sobie na lenistwo. Przez cały rok gra mnóstwo koncertów, jest radną Warszawy, a w planach ma już kolejne projekty.


Zapracowana 70-tka

Co ciekawe, Prońko wcale nie ma recepty na świetne samopoczucie i wygląd. Po prostu dba o to, żeby się porządnie wysypiać, pomimo że prowadzi bardzo nieregularny tryb życia. Jak sama mówi,w dobrej formie utrzymuje ją to, że robi to, co kocha. Jest prawdziwą bizneswoman. Już od lat ma własne wydawnictwo, dzięki czemu jest niezależna.

 - Nie zabiegam o pracę, sama do mnie przychodzi, chociaż już przeszło 40 lat jestem na scenie. Bywają miesiące lepsze i gorsze, ale mając tyle lat, mieć jeszcze parę koncertów i wszystkie weekendy zajęte - to jest dla mnie wyczyn! I duży wysiłek psychofizyczny. Oprócz wielu plusów tego, że pracuję tylko dla siebie, są minusy - brak dystrybucji i znacznie więcej stresu - wyznała  ostatnio piosenkarka w " Wysokich obcasach".

Prońko podkreśla, że nie może liczyć na wysoką emeryturę i stara się żyć oszczędnie.

 - Nie ma szans, żeby z niej przeżyć, dlatego cały czas pracuję. Żyję skromnie i nie ma u mnie luksusów. Nie oszczędzam tylko na wakacyjnych przyjemnościach. Na przykład lubię sobie pojechać na wakacje gdzieś, gdzie jest ciepło i ciepła woda - dodaje.

Jej sposób na zarządzanie finansami się sprawdza. Z racji tego, że jest radną Warszawy, do wiadomości publicznej udostępniono jej oświadczenie majątkowe. Nie dość, że nie ma na głowie żadnych kredytów,to ma spore oszczędności - prawie pół miliona złotych. Posiada dom o powierzchni 150 metrów kw. oraz mieszkanie o wartości 300 tysięcy złotych. Tak więc, pani Krystyna świetnie sobie radzi.

Reklama

Niczego nie żałuje


Zawsze podkreślała, że to zasługa tego, że jest silną i niezależną kobietą, nie uczepioną mężczyzny. Związki z przeszłości dały jej cenną lekcję.

 - To są takie doświadczenia, z których wyciągnęłam wnioski: jestem samodzielna, niezależna, a te nieudane związki jeszcze utwierdziły mnie w przekonaniu, że w życiu trzeba liczyć przede wszystkim na siebie - wyznała w "Wysokich obcasach".

Jednak wszyscy doskonale pamiętają głośny romans wokalistki z kompozytorem i autorem jej hitów Januszem Komanem. Byli młodzi, mieli po 25 lat i trudne charaktery. Ich związek przetrwał 6 lat. Później pojawiła się plotka, że Majka Jeżowska odbiła Krystynie ukochanego i wzięła z nim ślub. Mówiono nawet, że wspólna piosenka Prońko i Jeżowskiej "Nie kochał nas" jest właśnie o ich relacji z Komanem. Prońko to wszystko dementuje.

 - O tej piosence krążą legendy, ale to nie jest piosenka o Januszu. Powiem tyle, że nikt nikomu nikogo nie odbił. Międzyczasem, kiedy z Januszem byliśmy parą, a czasem, kiedy Janusz ożenił się z Majką, minęło pięć albo sześć lat - wyznaje.

Prońko jednak później nigdy nie związała się już z muzykiem. Nie założyła też rodziny, nie ma dzieci.

 - Zwyczajnie nie chciałam. Kiedyś moja mama mi powiedziała: - Nic nie musisz. Nic na siłę. Nigdy nie byłam w związku małżeńskim, tylko zawsze były to związki partnerskie, co zresztą nie miało żadnego znaczenia. Mam w rodzinie dużo dzieci. Byłam przerażona, jak się zaczęły tak po kolei rodzić. W Polsce nieposiadanie dzieci jest politycznie niepoprawne. Ale tej decyzji nie żałuję - dodała. Na szczęście artystka spełnia się na scenie i poza nią, działając społecznie.

Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje