Reklama

Reklama

Maciej Zakościelny: Bycie tatą mu służy

Ostatnio uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Powód do radości? Niedawno został tatą i ma zdrowego, dorodnego syna. Walczy też o to, by film, w którym gra, został pokazany na całym świecie.

Maciek Zakościelny (36) nigdy nie mówił wiele o swoim życiu uczuciowym. Wiemy jednak, że spotykał się z aktorką Izą Miko (35), Caity Lotz (29) czy modelką Dianą Tadjuideen-Pakulską (30). Każdą z nich traktował poważnie, a jedno z rozstań było dla niego niezwykle bolesne.

W końcu przystojny aktor poznał modelkę Paulinę Wykę (31) i przestał rozpamiętywać przeszłość. Uznał też, że najwyższy czas założyć rodzinę. W lipcu 2016 roku para powitała na świecie zdrowego i pięknego chłopczyka. Maciej broni ich prywatności jak lew i do tej pory nie ujawnił publicznie imienia maleństwa, choć pojawiały się plotki, że pięciomiesięczny dziś szkrab nosi imię po tacie, ale ma też drugie - Gracjan.

Reklama

Uwielbia dzieci

Jedno jest pewne: Maciej od dawna był gotowy do roli taty. Już wtedy, gdy grał w "Tylko mnie kochaj", a jego partnerką była - wtedy siedmioletnia - Julka Wróblewska (18), ani przez chwilę nie narzekał, że mała dziewczynka kradnie uwagę widzów. "Nieskromnie powiem, wydaje mi się, że będę fantastycznym ojcem i myślę o tej roli z wielką przyjemnością. Tymczasem sprawdzam się w kontaktach z dziećmi znajomych i testy wypadają pomyślnie. Dzieciaki mnie lubią, z wzajemnością", zapewniał w wywiadzie.

Dziś sprawdza, czym jest opieka nad niemowlakiem w praktyce. "Zostałem tatą i czuję się bardzo dobrze w tej roli, najważniejszej w moim życiu", zapewnia w rozmowie z SHOW. "Zachowuję się tak, jak chciałbym, żeby postępował mój ojciec w stosunku do mnie, ale tego oczywiście nie pamiętam, bo byłem za mały. Tak sobie wyobrażam tacierzyństwo", dodaje.

Wkręcony w historię

Nie oznacza to jednak, że aktor robi sobie urlop tacierzyński. Przed nim premiera filmu "Po prostu przyjaźń", komedii w klimacie angielskiego "To właśnie miłość" oraz praca na planie trzeciej części serialu "Strażacy". Jednak Maciej najbardziej cieszy się na myśl o pracy na planie "Dywizjonu 303", gdzie wciela się w główną rolę. Wierzy, że film będzie pokazywany na całym świecie, bo aktorzy grają po angielsku.

"To dobry ruch. Oczywiście, nie mamy nieskazitelnego brytyjskiego akcentu, ale tego się od nas nie wymaga. Gramy - ja, Piotr Adamczyk (44), Antek Królikowski (27), Krzysztof Kwiatkowski (30) - polskich lotników", opowiada SHOW. Zakościelny, który prywatnie pasjonuje się historią drugiej wojny światowej, nie kryje entuzjazmu, że znów pracuje przy filmie poruszającym tę tematykę. "Widziałem pierwsze materiały i wygląda to zjawiskowo, także dzięki pogodzie, która nam sprzyjała. Chciałbym sprostować: to nie będzie tylko historia samej formacji. Tak naprawdę to opowieść o Janie Zumbachu, postaci historycznej, jednym z lotników legendarnej jednostki", wyjaśnia aktor.

W "Dywizjonie 303" pojawią się też Brytyjczycy, jedną z ról być może zagra Jude Law (43), a w angielską amantkę, Elizabeth, miałaby wcielić się Olga Kurylenko (36), znana m.in. z filmu o Bondzie "Quantum of Solace". Maciek uważa, że scenariusz jest bardzo dobry. "Chciałbym, żeby widz wychodząc z kina miał poczucie, że czegoś dowiedział się o tych ludziach. Żeby poczuł niebezpieczeństwo, z którym się zmagali. Tak naprawdę oni byli zabójcami, płatnymi mordercami, a jednocześnie geniuszami lotnictwa. A ja, czy jestem wkręcony w tę historię? To dobry kolokwializm, w dodatku bardzo prawdziwy", mówi ze śmiechem Zakościelny.

Katarzyna Jaraczewska

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje