Szymon Majewski: Babski król

Jest pantoflarzem i marzy o... byciu kobietą. Co najważniejsze, nigdy nie spoważnieje, pomimo że właśnie świętuje 50. urodziny.

Lata mijają, a Szymon Majewski wciąż bawi całą Polskę. Każdy zastanawia się, czy showman kiedyś spoważnieje. Tym bardziej, że 1 czerwca obchodzi 50. urodziny.

Reklama

"Też cały czas się nad tym zastanawiam. I wydaje mi się, że chyba nie. Lekarze mi mówią, że jestem coraz starszy i na przykład przy bieganiu czy ćwiczeniach może już coś strzykać. A ja ciągle w to nie wierzę... Boję się oczywiście, że kiedyś ludzie będą obserwować brykającego 80-latka i to będę ja. To byłoby tragiczne...", wyznał Majewski w jednym z wywiadów.

Jak widać, Szymon nie zamierza rezygnować z roli etatowego komika Polaków. Nadal ma swoje programy, w których rozśmiesza do łez, po prostu bez tego nie potrafi żyć. I chociaż bywa kontrowersyjny, to tak naprawdę jest pantoflarzem, który większość czasu spędza ze swoją ukochaną żoną Magdą i jej przyjaciółkami.

Wszystko z żoną

"Nikt nie kręci mnie tak jak Magda! Spędzam z nią 80 procent mojego czasu", mówił w wywiadzie dla Onetu. "To śmieszne, ale wszystkie przyjaciółki mojej żony są moimi przyjaciółkami! Lubię spędzać z nimi czas. Wolę to od posiadówek przy piwie. Chyba nie bez powodu od podstawówki nazywano mnie »babskim królem«. Teraz, po 20 latach, na nowo zaczynam odkrywać męskie towarzystwo", dodał.

Szymon wcale nie ukrywa, że jest pantoflarzem, i przez 24 lata małżeństwa nigdy się przeciwko temu nie buntował. "Przyznam, że bycie raz na jakiś czas na rozkaz własnej damy jest nawet czymś miłym. Kiedy pojawiła się małżonka i dzieci, skończyłem z życiem towarzyskim", mówi szczerze.

Jednak to właśnie Magda jest bohaterką większości rzeczy, które zawodowo robi Majewski. W "Och-Teatrze" można zobaczyć jego stand-up "One Mąż Show", w którym na przykładzie swojego małżeństwa opowiada o kłopotach i radościach związku. W jednej z rozgłośni radiowej prowadzi program razem z żoną. Szymon zapewnia, że Magda doskonale go rozumie i nie przeszkadza je nawet to, że mąż publicznie mówi o ich... seksie.

"Moją ukochaną wizją seksualną jest seks ze sprzątaczką. Moje marzenie: Magda, bardzo elegancka kobieta, wita mnie kiedyś w jakimś brzydkim T-shircie, na pół naga, myjąc podłogę. Widzę jej napięte stopy na podłodze zalanej wodą. Wiecie, ściera, te sprawy...", wyznał w "Playboyu".

Okazuje się, że komik ma takiego bzika na punkcie kobiet, że sam chciałby zostać jedną z nich. "Najfajniej byłoby być jakąś taką superlaską, która zawsze mi się podobała, żeby móc się podotykać. Nacieszyć się", opowiadał w jednym z wywiadów. "Fascynują mnie takie z pozoru zimne i inteligentne blondynki, jak Sharon Stone czy Magda Cielecka. A najbardziej to chciałbym być z Sharon Stone, która całuje mnie w rękę i myje mi nogi. Piękna scena. Czasami chciałbym być moją żoną. I zrozumieć, jak to jest być moją żoną. Miałbym ochotę wejść w jej głowę i dowiedzieć się, co myśli, kiedy się ze mną całuje. Czy myśli o kimś innym? Chciałbym takie rzeczy wiedzieć", dodał.

Podobno tylko Magda wie, jak poskromić trudny charakter Szymona.

Praca i joga

"Jestem typowym Bliźniakiem. Mam sinusoidalne nastroje. Dwa dni mocnego doła, potem łapię jakąś fazę, potrafię tańczyć i śpiewać w środku dnia. Zdarza się, że i w domu daję czadu", wyznał komik. Zaznacza też, że ma nadzwyczajne pokłady energii. W pewnym momencie postanowił nawet w jakiś sposób ją ujarzmić. Za namową żony i dzieci trafił na zajęcia z jogi.

"Wychodziłem po ćwiczeniach nie ja. Wsiadałem do samochodu i było mi wszystko jedno. Mogłem jechać nawet 30 km/h i czułem się genialnie. Wcześniej chodziłem na sesje psychoterapeutyczne i zastanawiałem się, czy to nie mnie powinni płacić. Gadam godzinę, a potem muszę płacić. To przecież ja tej pani fajnie opowiadam", dodaje z uśmiechem.

Słuchając Szymona, ma się wrażenie, że nie potrafi być poważny, że po prostu urodził się z talentem do bawienia innych.

Nie przekracza granic

Wszystko zaczęło się jeszcze w szkole podstawowej. "Byłem wysoki, chudy, trochę zezowaty i miałem krzywe zęby. W tej sytuacji musiałem pokazać inne walory, żeby się przypodobać kolegom i koleżankom, być zaakceptowanym i należeć do paczki. Okazało się, że z powodzeniem ich rozśmieszam, że zaczynają mnie potrzebować, bo gwarantuję dobrą zabawę", powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Teraz nikt nie wyobraża sobie Majewskiego, który nie żartuje. Zdarza się jednak, że ktoś poczuje się urażony jego dowcipami czy parodiami. A Szymon na bieżąco komentuje to, co dzieje się w sieci, m.in. wpisy gwiazd na portalach społecznościowych. Zaznacza jednak, że stara się zachować umiar. Działać tak, aby nikomu nie zrobić krzywdy i nie przekroczyć pewnych granic. "Nie zawsze mi się udaje, bo różni ludzie mają różne poczucie humoru na swój temat", mówi. Najważniejsze, że nie obraża się na niego żona, która miałaby do tego najwięcej powodów.

Magdalena Makuch

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje