Reklama

Reklama

Tak, jestem pantoflarzem

Ile lat ma teraz twoje "trzęsienie ziemi"?
- Dwa. I mam wrażenie, że nasze "trzęsienie ziemi" jeszcze nie mija (śmiech).

Reklama

Jacy są twoi trzydziestoletni koledzy, mężczyźni z twojego pokolenia? Czują się zadowoleni ze swojego życia?
- Mamy zarazem i mniej, i więcej niż nasi ojcowie. Jest teraz więcej możliwości i perspektyw do rozwoju zawodowego. Ale stajemy się niewolnikami kredytów, pościgu za dobrami materialnymi, a co za tym idzie - niewolnikami pracy i kariery. Poza tym jeśli mężczyzna ma zdrowy związek ze swoją partnerką, to teraz musi bardziej liczyć się z jej zdaniem. To kobiety w dużej mierze decydują dziś o tym, ile mężczyźni mają poświęcać czasu na pracę, a ile dla rodziny.

A ile na zabawę?
- (śmiech). Gdy słucham moich starszych kolegów, którzy opowiadają, jak kiedyś wyglądała branża rozrywkowa, to...

...pewnie czujesz, że jest regres w temacie?
- Kiedyś dla najgłupszego nagrania jechało się na dwa tygodnie w trasę. A ponieważ nie było telefonów komórkowych czy maili, impreza trwała bez przerwy. Wiadomo, to był męski wyjazd z atrakcjami. A teraz, gdy tylko możemy, wracamy do domu. Wszyscy staramy się być jak najbliżej swoich rodzin. I to oczywiście jest fantastyczne (śmiech).

Ty jesteś pantoflarzem?
- A czy znasz dziś porządnego faceta, który nie jest pantoflarzem?

Znam kilku, ale oni nie są zbyt porządni.
- Właśnie. Dziś wszyscy jesteśmy pantoflarzami.

Co zmieniła w twoim życiu córka?
- Nie chcę tu używać wielkich słów, ale Janinka sprawiła, że musiałem zweryfikować pewne postawy hedonistyczne (śmiech). Teraz myślę sobie tak: co będzie, jak walnę głową, jeżdżąc na rowerze? Jednego idioty mniej na świecie? Nie! Teraz wszystko się zmieniło. Muszę myśleć o przyszłości swego dziecka. Ale to chyba normalne.

Zatem jeździsz w kasku?
- (śmiech). Kiedyś robiłem wiele głupich, szczenięcych akcji. Wychodziłem z założenia: będzie, co ma być. I machałem na to ręką. Taka filozofia! Jak spadnie samolot, którym lecę, to nawet nie będzie bolało. A ostatnio jak do programu musiałem skoczyć z góry na paralotni, przez chwilę się zastanowiłem. Niby wszystko OK. Gość, z którym lecę, to fachura. Ale jak się zabiję, to najbardziej ucierpi moja rodzina. Kiedyś tak nie miałem.

- Teraz muszę być odpowiedzialny zarówno emocjonalnie, jak i materialne. Chcę być przy córce. Patrzeć, jak rośnie, jak ma 10, 15, 20 lat. Chcę, żeby miała najlepsze życie, jakie może mieć. Chodzi o to, by emocjonalnie czuła się bezpiecznie, by nie musiała się stresować bzdetami i być między młotem a kowadłem. Dla dziecka najcenniejsza rzecz to wewnętrzny spokój. Chciałbym, żeby kiedyś trzydziestoletnia Janina powiedział mi, że miała beztroskie dzieciństwo. I by była otwarta na innych ludzi.

Trudno jest być między młotem a kowadłem?
- Najgorzej, gdy rozwiedzeni rodzice grają swoją gierkę. Dla dziecka nie jest dobrze, gdy staje się kartą przetargową. Sam wiem coś na ten temat.

Jaki masz dziś kontakt ze swoim ojcem?
- Bardzo dobry. Ale on mieszka w Toruniu. Nie widujemy się wystarczająco często. Niby to tylko 200 km, ale ciężko naszą nieprzewidywalną i niezorganizowaną pracę zsynchronizować z jego obowiązkami.

Kim byłbyś, gdybyś nie pracował w telewizji?
- Zawsze fascynował mnie Ryszard Kapuściński. Może byłbym korespondentem wojennym? A może grałbym wyczynowo w koszykówkę? Nie, to niemożliwe, byłem za kiepski. Mój ojciec jest profesorem matematyki. Może zajmowałbym się jakąś nauką ścisłą?

Potrafisz zreperować komputer lub kran?
- (śmiech). Ja nie jestem techniczną osobą.

Jaki jest twój dom? - Wesoły i głośny. U nas się nie milczy.

W czym tkwi siła twojego związku?
- Jakbym wiedział, to bym klonował ten patent. Nie wiem, naprawdę (śmiech).

Wierzysz w dwie połówki jabłka?
- Nieee. Wierzę raczej, że ludzie z czasem docierają się w związku.

Jak spotykają się silne osobowości, to pewnie ostro iskrzy podczas kłótni?
- Czy ja wiem, czy ja mam silną osobowość? Ktoś kiedyś mi powiedział, że związki, w których ludzie są bardzo zgodni, szybciej się rozpadają niż te, które reprezentują tzw. model włoski. Jak jest

emocjonalna wymiana myśli, to znaczy, że ludziom na sobie zależy.

O czym marzysz?
- Zawodowo? Chcę móc za kilka lat spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć, że żyłem godnie i uczciwie. Żeby nie było tak, że jak się spotkam z kimś z branży po latach, to on da mi w pysk. Nawet jak jestem nieprzyjemny, staram się robić to w bezpośredniej konfrontacji, a nie za plecami. Unikam też uczestniczenia w międzyludzkich gierkach.

A prywatnie?
- Chciałbym bardzo, by moja rodzina była niezniszczalna. Byśmy we trójkę byli szczęśliwi.

Iwona Zgliczyńska

Nowy większy SHOW - elegancki magazyn o gwiazdach! Jeszcze więcej stron, więcej gwiazd i tematów! Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu, w sprzedaży od 25 września!

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Dowbor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje