Reklama

Reklama

Umiem czytać z ruchu gwiazd

Kasia Tusk - nieśmiała, Justyna Steczkowska chodzi swoimi drogami, Katarzyna Pakosińska lubi pomarzyć. Przystojniak z "Tańca z gwiazdami" w rozmowie z SHOW prześwietla swoje partnerki.

Co to jest psychologia tańca?

Reklama

Stefano Terrazino: - Skąd wiedziałaś, że się tym interesuję? Zawsze staram się dociec, dlaczego dana osoba porusza się w ten czy inny sposób. Każdy ma swoje maski i blokady. A ja wiem, jak je odsłonić. To jest jak terapia. Agata Kulesza powiedziała mi kiedyś: "Stef, ty patrzysz na osobę i już wiesz, jaka ona jest. Powinieneś tego używać, bo to twój talent i moc. Poznajesz ludzi, zanim zaczniesz rozmawiać".

Czyli potrafisz odczytywać mowę ciała?
- Tak! Mowa ciała zdradza bardzo wiele i "czytanie człowieka" od tej strony mnie fascynuje. Co ciekawego "wyczytałeś" z ruchu swoich sławnych partnerek z "Tańca z gwiazdami"? Na początku wszystkie były skrępowane, potem powoli się otwierały, a ja dostrzegałem coraz więcej. Z mojej analizy wynika, że wśród gwiazd są osoby mocno stąpające po ziemi oraz kobiety jakby "fruwające". Do tych pierwszych zalicza się Kinga Rusin. Do drugich na przykład Kasia Pakosińska.

Potrafisz wyczuć osobowość kobiety, którą prowadzisz na parkiecie, ale czy potrafisz też jakoś ją kształtować?

- Małgosia Kożuchowska powiedziała mi ostatnio: "Stefano, wyciągnąłeś z Agaty Kuleszy to, co ona miała w sobie kiedyś". Razem studiowały i Małgosia pamięta Agatę jako osobę dziewczęcą i bardzo otwartą. Wydaje mi się, że w "Tańcu z gwiazdami" Agata pozwoliła się otworzyć i mocniej uwierzyła w siebie. Dla mnie spotkanie z Agatą Kuleszą było bardzo ważne. Nie dość, że świetnie rozumieliśmy się na parkiecie, to narodziła się między nami przyjaźń, która trwa do dziś.

To ją właśnie najlepiej wspominasz spośród wszystkich gwiazd, z którymi tańczyłeś?
- Każda była inna.

Jaka była na przykład Kasia Tusk?
- Kasia Tusk była nieśmiała i ciężko jej było otworzyć się w tańcu. Wnosiła jednak do programu dużo skromności i naturalności.

A komu nauka tańca przychodziła najłatwiej?
- Najszybciej uczyła się kroków Kasia Glinka. Była świetna technicznie.

Kto dał ci najbardziej popalić? (śmiech).
- Odpowiem tak: Justyna Steczkowska była dla mnie inspiracją. Nawet jeżeli robiła coś nie tak, jak chciałem, to była wyrazista.

A stąpająca mocno po ziemi Kinga Rusin była najtrudniejsza?
- Kinga też lubi postawić na swoim. Zmienić to podejście było trudno. Ale udało się! Kinga musiała mi zaufać. Jak przyszła na pierwszą próbę, nie wiedziałem, że jest w Polsce wielką gwiazdą. W dodatku dużo przeżyła... W programie otworzyła się. Dla mnie ważne jest nie tylko to, że wygraliśmy. Cieszę się, że Kinga tak bardzo wysubtelniała. Okazała się bardzo fajną kobietą.

Pojawisz się w kolejnej edycji TzG?
- Nie będzie wiosennej edycji programu. Być może więc w tym czasie pojawię się w niemieckiej wersji "Tańca z gwiazdami".

A z kim chciałbyś zatańczyć w Polsce na jesieni?
- Z Kingą Preis. Uważam że to bardzo charakterna, silna kobieta z niesamowitym temperamentem. Słyszałem, że chętnie by ze mną zatańczyła, ale nie w programie. Ja jednak czuję, że bylibyśmy bardzo fajną parą.

Czy to prawda, że lubisz projektować kobiece kreacje?
- Tak. Z zawodu jestem kostiumologiem. Kiedyś zajmowałem się tym profesjonalnie i myślę, że w przyszłości jeszcze do tego wrócę.

Brzmisz jak partner idealny: nauczysz ukochaną tańczyć, zaśpiewasz jej do ucha i zaprojektujesz sukienkę.
- No, a do tego umiem jeszcze gotować! Od razu mogę się żenić!(śmiech).

W takim razie w imieniu potencjalnych kandydatek pytam: masz kogoś?

- Hmm. Powiem tyle: jestem szczęśliwy.

Czy to prawda, że Janusz Józefowicz zabronił ci całować Nataszę Urbańską w musicalu "Polita"?
- Ha, ha... Nigdy nie powiedział, że nie mogę. Zresztą na scenie nie powinno być żadnych ograniczeń. On o tym wie, bo jest profesjonalistą. No a przecież ja jej nie całowałem jako Stefano, tylko jako Rudolf Valentino. Zresztą prawda jest taka, że było odwrotnie: Janusz mówił mi: "Włóż w tę scenę więcej uczuć, jeszcze bardziej namiętnie!".

Czułeś się więc bezpiecznie?(śmiech)
- Tak, bo sam mi kazał! Ale oczywiście gdzieś z tyłu głowy wiedziałem, że patrzy na nas jej mąż.

Poza pocałunkami, jak się pracowało z Nataszą?
- Świetnie się dogadywaliśmy. Ona jest niesamowicie pracowita. Jest też bardzo otwartą i ciepłą osobą. Zawsze pozytywnie nastawiona, nawet jeśli do czegoś nie była przekonana, toi tak starała się w tym odnaleźć. Podczas premieryani razu się nie pomyliła. A była na scenie dwie godziny non stop.

Ty w musicalu "Polita" wcielasz się w Rudolfa Valentino. Masz w sobie coś ze słynnego hollywoodzkiego amanta?
- Obaj mamy pasję, dla której zostawiliśmy swój kraj. On też pochodził z południa Włoch, no i gonił marzenia.

Jak to się stało, że trafiłeś do musicalu?
- W czasie "Tańca z gwiazdami" podszedł do mnie Janusz i bez zbędnych ceregieli zapytał: "Chcesz grać u mnie Valentino?". Zatkało mnie. To było tuż przed niedzielnym odcinkiem,więc odpowiedziałem, że musimy o tym porozmawiać później. "Dobra, to daj mi numer", odpowiedział.

Pewnie wybrał ciebie, bo jako jedyny z tancerzy świetnie śpiewasz i grasz w serialach?
- Skąd! On nie wiedział, że ja śpiewam. Jak się dowiedział, to natychmiast dał mi mikrofon, zawołał Stokłosę i stwierdził: "No to teraz śpiewaj". Byłem tak zestresowany, że ledwie mogłem wydobyćz siebie głos. A Janusz stwierdził że 17 stycznia mam wystąpić w wieczorze włoskim w Buffo.

To prawda, że treningi do "Polity" były ciężkie?
- Tak. Pracowaliśmy od rana do nocy, no i ciągle coś się zmieniało. Ale zobaczyłem, jak się buduje spektakl. Jak się non stop nad nim pracuje, coś w nim zmienia, poprawia.

Sam jesteś trenerem. Jak oceniasz metody pracy Janusza Józefowicza? Co i rusz ktoś twierdzi, że to tyran!
- Podziwiam go za wszechstronność! On ogarnia wszystko: muzykę, światła, rekwizyty, choreografię. Rozumiem więc, że jest impulsywny, że wybucha. Ale ten facet ma w sobie tyle energii, że ona gdzieś musi znaleźć ujście. W czasie sylwestra poznałem mamę Janusza. Co za kobieta! Bardzo elegancka, prostolinijna, do tego charyzmatyczna! Kiedy uścisnęła mi dłoń na przywitanie, od razu wiedziałem, po kim Janusz ma tyle energii. Powiedziała mi: "Ja tańczyłam 20 lat na scenie. I jak pan tańczył w Tańcu z gwiazdami, mówiłam Januszowi, żeby panu dawał najwyższe noty!". Było mi niezwykle miło to słyszeć.

Zdania na temat "Polity" są podzielone. Jedni się zachwycają, a inni mówią, że to kicz.
- Gusta są różne, ale dla mnie osobiście "Polita" jest wydarzeniem. Po raz pierwszy w spektaklu teatralnym wykorzystano technologię 3D. Trzeba to podkreślić! Przedstawienie historii wybitnej polskiej aktorki Poli Negri to też świetny pomysł. To bardzo ciekawa i barwna postać, z której Polska może być dumna.

Justyna Kasprzak

Dowiedz się więcej na temat: Stefano Terrazzino

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje