Reklama

Reklama

Żywot amanta

Natomiast Krystyna Janda wspomina, że kiedy przyszła do PWST i zobaczyła z bliska Łapickiego, prawie zemdlała. W swoim felietonie pisze: "Do dzisiaj postrzegam go jako wrażliwego inteligenta, finezyjnego, przewrotnego, a równocześnie gorzkiego". Sam aktor już podczas egzaminów był przekonany, że Janda będzie wielką aktorką. Śmiał się, że miała bardzo długie nogi i nosiła modne mini, co nie podobało się kadrze płci żeńskiej. Kibicował jej na studiach, a potem zaangażował do teatru.

Reklama

Żona to... przyjaciel

Znajomi aktora twierdzą, że kobiety są dla Andrzeja Łapickiego niesłychanie ważne, zawsze na pierwszym miejscu. Pierwsza żona, Zofia Chrząszczewska-Łapicka, zmarła prawie cztery lata temu. Spędzili razem kilkadziesiąt lat życia. Zofia była dla niego oparciem. Sam Łapicki nazywał ją kapitanem i swoim największym przyjacielem. Jak każdy artysta miewał swoje "dołki". Ona nigdy nie traciła nadziei, że wszystko się ułoży.

Kiedy jeszcze żyła, w swej książce "Po pierwsze zachować dystans" Łapicki pisał: "Przypływam do tego portu czasami z poobijanymi bokami, po sztormach, ale zawsze ten port jest. (...) Żona żyła tylko moim życiem, nie pracowała. Przed wojną to się nazywało, nawet było napisane w paszporcie, "przy mężu". Zofia Chrząszczewska miała silny charakter, była wesoła, towarzyska, wyrozumiała. Słowem: spajała całą rodzinę.

Łapicki śmiał się, że poznali się przy kieliszku. Kiedy brali ślub, ona była młodą wdową, miała syna. Łapicki adoptował Grzesia. Dziś, ze względu na dzielącą ich odległość (syn mieszka w USA), mają sporadyczny kontakt. Sam Łapicki twierdził, że lepiej dogadywał się z dziewczynkami. W jego życiu są jeszcze dwie bardzo ważne kobiety: jedyna córka - Zuzanna Łapicka i ukochana wnuczka - Weronika Olbrychska. Na pytanie, jaki był ich dom rodzinny, znajomi odpowiadają, że typowo inteligencki. Sam aktor podkreśla, że nie przepadał za niedzielnymi obiadkami i nie lubił drobnomieszczańskich rytuałów. "Żona wiedziała, że nie należy mnie za bardzo krępować", opowiada.

"Miałem pewne przyzwolenie na szaleństwa, na życie nocno-knajpiane, które jest związane z moim zawodem". Twierdził, że z natury jest poukładany i dokładny, po ojcu. Dlatego szaleństwa uważał za niezbędne dla siebie jako aktora.

Na wieki wieków amant

Dziś zewsząd słyszy się, że takich jak Andrzej Łapicki już nie ma. Mężczyzna z wielką klasą, przystojny, dowcipny... Przechodząc na emeryturę, aktor wymienił kilka dobrze zapowiadających się na kinowego amanta nazwisk: Rafał Królikowski, Artur Żmijewski, Piotr Adamczyk. Miał też swój przepis na to, jak dobrze pełnić tę funkcję. Mówił: "Trzeba się naprawdę kobietami interesować. Bo one to od razu wyczuwają". Trudno jednak nie zgodzić się z opinią, jaką kiedyś wygłosił o Łapickim bodajże profesor Aleksander Bardini: "Na wieki wieków amant".

Iwona Zgliczyńska

Więcej informacji znajdziesz w magazynie o gwiazdach SHOW

Dowiedz się więcej na temat: żona | aktor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje