Reklama

Reklama

Ada, nie bądź niewdzięczna!

- Ada, a ty dokąd? - zawołałam za moją piętnastoletnią córką, która wystrojona zmierzała do drzwi.

- Magda zadzwoniła, że idzie do kina - odparła zaaferowana. - Jest nowy film z...

- Przecież masz iść do cioci Wali, trzeba jej powiesić pranie. I pomóc jej się wykąpać. 

Reklama

Twarz Adrianny ściągnęła się.

- Są wakacje - jęknęła. - Nawet do głupiego kina nie mogę iść?

- Możesz jutro. Wiesz dobrze, że ja zaraz idę do pracy, a pranie nie może nie wiadomo ile leżeć w pralce. Przykro mi, ale to jest ważniejsze niż kino.

Ada naburmuszyła się i wyszła trzaskając drzwiami. Westchnęłam zgnębiona. Nie przypuszczałam, że moja córeczka jest taką egoistką. Walentyna, moja siostra ma poważne problemy z kręgosłupem. Nie może się schylać, dźwigać, ciężko jej chodzić po schodach. Trzeba jej robić zakupy, posprzątać, wynieść śmieci, pomóc wejść do wanny czy umyć plecy, rozwiesić pranie. Jestem samotną matką. Pracuję na półtora etatu. Cztery razy w tygodniu wychodzę więc po południu. W czasie roku szkolnego prosiłam Adę o pomoc tylko, kiedy już nie było innego wyjścia. Rozumiałam, że mała musi się uczyć i ma mało wolnego czasu. Nie zwróciłam wtedy szczególnej uwagi na to, że córka niechętnie chodzi do cioci. 

- Cały lipiec jesteś w domu. Będę ci bardzo wdzięczna jak odciążysz mnie przy cioci trzy razy w tygodniu - powiedziałam, gdy zaczęły się wakacje.

Zupełnie nie spodziewałam się, że Adrianna zaprotestuje.

- Co? - jęknęła. - Przecież mam wakacje! Mam swoje sprawy, już się poumawiałam z dziewczynami. Mamy jeździć na rowerach, chodzić do kina, na spacery, mamo, no... 

Zrobiło mi się przykro, ale próbowałam podejść ją z innej strony. 

- Pamiętasz jak byłaś mała i Wala się tobą opiekowała? Lubiłaś do niej chodzić. Czytała ci książki, bawiłyście się klockami, zawsze chętnie siedziała z tobą na placu zabaw... - snułam wspomnienia uśmiechając się. - Nie uważasz, że teraz powinnaś się odwdzięczyć za opiekę?

- To było dawno - stwierdziła Ada. - I ja się o to nie prosiłam! 

- Ada! - oburzyłam się.

Zrozumiała, że przesadziła.

- No dobra - wymamrotała. - Pójdę jutro do cioci.

Martwię, że coś w wychowaniu córki poszło mi nie tak. Zawsze starałam się, żeby myślała o innych, była związana z rodziną. Nie chcę zmuszać jej do pomocy cioci, żeby traktowała to jak karę. Ale nie wiem jak sprawić, by stało się to dla niej potrzebą wyrażenia wdzięczności...

Władysława S. z Konina

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz  się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 29 (w sprzedaży od czwartku 18 lipca br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne


Dowiedz się więcej na temat: córka | mama | problem | matka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje