Adopcja to ostatnia szansa

​Chcemy z mężem adoptować dziecko. To dla nas jedyna szansa na powiększenie rodziny.

Po dokładnych badaniach wiadomo, że inna ewentualność nie wchodzi w grę. Bezpłodności jeszcze nikt nie pokonał. Ja nie mam w zasadzie wątpliwości. Tak bardzo pragnę dziecka, że jestem gotowa ponieść wszelkie koszty. Wiem, że wiąże się z tym skomplikowana procedura, wywiady, masa dokumentów i obciążenia finansowe.

Reklama

Mam pewność, że damy radę. Nie potrafię sobie wyobrazić życia tylko we dwoje, choć mąż jest dla mnie najważniejszą osobą. On niestety coraz częściej mówi, że adopcja jest bez sensu. Jego szef w pracy, adoptował z żoną, już lata temu, dwójkę dzieci. Dziewczyna jest teraz w liceum i ponoć wdała się w towarzystwo narkomanów, chłopiec nie zdał z klasy do klasy w gimnazjum i domaga się informacji o swych biologicznych rodzicach, ignorując wszystko, bo, jak mówi, "obcy" ludzie nie będą mu dyktować co ma robić.

Są z nimi coraz większe kłopoty, z interwencjami policji włącznie. To faktycznie straszne, ale nie wolno chyba wrzucać wszystkich do jednego worka. Niestety, mąż znalazł sojuszników w moich rodzicach i swojej siostrze - potrafią "suszyć" mi głowę godzinami wmawiając, że adopcja nie jest rozwiązaniem na dzisiejsze czasy.

Iwona (36 l.)

 

Dowiedz się więcej na temat: dziecko | rodzina | adopcja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje