Reklama

Reklama

Alkohol? Dopiero gdy będziesz dorosła!

Kasia (15 l.) zawsze miała znajomych, ale ich krąg powiększył się, gdy poszła do gimnazjum. Kino, imprezy urodzinowe, zakupy... Cieszyłam się, że nie siedzi w domu jak ja kiedyś. Moja radość trwała krótko. Pół roku temu poczułam od niej alkohol.

- Byłam u Marty. Wypiłyśmy sobie po piwku - rzuciła. - Wielkie mi co!

Uznałam, że to incydent. Ale kilka dni później zauważyłam, jak ukradkiem popijała nalewkę z barku.

- Co ty wyprawiasz? - napadłam na nią.

- A co? Nie wolno? To takie słodziutkie ­ - zachichotała zaskoczona.

- Jesteś za młoda, by się rozkoszować alkoholem! - próbowałam jej tłumaczyć.

- Więcej nie będę - obiecała skruszona.

Tydzień później wybraliśmy się całą rodziną na wesele kuzynki. Było wesoło, do czasu.

- Kasia śpi na schodach - do ucha szepnęła mi ciocia. Pobiegliśmy za nią z mężem. Kasia trzymała się balustrady, nie miała siły wstać.

Reklama

- Boże, ona jest pijana - przeraziłam się. Półprzytomną Kasię zawieźliśmy do domu.

- Nie upilnowaliśmy jej - wyrzucał sobie mąż - Ktoś ją namówił i upił.

- Chyba nie musiał jej zbytnio namawiać - odparłam i opowiedziałam mężowi o jej wcześniejszych poczynaniach. Jacek mocno się zdenerwował i obiecał, że z nią pogada.

Kasia rano wykazała skruchę. Mąż długo wkładał jej do głowy, że nie wolno jej nawet powąchać alkoholu. Słuchała uważnie, potakiwała. Wydawało się nam, że rozumie.

Po tygodniu ubłagała nas, żebyśmy puścili ją na urodziny koleżanki, ponoć bezalkoholowe.

- Dobrze, zaufamy ci - powiedział mąż. - Masz wrócić o 23.

Wróciła punktualnie, ale znów była podpita. Ponoć skosztowała szampana.

- To był tylko jeden kieliszek, naprawdę! - robiła do nas słodkie oczy.

- Miałaś nie pić! - mąż podniósł głos.

- A co, może wy nie pijecie? - zapytała hardo.

- My jesteśmy dorośli. Mamy ukształtowaną psychikę, możemy od czasu do czasu coś wypić dla poprawienia nastroju - próbowałam mówić spokojnie, ale głos grzązł mi w gardle.

- Ja też poprawiam sobie nastrój - powiedziała złośliwie.

- Od dziś ani kropli alkoholu! Zrozumiałaś?! - mąż patrzył na Kaśkę takim wzrokiem, aż się rozpłakała.

A mnie przypomniało mi się, że kilka dni wcześniej szukałam "ajerkoniaku" od kuzynki. Córka powiedziała mi, że go niechcący stłukła. A ja, naiwna, uwierzyłam jej! Co jeszcze się wydarzyło, o czym nie wiem?! Boję się o nią.

Jeżeli w wieku 15 lat ciągnie ją do alkoholu, co będzie dalej?  Co robić? Jak pomóc Kasi?

Krystyna M. Siedlce


Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy