Reklama

Reklama

Babcia znowu nic nie rozumie!

​Tak się staram, a ona nic nie pojmuje - skrzywiła się rozżalona Julka. - Jest taka tępa!

- Jula, na za dużo sobie pozwalasz! - upomniałam moją 13-latkę.

Reklama

Kiedy kilka tygodni temu córka zaczęła biegać do babci z laptopem i smartfonem, bo wymyśliła sobie, ze babcię unowocześni, nic nie mówiłam.

- Zobaczysz, jaka będzie zadowolona, kiedy się wszystkiego nauczy! - cieszyła się. - Będzie mogła sprawdzać sobie pogodę w telefonie, robić zakupy przez internet i oglądać moje zdjęcia na bieżąco.

Moja mama nawet na początku nie oponowała. Gdy zobaczyła, ile jest w internecie stron i blogów z przepisami kulinarnymi, chętnie je sobie spisywała. Ale to Julce nie wystarczyło. Naciskała, żeby babcia korzystała z wyszukiwarki, zasypywała ją nazwami przeglądarek, stron...

- Kochanie, ja się w tym gubię - mama zadzwoniła do mnie, żebym przekonała małą, że ma dość. - Doceniam, że Julcia chce, żebym się orientowała w tych nowościach. Ale nie rozumie, że przeżyłam bez tego tyle lat, że i teraz dam radę. A ona się irytuje, jak nie nadążam z wybieraniem przycisków na ekranie albo trafiam nie w to, co chciałam. Jestem tym już zmęczona...

Kiedy córka wróciła do domu, powiedziałam jej wprost:

- Daj babci spokój. Ona nie musi mieć smartfona ani tabletu. Do niczego nie są jej potrzebne. Jak będzie chciała znaleźć jakieś informacje, to jej pomożesz ty albo ja. Nie musi sama się na tym znać.

- Ale w dzisiejszych czasach nie da się żyć bez internetu! - upierała się córka. - Babcia musi się bardziej postarać. Nie jest przecież taka głupia!

- Jula, przestań - zdenerwowałam się. 

- To, że babcia nie nadąża za tymi wszystkimi nowinkami nie znaczy, że jest głupia. Nie możesz tak mówić ani myśleć. Nie masz pojęcia o rzeczach, o których babcia wie mnóstwo. Kto ci pomaga w historii, co?

Julka bez przekonania skinęła głową. Ale po kilku dniach mama znów narzekała, że Jula ją przepytuje z tego, co jej mówiła.

- A mnie to w ogóle w głowie nie zostaje - wzdychała. - I tak męczy!

Próbowałam znów rozmawiać z córką, zabroniłam jej naciskać na babcię. Ale widzę, że wcale jej nie przekonałam. Sądzę, że za tydzień lub dwa znowu zacznie edukować moją mamę. Jak mam córkę przekonać, że babci ta nowoczesna technologia nie jest potrzebna do szczęścia...

Wioletta O. z Ząbkowic

***Zobacz także***

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje