Reklama

Reklama

Babciu, teraz będę mieszkać z tobą!

Oglądałam w telewizji swój ulubiony serial, kiedy do drzwi ktoś zadzwonił. W progu zobaczyłam Rafała, mojego piętnastoletniego wnuka.

- Mogę wejść? - spytał cicho.

- Oczywiście kochany. Byłeś w okolicy? Chcesz herbatki? Mam ciasteczka!

Uśmiechnął się, ale jakoś tak niewesoło.

Przyciszyłam telewizor i podsunęłam Rafałowi talerz z ciastkami. Czajnik szumiał. Wnuk wsypał moją specjalną mieszankę herbat do dzbanka i zaniósł na stół filiżankę dla mnie i kubek dla siebie. To był nasz zwyczaj, jeszcze z czasów jego dzieciństwa...

Nie zadawałam pytań. Najszybciej opowiadał o tym, co go trapi, kiedy po prostu słuchałam. Miałam rację i tym razem.

Reklama

- Nie wytrzymam tego dłużej - powiedział w końcu. - Oni się ciągle kłócą. A jak się nie kłócą, to warczą na siebie. A nawet jak milczą, to atmosfera jest taka, że można w powietrzu siekierę powiesić... Nie daję rady.

- Bardzo mi przykro, Luka... - lubił, jak tak na niego mówię.

- Powiedziałem im, że się do ciebie wyprowadzam! - rzucił wpatrując się we mnie. - Przyjmiesz mnie, prawda?

Westchnęłam.

- To nie takie proste. Rodzice nie powinni się tak zachowywać, ale rozwód jest dla nich też trudny. Porozmawiam z nimi. Ale na to, żebyś się do mnie przeniósł, nawet na jakiś czas, oboje musieliby wyrazić zgodę... 

- No wiesz? - oburzył się. - Naprawdę mnie wyrzucisz za drzwi?

- Nie mów głupstw. Zawsze jesteś tu mile widziany. Ale co innego wizyty, czy nawet weekend, a co innego mieszkanie u mnie.

- Nie spodziewałem się tego po tobie! - Łukasz ze łzami w oczach chwycił swój plecaczek i wybiegł. Po chwili usłyszałam tylko trzask windy. Zadzwoniłam do niego na komórkę, ale nie odebrał.

W końcu, po wielu razach, usłyszałam głos wnuka. Próbowałam mu wytłumaczyć moje stanowisko. Mruczał, że rozumie, ale czułam, że jest na mnie obrażony. Kiedy się rozłączyliśmy, nie mogłam sobie darować, że w jakiś sposób zawiodłam jego zaufanie. Ale przecież musi zrozumieć, że w tym przypadku zdanie jego rodziców jest najważniejsze. I że ucieczka od problemu nic nie da. To, że u nie zamieszka, też go nie rozwiąże. Tylko jak to przetłumaczyć nastolatkowi?

Halina Bracka z Ostrołęki

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje