Bez opamiętania pstryka sobie fotki

​- Natalko pośpiesz się, bo się spóźnisz do szkoły, a jeszcze śniadanie musisz zjeść - uchyliłam drzwi do pokoju mojej 15-letniej córki.

- Dziecko, a co ty robisz?!

Reklama

Natalka stała przed lustrem w obcisłym topie i legginsach. W wyciągniętej ręce miała telefon i robiła do niego jakieś dziwne miny .

- Selfie robię, nie widzisz? - spojrzała na mnie przelotnie. - Na Insta wrzucę fotki z porannego treningu.

- Z jakiego treningu? Co to znaczy Insta? - nic nie rozumiałam.

- Oj mamo, na Instagram zdjęcia wrzucę, wszyscy tak robią - przewróciła oczami. - Nieźle wyglądam w tym stroju, co? - pstryknęła sobie kolejne selfie, układając usta w dzióbek. 

- Dziewczyny skręci z zazdrości - kontynuowała. - A że nie ćwiczyłam to nikt nie wie, po co się pocić, grunt, że fotka fajna.

 Natalka podczas tej przemowy nie przestawała robić sobie zdjęć. Wyszłam do kuchni. Córka wpadała tam po chwili oczywiście z nieodłącznym smartfonem.

- Mogłabyś coś kolorowego do tej bułki dodać? - spytała, zerkając na talerz. - Taka nudna kanapka źle wychodzi na zdjęciu - wyjaśniła.

- Śniadanie też będziesz fotografować? - spytałam zdziwiona, dekorując jednak jedzenie kawałkiem ogórka i zielonej pietruszki.

- Jasne! - Natalka już upozowała się z talerzem przy oknie, na jej buzi pojawił się znowu dzióbek...

Zrobiła selfie, kanapki nie tknęła i po chwili już jej nie było.

Moje młodsze dzieci - 8-letnie bliźniaki Kasia i Arek - przyglądali się całej scenie bez słowa, a  w ich oczach widziałam nieukrywany zachwyt i podziw.

- Ja też będę robić sobie takie selfie jak będę starsza - wyszeptała Kasia.

- Nie rozumiem, co jest takie super - zdenerwowałam się. - Pstryka zdjęcia bez przerwy, pewnie w drodze do szkoły też - wyjrzałam odruchowo przez okno.

- Natalia, uważaj! - wrzasnęłam przerażona, bo dziewczyna stała na środku ulicy, oczywiście robiąc sobie zdjęcie. To mała uliczka, ale akurat zza rogu wyłonił się jakiś samochód. Na szczęście Natalka zdążyła się cofnąć.

Po południu czekałam na nią z postanowieniem wybicia jej z głowy tych zdjęć.

- Czy ty nie rozumiesz, że to może być niebezpieczne?! - tłumaczyłam córce. - Przecież dziś rano ledwo uskoczyłaś przed tym samochodem. Natalko, to chyba przesada z tymi twoimi selfie. Robisz codziennie setki zdjęć. Na każdym ty w roli głównej. Po co?

- Szukam fajnego ujęcia, no wiesz, żeby dobrze wyjść. Jak te celebrytki - córka wydawała się zupełnie nie rozumieć mojego zdenerwowania. - Wszystkie dziewczyny wrzucają swoje selfie do sieci, gdybym tego nie robiła, to jakby mnie wcale nie było - oznajmiła, po czym podniosła telefon do góry i... pstryknęła sobie kolejną fotkę. - O super, zobacz - pokazała mi.

Przyznam, że ręce mi opadły. Zupełnie nie wiem, jak jej przemówić do rozsądku. Czy może powinnam po prostu to przeczekać, bo to moda, która minie? A jak nie? A jak jej się coś stanie? Przecież ona zupełnie nie zwraca uwagi na otoczenie, gdy robi te fotki. Nie widzi, czy coś jedzie,  co się dzieje... Co robić?

Grażyna Kalinowska z Przemyśla

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje