Bez przesady! To tylko jedno piwko

Mamo, przecież nic takiego się nie stało. Straż miejska nie zawiadamia szkoły, to nie policja – mój 14-letni syn przekonywał mnie, że spisanie go za picie w miejscu publicznym to drobiazg.

- Mieliśmy po prostu pecha. Kupiliśmy sobie tylko po jednym piwku i od razu wyłonili się ci strażnicy. Za późno było na ucieczkę, chociaż Kajtek próbował - zachichotał Szymon.

Reklama

- Powinieneś być w szkole, a nie w parku pić piwo. Nieważne czy to była jedna butelka, czy dwie. W ogóle nie możesz sięgać po alkohol. Czy ty tego nie rozumiesz? Powinieneś być na lekcjach! - moje zdenerwowanie rosło z każdą sekundą, bo nie spodziewałam się takich lekceważących tłumaczeń.

- Co to za lekcje? Historia i biologia, same nudy - Szymon wzruszył ramionami i poszedł do swego pokoju. A ja zadzwoniłam do swojej starszej siostry.

- Mam duży problem - zaczęłam. - Szymon zerwał się z lekcji i poszedł z kolegami do parku. Po drodze kupili piwo, którym raczyli się na zielonej trawce. Wszystkich trzech spisała straż miejska. I wyobraź sobie, że on całe zajście bagatelizuje. Uważa, że nic złego nie zrobił, miał tylko zwykłego pecha!

- Bożena, a pamiętasz, jak opijaliśmy pisemną maturę na boisku szkolnym? Każdy przyniósł jakiś alkohol wykradziony z domowego barku rodziców -  roześmiała się Iwona.

 Rzeczywiście tak było, ale mieliśmy wtedy po 19 lat. Poza tym było to właśnie po zdanym egzaminie maturalnym i w czasie wolnym od lekcji. To nie to samo!

Moja koleżanka miała inne zdanie niż moja siostra.

- To rzeczywiście nieciekawie wygląda - stwierdziła. - Tym bardziej że zbliżają się wakacje, a więc mnóstwo wolnego czasu będzie miał Szymon i jego koledzy. Różne głupie rzeczy wtedy przychodzą do głowy. Myślę, że powinnaś odizolować go od kumpli - poradziła. Łatwo powiedzieć...

Nie wybieramy się w tym roku na wspólne wakacje. Niedawny remont mieszkania pochłonął wszystkie oszczędności. Moglibyśmy wysłać Szymona do babci, chociaż na pewno nie na całe lato. Przynajmniej przez kilka tygodni nie miałby kontaktu z kolegami od wagarowania i picia piwa. Ale czy to na pewno rozwiąże problem? Najbardziej zależy mi na tym, aby syn zrozumiał, że źle postąpił i więcej tego nie robił. Czy zakazy i pozbawienie go towarzystwa kolegów nakłoni Szymona do zmiany postawy? Może jest inny sposób na przekonanie go, że nie ma racji?

Bożena Walicka z Żywca

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje