Reklama

Reklama

Biega do kościoła, a w domu robi awantury!

Nigdy nie lubiłam ludzi fałszywych, dwulicowych. A mam taką właśnie sąsiadkę. Udaje taką dobrą, taką pobożną, wręcz świętoszkę.

Codziennie chodzi do kościoła, siada w pierwszej ławce. Do organizowania kościelnych uroczystości czy procesji zawsze jest pierwsza. Pomaga na plebanii. Ale za to w domu... Tylko ja wiem, co tam się dzieje. Słyszę ciągle awantury. I wiem, że to właśnie sąsiadka je zaczyna. W domu w tę kobietę diabeł wstępuje.

Krzyczy, ciągle jest ze wszystkiego niezadowolona. Dzieci są zastraszone, boją się słowem odezwać. Nie mówiąc o tym, że sąsiadka wypić też sobie lubi, razem z mężem. Tylko że akurat on nie jest awanturnikiem, to spokojny człowiek. Niby nie jest to moja sprawa, ale cała ta sytuacja bardzo mnie denerwuje. A najbardziej szkoda mi tych dzieci. Najgorsze, że oprócz mnie, nikt nie zna prawdy o sąsiadce, zwłaszcza ksiądz. Zastanawiam się, czy z nim o tym nie porozmawiać?

Reklama

 

Elżbieta, 54 lata

 



Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje