Reklama

Reklama

Boję się, że za szybko zostanę babcią

- Ja tam zaliczę sobie jakąś panienkę, potem drugą i jest super - powiedział Maciek.

Weszłam do swojego pokoju i aż z wrażenia usiadłam w fotelu.

"Zalicza panienki. Co to u licha znaczy?" - pomyślałam zszokowana.

Wydawało mi się, że on ma w głowie tylko gry komputerowe i wymigiwanie się od nauki. A tu masz... panienki. Oczywiście, jak każdy nastolatek, chodzi na imprezy, a w tym roku wyjechał z kolegami nad morze. Ale wydawało mi się, ze obywało się tam bez jakichś ekscesów. "Boże, przecież tak naprawdę to ja nie wiem, co on tam wyprawiał" - przyszło mi do głowy. Maciek nigdy nie wrócił do domu po alkoholu i nigdy nie było czuć od niego papierosów.  Ma kilka sympatycznych koleżanek. Próbowałam go nieraz podpytać o to, czy podoba mu się jakaś dziewczyna, czy się z kimś spotyka.

Reklama

- Oj, mamo, co ty masz w głowie, o co ci chodzi? - zbywał mnie.

Byłam spokojna, że wkrótce jakaś koleżanka zawróci mu w głowie i zacznie biegać na randki. Jak to 16-latek. A on o jakimś zaliczaniu dziewczyn.... Przelotne, przygodne związki. Wiadomo, czym to się może skończyć. Ciąża, choroba. Im dłużej o tym myślałam, tym bardziej byłam przerażona. Nie mogłam się przyznać synowi, że podsłuchałam  rozmowę, ale nie mogłam tego tak zostawić. Pogadać z nim trzeba. Myślałam, ze zrobi to mój mąż. Nie mogłam się doczekać jego powrotu z pracy. Wieczorem wszystko mu opowiedziałam. " Fantazjuje" - powiedział. Ale za chwilę dodał: No, krew nie woda. Może się i zdarzyło. To chłopak  przecież...

Byłam na niego wściekła. - Tyle masz mi do powiedzenia. Inaczej będziesz mówił, jak Maciek oznajmi ci, ze będziesz dziadkiem - syknęłam.

- Zwariowałaś. Oni o antykoncepcji wiedzą więcej niż my - skwitował.

- A choroby? Nie boisz się o syna? - spytałam.

- Ty wszystko widzisz na czarno - mruknął, ale trochę  się zdenerwował.

Osiągnęłam tyle, ze obiecał porozmawiać z naszym jedynakiem. Następnego  dnia zadał mu pytanie: Jak tam u ciebie z dziewczynami, młody? 

- A co chcesz wiedzieć?  - usłyszał. 

- Masz jakąś, a może kilka? - spytał mąż tak niby na luzie.

- Nie mam wcale - powiedział Maciek wyraźnie zniecierpliwiony.

- Bo wiesz, nie ma co przeskakiwać z kwiatka na kwiatek - zakończył rozmowę mąż. A Maciek już po chwili siedział przy komputerze ze słuchawkami na uszach. I taka to była rozmowa. 

A ja jednak chcę z Maćkiem pomówić. 

- Zrób to, namawia mnie przyjaciółka. - Bo to przecież nie tylko chodzi o twoje lęki o tę ciążę i chorobę, również o to, żeby facet z niego wyrósł przyzwoity. A nie taki, co kobiety zmienia, jak rękawiczki i ich nie szanuje. Zgadzam się z nią, ale pojęcia nie mam, jak porozmawiać z synem. Jak to zrobić, jak się przygotować, żeby nie zbył mnie jak ojca. 

Małgorzata Jakubowska z Mielca

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje