Reklama

Reklama

Były partner liczy na "coś więcej"

​Pod koniec zeszłego roku odbył się zjazd absolwentów mojej szkoły.

Wszyscy spotkaliśmy się po 30 latach! Na imprezie pojawił się Jan - moja wielka miłość z czasów licealnych. Nie mieliśmy żadnego kontaktu od kilkunastu lat, dlatego nie mogliśmy się nagadać. Opowiedziałam Jankowi o mojej rodzinie, wspaniałym mężu. On nie chciał mówić o swojej rodzinie, więc nie drążyłam tematu.

Od czasu zjazdu mamy ze sobą stały kontakt, Jan często do mnie dzwoni. Wspominamy wtedy dawne czasy, randki, wspólne przygody, troszkę flirtujemy... Dzielą nas setki kilometrów. Jan zaproponował, bym go odwiedziła. Spodobał mi się ten pomysł, zaczęłam planować wyjazd. Chciałam poznać jego żonę, rodzinę, zobaczyć, jak żyje... Ale rozmowa z naszą wspólną koleżanką ze szkoły wprawiła mnie w osłupienie! Dowiedziałam się, że Jan nie ma żadnej rodziny! Nie przyznał mi się do tego, że z nikim nie ułożył sobie życia. A w dodatku jednemu z kolegów podczas zjazdu zwierzył się, że jego uczucie do mnie nigdy nie wygasło i nadal coś do mnie czuje. Dla mnie jest on przyjacielem i na takiej zasadzie wziąż chciałabym go odwiedzić. Świetnie nam się rozmawia, na pewno byłoby bardzo miło. Intencje Jana wydają się być jednak inne, a z jego strony nasz flirt chyba wcale nie był taki niewinny...

Reklama

Od kilku dni zastanawiam się, czy pojechać do Jana, tak jak planowałam, czy może zrezygnować z wyjazdu? Co jeśli Jan liczy na "coś więcej"?

Maria (50 l.)

Chwila dla Ciebie
Dowiedz się więcej na temat: kobieta | mężczyzna | romans | para

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje