Reklama

Reklama

Chcę i będę chodzić w mini!

- Weroniko, pokaż się! - powiedziałam kategorycznym tonem.

Była 7.30 rano i moja córka wychodziła do szkoły. Od kilku tygodni przed wyjściem musiała się u mnie meldować. Zażądałam tego, gdy pewnego dnia zobaczyłam, jak wychodzi do szkoły w spódniczce, która więcej odsłaniała niż zasłaniała.

Reklama

- Co to ma być? - nie mogłam się powstrzymać od powiedzenia podniesionym głosem. - Jak ty się ubrałaś? Prawie widać ci pupę. Natychmiast się przebieraj.

- O co ci chodzi? Wszystkie moje koleżanki chodzą tak ubrane - odburknęła.

- Nic mnie obchodzą twoje koleżanki. Mogą wglądać jak spod latarni. Obchodzisz mnie ty. Przebieraj się.

- Nie chcę. Daj mi spokój - uparcie walczyła.

- Bez gadania. Nakładaj coś innego - byłam zdecydowana.

Weronika weszła do pokoju, trzasnęła drzwiami. Spóźniła się na pierwszą lekcję. Ale przebrała się.

Od tego dnia w naszym domu trwa wojna.

Dzisiaj moja córka pokazała mi się w drzwiach, porządnie ubrana, w spódniczkę przed kolano, golf i kurtkę.

- Odpowiada ci? - spytała ponuro.

- Owszem. Możesz iść - oceniłam.

Kiedy tego dnia szłam do pracy, przechodząc koło szkoły zobaczyłam Werę. Stała w grupie dziewcząt, w...spódnicy, którą zabroniłam jej zakładać.

"Przebrała się w szkole... Oszukuje mnie" - pomyślałam.

I co ja mam z nią zrobić? Jak mam na nią wpłynąć, żeby zrozumiała, że do szkoły nie przystoi tak się ubierać, że tym wyglądem tylko prowokuje kolegów do najgorszych żartów i komentarzy?

Kamila B. ze Szczytna

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 46 (w sprzedaży od czwartku 17 listopada br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Zdjęcie: Archiwum Bauer, osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje