Reklama

Reklama

Co to za zabawa bez czekolady i chipsów?

​Nina wróciła ze szkoły zapłakana.

- Co się stało, kochanie? - przytuliłam ją i otarłam łzy z policzków.

Reklama

Kiedy się uspokoiła, powiedziała:

- Mam dosyć mojej alergii. Słyszałam dziś jak Marta z Sandrą i Leną umawiały się na nocowanie i... - głos jej zadrżał. - Lenka powiedziała, że lepiej mnie nie zapraszać, bo psuję cała zabawę, nie mogąc jeść tego co wszyscy. Mama Sandry obiecała zrobić tort czekoladowy. A jak były u mnie któregoś dnia to im dałaś same dziwactwa zamiast prawdziwych czipsów i deseru...

- Ależ kochanie, co ty mówisz, przecież jak nocowałyście u Sandry to miałaś swoje przegryzki i mówiłaś, że było fajnie.

- Mnie się podobało, ale one jak widać uznały mnie za dziwadło i nie będą się ze mną trzymać. Och, jestem taka nieszczęśliwa... Mamo, dlaczego ja to mam? Mam tego dosyć, następnym razem jak będą szły do cukierni, to idę z nimi i będę jeść to, co wszyscy, nie chcę się wyróżniać.

- Ninuś, bądź rozsądna. Nie możesz jeść tego, co one, ani czekolady, ani orzechów. To dla ciebie po prostu niebezpieczne. Pamiętasz, jak źle się czułaś w czasie wakacji, kiedy zjadłaś ten krem, który ci zaszkodził? A gdybyś trafiła na jakiś bardziej uczulający dla ciebie składnik mogłoby być jeszcze gorzej. Przyrzeknij mi, że nie będziesz jadła tych rzeczy.

- Ani mi się śni!

- Kochanie, porozmawiam z twoimi koleżankami, one na pewno nie wiedzą, jakie to może być dla ciebie groźne i dlatego tak powiedziały. Przecież się lubicie. Nie musicie jeść tego samego, żeby się kolegować.

Ale Nina nie chciała, żebym z dziewczynkami rozmawiała. Zadzwoniłam więc do jednej z mam. Wysłuchała mnie i powiedziała, że porozmawia z córką.

Ale minęło kilka dni i Nina nadal chodzi osowiała, bo koleżanki jej unikają. Nie mam już pomysłu co robić. Wiem, że nie da się na siłę przekonać nikogo, żeby kogoś lubił, ale wydawało mi się, że one stanowią zgrana paczkę. Szkoda mi mojej małej. Jednak nie ukrywam, że najważniejsze jest dla mnie jej zdrowie. I boje się bardzo, żeby nie postanowiła pokazać koleżankom, że jest taka sama jak one i nie zachorowała. Moja siostra mówi, że dziewczynki takie są, że jednego dnia nie mogą bez siebie żyć, a drugiego się nie znoszą. Ale mnie się wydaje, że to nie tak w tym wypadku...

Justyna Jankowska z Wyszkowa

***Zobacz także***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje