Coś ty wymyśliła? Urodziny w SPA?

Mamo, już wiem, co chcę na urodziny! – moja piętnastoletnia Kamila aż była zarumieniona z emocji. – Weekend w SPA! Ale wiesz, w porządnym ośrodku, nie jakimś podrzędnym! Co prawda taki weekend kosztuje prawie 1000 zł, ale są w tym świetne zabiegi. Sprawdziłam kilka ofert w nowo otwartym SPA niedaleko nas i są naprawdę super!

Odzyskałam głos dopiero po dłuższej chwili.

Reklama

- Tysiąc złotych? Przykro mi, kochanie, ale to absurd. Nie stać nas na takie prezenty i doskonale o tym wiesz. Poza tym, po co ci SPA? - pokręciłam głową. - Jesteś młodziutka, śliczna...

- Och, mamo, jak ty nic nie rozumiesz! - zniecierpliwiła się córka. - Dżesika była na takim weekendzie z siostrą już dwa razy! Sandra z okazji urodzin pojechała z mamą do Paryża!

- Ale ja nie jestem prezesem spółki, jak taka Dżesiki, ani przedstawicielem medycznym jak mama Sandry. Ona pewnie wcale za ten weekend nie płaciła. Kochanie, rozumiem, że chciałabyś zaznać luksusu, ale na urodziny dostaniesz albo nowe rękawiczki albo komin na szyję. Bądź rozsądna.

No cóż, Kamila nie chce o tym słyszeć. Poruszyła ten temat przy kolacji i tak jak się podziewałam mój mąż, a jej ojciec, wyśmiał ten pomysł. Obraziła się na nas i przestała odzywać. Od tej pory chodzi cały czas naburmuszona. 

- Nie chcę nic innego - powiedziała oficjalnym tonem. - Albo to albo nic.

- No to nic! - obruszył się mąż. - Nie pozwolimy się szantażować.

Zadzwoniłam po radę do teściowej.

- Tym smarkulom to się w głowie przewraca - stwierdziła. - Ja nigdy w życiu nie byłam w SPA! Manikiur i fryzurę na raz robię sobie raz w roku na Wigilię. Ty zresztą też. 

- Ja chodziłam w tamtym roku na masaże - wtrąciłam nieśmiało.

- Tak. Rehabilitacyjne i na NFZ. Ja zamierzam dać jej czekoladę i już.

Urodziny Kamili zbliżają się wielkimi krokami. I zaczynam się łamać. Na weekend dla dwóch osób w ekskluzywnym SPA nas nie stać, ale może udałoby się znaleźć coś tańszego? Tylko jeśli okaże się, że ona marzy o luksusie, a dostanie namiastkę, to i my się wykosztujemy, i ona nie będzie zadowolona z prezentu... A przecież nie wezmę kredytu na to, żeby dziecko świętowało przez dwa dni. Tylko jak jej to przetłumaczyć... Że też nie mogła się zaprzyjaźnić z dziewczynkami, których rodzice nie zarabiają kokosów.

Jolanta Misiewicz z Kłodzka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje