Reklama

Reklama

Czy można sobie wybaczyć?

Młodo wyszłam za mąż, początkowo mieszkaliśmy u teściów. Z tego powodu często dochodziło do kłótni, bo nie dogadywaliśmy się. Teściowa wtrącała się w nasze życie... Mąż też trzymał jej stronę.

Zresztą miał taką pracę, że często jeździł po kraju i zostawałam z nią sama. Po dwóch latach przechodziliśmy kryzys, myślałam nawet o rozwodzie. Pojechałam na spotkanie swojej dawnej klasy. Spotkałam tam swoją szkolną miłość, no i stało się: spędziliśmy razem noc...

Ale nie poszło za tym nic więcej. Nazajutrz głupio się czułam. Nie odnowiliśmy kontaktu na dłużej. A po  dwóch tygodniach zmarła teściowa. Mąż bardzo się zmienił, jakby znów zbliżyliśmy się do siebie, zaczęliśmy snuć plany.

Tylko... okazało się, że jestem w ciąży. I to nie mąż był ojcem, tylko tamten kolega. Nie wiedziałam, co zrobić. Bałam się z kimkolwiek o tym porozmawiać. Powiedziałam mężowi, że to jego dziecko... Kiedy urodziła się córka, scementowało to nasz związek. Potem mieliśmy jeszcze syna. Życie nam się ułożyło.

Reklama

Przez te wszystkiego lata nigdy nie powiedziałam nikomu prawdy. I nie mogłam sobie tego wszystkiego wybaczyć... Teraz mąż nie żyje, córka założyła rodzinę, niedawno zostałam babcią. Czuję, że powinnam w końcu powiedzieć córce prawdę. Ale też boję się, jak zareaguje. Co zrobić?

Elżbieta (51 l.)

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy