Reklama

Reklama

Czy namawiać męża do powrotu?

Jestem od 11 lat szczęśliwą mężatką, mamy z Rafałem dwoje dzieci. Rok temu mąż zaczął pracę w innym mieście, ponad 200 km od domu.

Nie miał wyjścia, stracił wcześniejszą posadę, długo szukał czegoś na miejscu, nie udało się. Z mojej pensji nie dalibyśmy rady się utrzymać. Już nawet przez tych kilka miesięcy, gdy Rafał nie pracował, popadliśmy w długi. Bardzo tęsknię za mężem, brakuje mi go. Gdy przyjeżdża w weekendy, to dla mnie i dla dzieci jest wielkie święto. On też za nami bardzo tęskni, widzę, że dosłownie chłonie każdą chwilę z nami spędzoną.  Mam wrażenie, że rozłąka jeszcze umocniła naszą miłość.

Reklama

Niestety, jest jeden problem. Odkąd mąż wyjechał, rodzice nie dają mi spokoju. Dzień w dzień słyszę od nich, że godząc się na wyjazd męża, przekreśliłam moje małżeństwo. Bo mąż mnie zdradzi, zostanę sama z dziećmi. Wiem oczywiście, dlaczego rodzice tak mówią. Gdy byłam mała, tata wyjechał na 2 lata do pracy za granicę. Tam wdał się w romans, małżeństwo rodziców wisiało na włosku.

Mama jednak wybaczyła ojcu, są razem, odbudowali wspólne życie. O tym wszystkim powiedzieli mi, gdy byłam już dorosła. A teraz przekonują mnie, że powinnam za wszelką cenę skłonić męża do powrotu do domu. Ich zdaniem, lepiej żyć skromnie, oszczędzać, ale być razem. Tłumaczę im, że przecież moje życie nie musi potoczyć się tak, jak ich. Dlaczego mój mąż ma pójść w ślady teścia? Ale rodzice uparcie trwają przy swoim, przytaczają kolejne przykłady związków, które rozpadły się z powodu rozłąki. I teraz już sama nie wiem, czuję się niepewnie. Czy faktycznie powinnam nakłonić męża do powrotu do domu?

Anna, 40 lat


Dowiedz się więcej na temat: żona | problem | para

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje