Reklama

Reklama

Czy przyznać się mężowi, że mam kochanka?

​Zawsze bardzo się cieszyłam, że trafiłam na mężczyznę, z którym tak dobrze się rozumiem.

Właściwie od początku byliśmy z Jackiem bardziej kumplami, dobrymi przyjaciółmi, niż mężem i żoną. O wszystkim sobie mówiliśmy, a bywało i tak, że nie musieliśmy nic mówić. Było między nami takie porozumienie bez słów, jakie zdarza się tylko w przyjaźni. I, co ważne, umieliśmy sobie wybaczać, nawet jeśli jedno drugiemu sprawiło zawód. Teraz na przykład od pewnego czasu nie uprawiamy seksu. Jakoś tak, po prostu, przestało nam być ze sobą dobrze w łóżku. Wyjaśniliśmy sobie, że w takim razie, nic na siłę. Przyjdzie moment, że znowu za sobą w sypialni zatęsknimy i wróci dawna namiętność. 

Reklama

Nie znaczy to oczywiście, że nie uprawiam seksu. Przeciwnie - od czasu do czasu spędzam miłe chwile z kolegą z pracy. Oczywiście nie mówię o tym mężowi, bo po co? Może i on się z kimś spotyka? Ale ja nie chcę o tym wiedzieć. Jest dobrze, tak, jak jest. Czasem akurat lepiej nie znać całej prawdy. 

Tylko że mam kłopot. Ostatnio zwierzyłam się z tego przyjaciółce. Że to takie szczęście mieć takiego fajnego męża, jak ja mam. I że prawdziwy z niego przyjaciel, bo nawet brak seksu mi wybacza. Powiedziałam też przyjaciółce o kochanku, i o tym, że go ukrywam przed mężem. A ona na to, że ja chyba nie wiem, co to jest przyjaźń. Że przyjaciele mówią sobie o wszystkim, dosłownie. A już zwłaszcza o tak ważnych sprawach, jak pożycie intymne. Przyjaciółka powiedziała wręcz, że to, co nas łączy z mężem, to nie żadna przyjaźń, tylko fałsz i obłuda. I że ona się tego po mnie nie spodziewała. Teraz już sama nie wiem. Może ona faktycznie ma rację? I powinnam przyznać się mężowi do wszystkiego? Ale jeśli nie zrozumie i uzna, że go zdradziłam? I zażąda rozwodu?

Elwira, 39 lat

Dowiedz się więcej na temat: kochanek | ślub | zabawa | seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje