Reklama

Reklama

Czy teściowa knuje przeciwko mnie?

​Moja mama zmarła, gdy miałam 12 lat. Ojciec ponownie się ożenił.

Nienawidziłam mojej macochy, przede wszystkim dlatego, że za wszelką cenę chciała być dla mnie jak matka. Jak ona mogła w ogóle się łudzić, że zastąpi mi moją najukochańszą mamę? Tak bardzo mi jej brakowało, tak bardzo za nią tęskniłam! Nie byłam w stanie nawet wyobrazić sobie, że jakakolwiek inna kobieta mogłaby być mi tak bliska, jak mama. A jednak... Taką osobą okazała się moja teściowa. Chwilami dosłownie nie wierzę, że spotkało mnie takie szczęście. Bo mam teściową, której mogę zaufać, wyżalić się, przyjść do niej z każdą sprawą, ze wszystkiego się zwierzyć. A ona zawsze mnie pocieszy, przytuli, pomoże.

Reklama

Ostatnio nawet rozmawiałam o tym z koleżanką z pracy. Że mam taką teściową, której inni mogą mi zazdrościć. Koleżanka uważnie mnie wysłuchała, a potem stwierdziła, że dałam się wpuścić w maliny. Bo teściowa celowo odgrywa przede mną taką kochaną i dobrą, a cały czas knuje przeciwko mnie. Koleżanka poradziła mi, bym miała się na baczności i żebym raz na zawsze skończyła z mówieniem teściowej o wszystkim. Najpierw na słowa koleżanki zareagowałam śmiechem, ale potem... Pomyślałam, że może ona ma jednak rację? Prawdę mówiąc, w moim otoczeniu nie znam żadnej dobrej teściowej, takiej, o której synowa czy zięć wypowiadaliby same pochwały, jak ja o mojej. Moja jest wyjątkiem. A wyjątek, jak wiemy, potwierdza regułę. Czy rzeczywiście powinnam mieć się przed teściową na baczności?

Chwila dla Ciebie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: kobieta | mężczyzna | teściowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje