Reklama

Reklama

Czy to jeszcze przyjaźń?

Z Andrzejem przyjaźnimy się już od 15 lat.

Razem studiowaliśmy wieczorowo, ale dobrze poznaliśmy się dopiero pod koniec nauki. Od razu znaleźliśmy wspólny język, mieliśmy mnóstwo tematów, mogliśmy przegadywać cała noc. Mimo tego, że każde z nas poszło w swoją stronę, założyło rodzinę, urodziły się nam dzieci - nadal byliśmy w kontakcie.

Reklama

Andrzej dawał mi wsparcie, gdy 3 lata temu zmarł mój mąż, ja dodawałam mu otuchy, gdy 2 lata temu on rozwodził się z żoną. Wszystko było dobrze do naszego ostatniego spotkania.

W październiku odbył się zjazd absolwentów naszego rocznika, który zorganizowaliśmy za pomocą Naszej Klasy. Na imprezie z Andrzejem trzymaliśmy się razem. Tematów do rozmowy było mnóstwo - nowe plany, przyszłość dzieci, nasza młodość. Tak dobrze nam się rozmawiało, że po skończonej imprezie zaprosiłam go jeszcze na kawę do domu.

Może to tęsknota za bliskością, może to wspomnienia spowodowały, że spędziliśmy tę noc razem. Teraz sytuacja jest dziwna, bo trochę nam wstyd, że daliśmy się ponieść namiętności jak para nastolatków. Po tym zdarzeniu nawet nie zadzwoniliśmy do siebie. Bardzo zależy mi na przyjaźni Andrzeja i nie wiem co mam dalej robić.

Agnieszka 39 lat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje