Reklama

Reklama

Dlaczego on nie dba ani o swoje, ani o cudze?

​Filip, bardzo cię proszę, gaś światło, jak wychodzisz z łazienki. Prąd kosztuje - po raz chyba setny zwróciłam uwagę swojemu 12-letniemu synowi.

- Tak, tak - nawet na mnie nie spojrzał i pobiegł na podwórko grać w piłkę z kolegami.

Reklama

Weszłam do pokoju syna, żeby otworzyć okno. Na łóżku znalazłam koszulkę, którą dostał niedawno na urodziny. Marzył o niej. Specjalnie w internecie pokazywał mi zdjęcie, jaka ma być. I co? Nie nacieszył się nią długo. Na boku widniała wielka dziura. Musiał o coś zaczepić, że tak ją rozerwał.

"Chyba nie dam rady jej zszyć" - pomyślałam zrezygnowana.

- Dlaczego on jest taki roztrzepany, wciąż coś gubi, zapomina o rzeczach? - spytałam teściową, kiedy zadzwoniła. - Najgorsze jest to, że wcale się tym nie przejmuje...

Od razu przypomniało mi się, jak pożyczył od kolegi rower. Kiedy już pojeździł na nim zamiast go oddać rzucił na chodniku pod blokiem. Na dodatek tak niedbale, że rower był cały porysowany. I to ja świeciłam oczami przed mamą tego chłopca, przepraszałam. Filip bowiem uznał, że... przecież nic się nie stało.

- To taki wiek, przejdzie mu - powiedziała spokojnie teściowa. - Jego ojciec był taki sam.

Raczej mnie to nie uspokoiło. Choć przyznaję, próbowałam podejść do zachowania syna z większą tolerancją. Ale to, co stało się przed dwoma tygodniami, wyprowadziło mnie z równowagi.  Filip zepsuł swój telefon komórkowy. To już jego trzeci.

- Jak to się stało? - ledwo wydusiłam z siebie, kiedy pokazał mi roztrzaskany ekran.

- No sam nie wiem. Położyłem go na łóżku, jak wstawałem, to spadł, no i na niego nadepnąłem...

Zaczęłam krzyczeć, że nie dostanie nowego telefonu, że tyle razy mu mówiłam, żeby dbał o rzeczy, ale... Syn miał  tak smutną minę, łzy w oczach, że uwierzyłam, że on naprawdę zrobił to niechcący. Jak zawsze.

Chodzę wciąż za synem i gaszę światła, zakręcam wodę, odkładam drogie rzeczy w bezpieczne miejsca, ale jestem już tym zmęczona i chciałabym, żeby on się też trochę postarał. Uważam, że jest już na tyle duży, że powinien zwracać uwagę na to, co robi. Szanować rzeczy, które dostaje, nie gubić a to torby ze sprzętem sportowym, a to butów, a to kluczy do domu. Nie jestem pewna tak jak teściowa, czy to wynik dorastania. 

Może Filip po prostu zawsze wszystko miał, a jak zgubi albo zniszczy, to wie, że dostanie następne. Chciałabym nauczyć go szacunku do tego, co dostaje, co pożycza. Tylko jak to zrobić? Bo widać, że ciągle zwracanie uwagi on traktuje jak marudzenie mamy, które można puszczać mimo uszu...

Aleksandra z Puław

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje